...
Dom SportUciekła Łukaszence, pracowała w McDonaldzie. Teraz jest gwiazdą polskiego sportu

Uciekła Łukaszence, pracowała w McDonaldzie. Teraz jest gwiazdą polskiego sportu

przez admin

– Mieszkałam 25 lat na Białorusi, ale to w Polsce jest mój dom – mówi skoczkini wzwyż, Maria Żodzik. Cztery lata temu uciekła z kraju dyktatora Łukaszenki. Treningi u nas musiała łączyć z pracą w McDonaldzie, ale tu, w kraju swych dziadków, przynajmniej nie była, nie jest i zapewne nigdy nie będzie okradana. Dla Polski po srebrze MŚ 2025 teraz wywalczyła srebro ME 2026.

Można mówić do niej Masza, a można Maria. 29-letnia Żodzik większość życia spędziła w Baranowiczach na Białorusi, niecałe 200 km od granicy z Polską, ale z Polską od zawsze była związana. I kiedy Białoruś potraktowała karygodnie najpierw ją, a później Ukrainę, to Maria uznała, że przyjedzie do Polski i spróbuje reprezentować kraj swoich dziadków.

„Choć skoczkini wzwyż uzyskała kwalifikację z rekordem życiowym 196 cm, to nie pojechała na zawody ze względu na brak badań antydopingowych. Federacja po prostu zapomniała zorganizować niezbędną liczbę kontroli, która jest wymagana dla zawodników planujących start w igrzyskach olimpijskich. Białorusinka posiadająca kwalifikację nie została w ostatniej chwili zabrana do Tokio ze względu na zator w systemie” – pisał w 2021 roku portal tribuna.com. – Miałam przejść trzy obowiązkowe badania antydopingowe, taki warunek dał MKOl. Ale działacze nie dopilnowali terminów i zrobiłam tylko dwa. Skreślili mnie z igrzysk – opowiadała rok temu Żodzik. Wtedy, po sensacyjnie wyskakanym srebrze MŚ w Tokio Maria trochę otworzyła się na polskich dziennikarzy.

Żodzik woli skakać niż mówić. Jest skromna i niezłomna

Na igrzyskach w Paryżu, gdzie debiutowała w polskich barwach, nie chciała z nami rozmawiać. Była zestresowana, nie poszło jej, odpadła w eliminacjach. Żodzik jest skromna. Teraz, po srebrze ME w Birmingham, przed kamerą TVP powiedziała na gorąco właściwie tyle, że ten wynik jej samej pokazuje, że wicemistrzostwo w Tokio to nie był przypadek. Że ona coś jednak umie.

Zobacz wideo Pia Skrzyszowska po srebrze ME: mniejsza różnica nie istnieje, mógłby być remis

Właśnie tak – że coś w sporcie umie – Maria podejrzewała, gdy Białoruś nie pozwalała jej tego w pełni sprawdzić. A gdy w 2022 roku Rosja z pomocą Białorusi zaatakowała zbrojnie Ukrainę, to sportsmenka zrozumiała, że pora wyjechać. I przestać godzić się na to, żeby inni okradali ją z marzeń.

Po przyjeździe do Białegostoku Maria treningi łączyła z pracą w restauracji McDonald’s. Nie było jej łatwo. Postanowiła, że złoży dokumenty o polskie obywatelstwo. Pomogła pomoc Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, a jeszcze bardziej pomógł fakt, że duża część jej rodziny, w tym dziadkowie, to Polacy.

Żodzik reprezentuje nas od dwóch lat – obywatelstwo przyznał jej w marcu 2024 roku ówczesny prezydent RP, Andrzej Duda. Żodzik dała nam już dwa medale. A już po pierwszym postanowiła urządzić się w Polsce na dobre i premię – 35 tys. dolarów – przeznaczyć na wkład na mieszkanie w Białymstoku. Żodzik szybko poczuła się w Polsce dobrze, bezpiecznie, stabilnie. Kiedy mówi, że tu jest jej dom, czuje się, że mówi to absolutnie szczerze. A imponuje nie tylko wdzięcznością, że tu ma normalny dom. Ale też walecznością pokazywaną w naszych/swoich barwach.

W Tokio wyskakała srebro w potwornie deszczowym, trudnym konkursie. W Birmingham wywalczyła medal, mimo że zaledwie miesiąc temu miała fatalny wypadek – na zawodach Diamentowej Ligi w Londynie.

Po urazie kręgosłupa szyjnego Maria praktycznie nie trenowała aż do mistrzostw. I jeszcze na nich nie była pewna czy da radę wystartować. Ale jak już spróbowała w kwalifikacjach i je przeszła, to tym bardziej nie odpuściła w finale! W trudnych warunkach („Jest tak zimno, że nie czułam swojego ciała” – powiedziała Żodzik) uzyskała 195 cm. Lepsza była tylko Ukrainka Jarosława Mahuczich, która skoczyła 197 cm.

Zobacz inne