Sporą niespodziankę sprawiła Magdalena Fręch w meczu II rundy turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Polka ograła faworyzowaną Jelenę Ostapenko 6:1, 6:3 i w zasadzie przez całe spotkanie kontrolowała przebieg wydarzeń na korcie. Łotyszka może pluć sobie w brodę, gdyż popełniła olbrzymią liczbę niewymuszonych błędów – szczególnie przy własnym serwisie.
Magdalena Fręch zamierzała pójść w ślady Mai Chwalińskiej i awansować do III rundy turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Łodzianka jednak miała dużo trudniejsze zadanie od swojej młodszej koleżanki, bowiem mierzyła się z Jeleną Ostapenko. Łotyszka ostatnimi czasy miała problemy zdrowotne – z powodu zawrotów głowy skreczowała w turnieju w Toronto, ale i tak była faworytką starcia z reprezentantką Polski.
Zobacz wideo Chwalińska o najtrudniejszym momencie
Demolka w pierwszym secie i powrót w drugim. Fręch zaskoczyła nemezis Świątek!
Na początku spotkania show w negatywnym tego słowa znaczeniu skradła… polska kibicka, która dopingowała Fręch niezwykle głośno. Z tym, że robiła to między serwisami Ostapenko, która niezwykle się deprymowała i popełniała przez to błędy. Po upomnieniu skandującej fanki przez panią arbiter Łotyszka wzięła się w garść, wybroniła dwa break pointy, a następnie utrzymała serwis. Po chwili Polka jednak wyserwowała sobie gema i zwyciężyła do zera.