Iga Świątek pokonała w finale turnieju WTA 1000 na kortach twardych w Toronto Jelenę Rybakinę 6:2, 6:3 i pierwszy raz od 11 miesięcy mogła cieszyć się z końcowego zwycięstwa. – Oczywiście wszyscy pracujemy po to, aby przeżywać takie chwile, i na pewno trochę mi tego brakowało – przyznała Polka podczas konferencji prasowej.
To bez wątpienia był turniej Igi Świątek. Polka na nieco ponad tydzień od rozpoczęcia wielkoszlemowego US Open (początek 23 sierpnia) ewidentnie wróciła do wysokiej formy. W Toronto, gdzie dotąd jeszcze nigdy nie wygrała, w pokonanym polu – poza Rybakiną – zostawiła m.in. dwie zawodniczki z Ukrainy: Elinę Switolinę oraz Martę Kostiuk. Pierwszej z nich zrewanżowała się więc za porażkę w tegorocznym półfinale w Rzymie, a także w ćwierćfinale Indian Wells, a drugiej za przegraną w 1/8 finału w Roland Garros 2026.
Zobacz wideo Alan Ważny o eliminacjach Enea Poznań Open 2026: Zagrałem bardziej agresywnie
Świątek po sukcesie w Toronto: „Jestem z siebie po prostu dumna i niezwykle szczęśliwa”
25-latka rywalizacją w Toronto wróciła z naprawdę dalekiej, tegorocznej podróży, która nie była prostą drogą. Dość powiedzieć, że przed turniejem w Kanadzie Świątek we wspomnianym Rzymie osiągnęła swój najlepszy wynik w sezonie 2026, a był nim awans do półfinału.