To jest jej rok. Jelena Rybakina wygrała w nim dwa turnieje wielkoszlemowe. W finale US Open pokonała broniącą tytułu Arynę Sabalenkę 6:4, 5:7, 6:2. Od poniedziałku odbierze Białorusince numer 1 w rankingu WTA. Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
Wbrew stereotypowi że rywalizacja w kobiecym tenisie jest nieprzewidywalna, tegoroczny US Open odbył się według najbardziej logicznego scenariusza. Do półfinału awansowały cztery najwyżej rozstawione tenisistki (Sabalenka, Rybakina, Gauff, Pegula). W meczu o główne trofeum zagrała broniąca tytułu Aryna Sabalenka z najlepszą w tym sezonie Jeleną Rybakiną.
Zobacz wideo Szymon Walków: Byliśmy uważni, utrzymaliśmy koncentrację
Białorusinka była najlepsza w US Open w ostatnich dwóch latach, tenisistka z Kazachstanu w Nowym Jorku dotarła do tej pory najdalej do IV rundy. Osiągnęła jednak teraz życiową formę, choć w Toronto i Cincinnati – czyli w turniejach przygotowawczych do otwartych mistrzostw USA – dwa razy przegrała z Igą Świątek.
Już przed finałem US Open wiadomo było, że Rybakina odbierze Sabalence numer 1 w rankingu WTA. Białorusinka spędziła na szczycie 99 tygodni, a w całej karierze 107. W klasyfikacji wszech czasów daje jej to 10. pozycję, Świątek wciąż jest siódma (125 tygodni z numerem 1). Tenisistka z Kazachstanu osiąga tenisowy top po raz pierwszy w karierze. Z pewnością wpływ na to miały kontuzje. Rybakina wygrała Wimbledon już cztery lata temu. Kłopoty zdrowotne nie pozwoliły jej rozwinąć talentu. W Cincinnati poddała mecz ćwierćfinałowy ze Świątek.
Była szansa, że w US Open zagrają ze sobą kolejny raz. Polka odpadła jednak w IV rundzie z Zheng Qinwen. Rybakina musiała odetchnąć z ulgą. W ćwierćfinale pokonała Chinkę, a potem wygrała z Coco Gauff.
