Zaczęło się od zabójcy w kasztanowej peruce, a skończyło dekadę później, gdy król kokainy i boksu zamienił luksusy Dubaju na więzienny sklepik z fistaszkami. Tylko dlaczego ludzie skandowali jego nazwisko, gdy jechał w konwoju do więzienia?
Wczesnym piątkowym popołudniem 5 lutego 2016 roku drzwi eleganckiego hotelu Regency, kilka kilometrów od centrum Dublina, otwierają się i do recepcji wkraczają dwaj policjanci w antyterrorystycznym umundurowaniu, w hełmach i kuloodpornych kamizelkach. Przechodzą do sali, gdzie odbywa się oficjalne ważenie przed sobotnimi walkami bokserskimi, w tym o mistrzostwo Europy.
Wtedy wyciągają AK-47 – w sposób oczywisty nienależące do wyposażenia oddziałów irlandzkiej policji – i otwierają ogień. W tym samym momencie w innym rogu sali zaczyna strzelać zabójca przebrany za kobietę, w kasztanowej peruce. Ginie tylko jeden człowiek, co można uznać za cud, ponieważ kule latają gęsto. Zastrzelonym jest „przyboczny” największego bossa irlandzkiej mafii narkotykowej, Daniela Kinahana. To Daniel jest prawdziwym celem zabójców z konkurencyjnego gangu Hutchów, ale wychodzi chwilę wcześniej, jakby dostał cynk.
Zamach inicjuje serię niesamowitych wydarzeń, która po dekadzie kończy się ekstradycją Kinahana z Dubaju do więzienia w Dublinie. Przyjazd jednego z najbardziej poszukiwanych przestępców na świecie jest kuriozalny.
Przylot Daniela Kinahana
W niedzielny wieczór 9 sierpnia 2026 r. mieszkańcy irlandzkiej stolicy stają wzdłuż drogi z wojskowego lotniska Casement do osławionego więzienia o najwyższym rygorze Portlaoise. Siedzą tam terroryści i najgroźniejsi bandyci. Ludzie robią zdjęcia, błyskają flesze komórek, część skanduje „Kinahan! Kinahan!” jakby autem jechał Robin Hood, a nie bezwzględny mafioso.
Zakupiona przez służbę więzienną specjalnie na tę okazję pancerna więźniarka stoi w garażu – służba więzienna nie pracuje w niedzielę po 18:30, a wtedy właśnie ląduje samolot. Kinahan jedzie więc zwykłym policyjnym autem, tyle że w długim konwoju wojskowo-policyjnym. Trafia do celi przeznaczonej dla ośmiu więźniów, ma tam siłownię wielkości pakamery na szczotki i wiadro. Na ścianie telewizor.
Na pierwszym posiedzeniu sądu nie składa wniosku o kaucję, choć sędzia mu przypomina, że ma do tego prawo. – Z całym szacunkiem, wiem, czym to się skończy, dziękuję – mówi.
Sądzi go trzyosobowy sąd specjalny. Nie ma ławy przysięgłych – sędziowie przysięgli baliby się podjąć decyzję o winie. Historia Irlandii i Irlandii Północnej już takie rzeczy widziała.
Kinahan wraca do celi. Człowiek, który odpowiadał za jedną trzecią rynku kokainy w Europie i ustawiał największe walki bokserskie, może sobie kupić w więziennym sklepiku co najwyżej fistaszki.
Boks i mafia jak u Guya Ritchiego
Boks przyciąga mafię, również w Polsce. W Irlandii mafia boksem rządziła. Był w tym kraju sportem nr 1. Najbliższym irlandzkiej duszy. Lustrem irlandzkiej mentalności. Prostym, brutalnym, dzikim, walecznym. Rozwijał się w miastach i przedmieściach w czasach fal bezrobocia, biedy, w erze „The Troubles”, Kłopotów, kiedy zapotrzebowanie na walczaków niepogardzających przemocą było jeszcze większe.
Nic dziwnego, że irlandzka mafia prowadzona przez Kinahana zajmowała się boksem na potęgę – nie tylko z powodu zainteresowań gangsterów walką w ringu i nierozerwalnego związku boksu z ich psyche, ale również z powodu szarej strefy promocji walk bokserskich, dzięki której można wyprać mnóstwo brudnych pieniędzy.
W Dublinie jest uliczka o nazwie Champions Avenue, z której wywodzi się wielu mistrzów boksu – wychowała się tam między innymi Kellie Harrington, która w Paryżu zdobyła swój drugi tytuł mistrzyni olimpijskiej. To miejsce znajduje się niedaleko stadionu Croke Park, gdzie ponad pół wieku temu Muhammad Ali zmierzył się z Alem „Blue” Lewisem. Kawałek dalej mieści się obiekt znany dawniej jako Point Depot – arena walk Lennoksa Lewisa, Naseema Hameda i Tysona Fury’ego. Później na tych samych ulicach zginęło siedem osób w wyniku konfliktu między Kinahanami i ich śmiertelnymi rywalami, Hutchami.
Kiedy sprzedaż kokainy ruszyła z kopyta w Hiszpanii, Kinahan założył bokserski gym w Marbelli. Był w nim ukrytym wspólnikiem, a frontmanem został pięściarz Matthew Macklin. Wraz z kokainowym biznesem i boksem do Marbelli przenieśli się z Irlandii gangsterzy i zaczęły się strzelaniny. Iluż tam gangsterów zginęło!
W owym gymie pod Marbellą, nazwanym najpierw MGM (jak słynne kasyno w Las Vegas), a później MTK – od przydomka Macklina „Mack the Knife” – trenował między innymi Fury i jego brat, oraz cała plejada irlandzkich i brytyjskich pięściarzy. Wszyscy mieli zawsze dla Kinahana mnóstwo wyrozumiałości i lojalności.
Fury spędził w gymie w Marbelli kluczowy czas na początku swojego wielkiego powrotu do sportu po ciężkiej depresji, walce z uzależnieniami i ogromnej nadwadze. To tam, pod okiem ludzi związanych z MTK, zbijał wagę i wracał do formy przed ponownym zdobyciem mistrzostwa świata wagi ciężkiej.
Irlandzki mafioso odegrał kluczową rolę w zorganizowaniu wielkiego powrotu Fury’ego na ring. Według ustaleń amerykańskich śledczych Kinahan inkasował miliony dolarów „pod stołem” od amerykańskich promotorów firmy Top Rank jako wyłączny agent zajmujący się sprawami pięściarza. Fury publicznie dziękował przestępcy w mediach społecznościowych w 2020 roku za doprowadzenie do porozumienia w sprawie hitowej walki z Anthonym Joshuą. Pisał tak: „Właśnie skończyłem rozmawiać przez telefon z Danielem Kinahanem. Poinformował mnie, że największa walka w historii brytyjskiego boksu została właśnie dograna. Wielkie dzięki, Dan. Zrobił to, dopiął sprawę dosłownie na ostatni guzik”.
Słowa Fury’ego wywołały potężny skandal dyplomatyczny w Irlandii – głos zabrał nawet premier kraju – co ostatecznie zmusiło promotorów do wycofania się ze współpracy z Kinahanem. Sama walka z Joshuą nigdy nie doszła do skutku.
A sprawy Kinahana zaczęły się sypać jak domek z kart.
Kim właściwie jest Daniel Kinahan?
Jest dziedzicem podziemnego imperium Christy’ego „Pięknisia” Kinahana.
„Piękniś” już ponad 40 lat temu siedział za kratami za handel heroiną. Tam nauczył się hiszpańskiego i rosyjskiego, odbywał studia wyższe na dwóch kierunkach. Był tak pilnym uczniem, że nie skorzystał z możliwości zwolnienia warunkowego, żeby skończyć wykształcenie.
Dopiero później okazało się, po co mu znajomość języków obcych. Wykorzystał ją, tworząc szlaki przerzutu narkotyków z Ameryki Płd. – Kolumbii, Meksyku – do Rosji z początku transformacji jelcynowskiej.
Daniel Kinahan od ponad dekady prowadził rodzinny interes jako ktoś w rodzaju dyrektora wykonawczego. Aż w 2022 roku przejął biznes całkowicie, na swoje nieszczęście.
Kapuletowie i Montekowie po irlandzku
Wracamy do rodu Hutchów. Byli największymi rywalami Kinahanów w Irlandii. Tak się nieprzypadkowo złożyło, że obie irlandzkie gangsterskie rodziny zakochane są w boksie.
To Hutchowie, od chwili gdy Daniel zaczął przejmować obowiązki od ojca, zaczęli dybać na jego życie, a po nieudanym zamachu w hotelu Regency spowodowali jego ucieczkę do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Daniel Kinahan wiedział, że polowanie nie ma końca. Ba, sam je sprowokował. Kinahanowie zastrzelili pod Malagą pod koniec 2015 r. niejakiego Gary’ego Hutcha.
I tu dochodzimy do bodaj najbarwniejszej postaci w tej mafijnej balladzie. Otóż Gary był bratankiem najbardziej osławionego bandyty w Irlandii, „Mnicha” Gerry’ego Hutcha. Jeśli ktoś oglądał film Guya Ritchiego „Dżentelmeni”, to dla postaci granej przez Colina Farrella – trenera boksu w charakterystycznym, kraciastym dresie – inspiracją mógłby być właśnie „Mnich”.
„Mnich” założył bokserski klub Corinthians w Dublinie, bardzo renomowany ze względu na pracę z młodymi amatorami. Uznawano Gerry’ego w mieście za ascetę – nie palił i nie pił, stąd jego grypserski pseudonim, bo w pewnych środowiskach tyle wystarczy do zdobycia miana mnicha.
Prowadził też zajęcia dla dzieci z patologicznych rodzin z przedmieść stolicy Irlandii i namawiał je, aby trzymały się z daleka od narkotyków, a bliżej boksu. Sam zdobywał pieniądze w napadach na banki i pancerne samochody z gotówką, a nie dilerką narkotyków. Tym się szczycił, na tym budował swoją legendę. Należał nawet do stowarzyszenia aktywistów, które wypychało dilerów z dzielnic. Grupa nie przebierała w środkach, jak kiedyś IRA w tej samej sprawie. Gerry startował nawet w wyborach. Przegrał, ale zdobył wielkie poparcie a państwo musiało mu zwrócić koszty kampanii. Ludzie głosowali na niego, choć wiedzieli, że to niebezpieczny gangster: uważał, że za wzrostem rynku narkotykowego stoją imigranci.
Kiedy dobrało się do niego irlandzkie biuro do walki z praniem brudnych pieniędzy – w skrócie CAB – „Mnich” postanowił znormalnieć na swój sposób. Postarał się o licencję na taksówkę. Jeździł po mieście hummerem, na którym widniał napis: „Carry Any Body” (Przewiozę Każde Ciało), czyli w skrócie CAB. Przewoził między innymi jak najbardziej żywe ciało Mike’a Tysona, kiedy ten odwiedził Irlandię.
„Mnich” mocno zdenerwował się zabójstwem swojego krewniaka Gary’ego, a do tego nienawidził narkotykowego biznesu Daniela. I to prawdopodobnie on wysłał grupę zabójców na ceremonię ważenia do hotelu Regency. Były to wydarzenia niespotykane w Irlandii od dekad. W kilka miesięcy zastrzelonych zostało w mafijnych porachunkach 18 osób, jakby to nie działo się w Dublinie, ale w Corleone. Obywatele bali się wyjść na ulicę. Na ulice stolicy wyjechały patrole zamaskowanych policjantów służb specjalnych, uzbrojonych po zęby, chronionych hełmami i kamizelkami kuloodpornymi. Zatrzymano kilku bandytów. Kilku uciekło – do Wielkiej Brytanii lub dalej.
Do akcji wkracza Biały Dom
Pierwszy ślad Daniela Kinahana w amerykańskich dokumentach można znaleźć w WikiLeaks. Szyfrogram z Kolumbii z 2009 r. wymienia go z nazwiska jako podejrzane indywiduum robiące interesy z kartelami.
Śledztwo Departamentu Sprawiedliwości i agencji ds. zwalczania narkotyków w sprawie Kinahana zaczyna się na poważnie po zamachu w hotelu Regency. Amerykanie dołączają do grupy śledczych z Irlandii, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. Skupiają się na rozpracowywaniu powiązań mafii Kinahanów z kolumbijskimi kartelami paramilitarnymi dostarczającymi kokainę do USA.
Amerykanie stopniowo odcinają kinahanową mafię od pieniędzy. Wprowadzają nazwisko Daniela Kinahana na listę sankcji.
W kwietniu 2022 r. blokują jego konta w Dubaju. Wyznaczają nagrodę 5 milionów dolarów za informacje o trzech głównych szefach mafii, w tym przede wszystkim o Danielu. „Wyślij informacje na KinahanTCotips@dea.gov”. W dokumencie porównują Irlandczyków do najgroźniejszych karteli świata, takich jak japońska Yakuza, włoska Camorra czy meksykańskie Los Zetas.
W październiku 2024 r. Irlandia i ZEA podpisują umowę ekstradycyjną i pętla wokół szyi Kinahana zaczyna go dusić. Porozumienie między krajami zaczyna obowiązywać od maja 2025 r., ale Kinahan łudzi się swoją nietykalnością. Wciąż dysponuje na miejscu majątkiem, który pozwala na zaangażowanie tłumu prawników. Ale wyjechać z Dubaju nie może, bo nie może transferować pieniędzy. Nie wywiezie przecież z Emiratów milionów w torbach.
Już wtedy, jesienią 2024 r., emiracka policja aresztowała jednak prawą rękę Kinahana, Seána McGoverna – to on jako pierwszy przetestował nowy mechanizm ekstradycyjny: do Irlandii został wywieziony w maju 2025 r., a rok później usłyszał wyrok 24 lat więzienia za kierowanie grupą przestępczą. Dla Kinahana, który wciąż czuł się bezpieczny w Dubaju, był to wyraźny sygnał, że immunitet złotego azylu się kończy.
W tym czasie policja kilku krajów hakuje komunikację mafii na platformie Encrochat. W czasie rzeczywistym dowiaduje się o planowanych akcjach, w tym zabójstwie czterech członków gangu Gerry’ego Hutcha. Gang Kinahanów orientuje się, że coś jest nie tak, że ktoś przełamuje ich szyfry. Przerzuca się na Sky ECC. Ale znów szyfrowany czat zostaje zhakowany, przejęte zostają miliony wiadomości.
Wreszcie hit na hity: FBI tworzy własną przykrywkową firmę produkującą rzekomo bezpieczne, szyfrowane telefony i oferuje je gangsterom, między innymi mafii Kinahana. Dzięki tym telefonom policja irlandzka zdobywa dokładną strukturę mafii. Poznaje każdy pseudonim i przypisuje do niego osobę, jej odpowiedzialność i historię w mafii.
15 kwietnia 2026 r. – niemal dokładnie 10 lat po strzelaninie w Regency – emiraccy policjanci wreszcie zatrzymują Daniela Kinahana, tuz po wydaniu przez irlandzki sąd nakazu aresztowania.
9 sierpnia Kinahan ląduje na lotnisku w bazie wojskowej Casement.
Hotel Regency już się tak nie nazywa. Teraz to Bonnington Hotel. Gym MTK też już nie istnieje. Nie istnieje MTK Global, promocyjny gigant bokserski, założony i sekretnie prowadzony przez Kinahana.
Irlandia nie odrzuca boksu od siebie, ale od lat nikt tam nie organizuje wielkich gal. Pozostaje boks w lokalnych halach i knajpach.
Twarz Kinahana na amerykańskim liście gończym jest przekreślona napisem: Schwytany.