...
Dom SportGrbić zdenerwował się na Polaka. Powiedział mu to prosto w oczy

Grbić zdenerwował się na Polaka. Powiedział mu to prosto w oczy

przez admin

– Czasami potrzebna jest terapia szokowa, byś zrozumiał, czego chcę – tak Nikola Grbić tłumaczy lekcję, którą dał Jakubowi Nowakowi w 1/8 finału mistrzostw Europy. Młody siatkarz opowiada o wyboistej drodze, którą przeszedł w ostatnich miesiącach. Po tym, jak w klubie spadł boleśnie ze szczytu, na który zaprowadził go rok temu występ w reprezentacji Polski.

Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google

Mający po 21 lat Jakub Nowak i Maksymilian Granieczny rok temu przebojem wdarli się do reprezentacji Polski w debiutanckim sezonie i byli wychwalani z każdej strony. Tego lata pierwszy z siatkarzy musiał się odbudować po bardzo trudnym sezonie klubowym i podkreśla, jak bardzo pomogło mu w tym kolejne powołanie od Nikoli Grbicia. Ale trener podczas mistrzostw Europy nie daje mu taryfy ulgowej, o czym przekonaliśmy się w ostatnim meczu Biało-Czerwonych.

W przypadku zdecydowanej większości kadrowiczów wygrane gładko 3:0 spotkanie 1/8 finału z Łotwą nie miało żadnej historii. Grbić opowiadał potem dziennikarzom, że nawet nie zamierza patrzeć w statystyki, bo w rywalizacji z tak mocno odstającym poziomem rywalem jego zawodnicy nie są w stanie się niczego nauczyć. On sam jednak dał wówczas lekcję Nowakowi.

21-latek jest jednym z trzech środkowych w składzie na ME, bowiem szkoleniowiec – tak, jak w poprzedniej edycji – postawił na wariant z pięcioma przyjmującymi. W wyjściowym składzie Serb stawia teraz na Bartłomieja Lemańskiego i Szymona Jakubiszaka, ale już kilkakrotnie dawał szansę na grę w różnym wymiarze Nowakowi. Ostatnio była to bardzo krótka szansa. Po spotkaniu trener tłumaczył na antenie Polsatu Sport, że zdenerwował się, ponieważ zawodnik nie słuchał wskazówek taktycznych.

– Powiedziałam mu, że jak będzie tak grał, to nie mam powodu, by trzymać go na boisku. Jeśli grasz na 100 procent skuteczności, a inaczej niż ja mówię, to OK. Ale gdy jest inaczej, to nie podoba mi się to – relacjonował wtedy Grbić.

W niedzielę dziennikarze obecni w Sofii mieli okazję porozmawiać trochę ze szkoleniowcem i jeden z nich przywołał temat Nowaka. Serb przyznał, że miał pomysł, aby dać w tym pojedynku nieco odpoczynku jednemu z podstawowych środkowych.

Zobacz wideo Tomasz Fornal: Rywalom ciężko się z nami gra

– Ale nie podobało mi się, jak Kuba zaczął. Trzy kontakty z piłką i trzy błędy. Cały czas atakował do strefy numer pięć, a ja mu cały czas powtarzałem, że chcę, by atakował do jedynki. Jeśli będziesz słuchać, co mówię i co musisz robić, to będziesz grać. Jeśli nie, to nie. Mam statystyki, mam wideo, mam dane dotyczące skuteczności, mam wszystko. To nie jest tylko moje wrażenie. To jest nauka, to matematyka. Jeśli nie jesteś w stanie tego zrobić, to wezmę kogoś, kto może to zrobić – tłumaczył.

Przypomnieliśmy Serbowi, że w ostatnim meczu grupowym z Bułgarami (2:3) jego głównym zastrzeżeniem wobec drużyny był właśnie brak dyscypliny taktycznej. Wydaje się więc, że nie jest to jedynie kwestia Nowaka. Grbić zaznaczył, że zdaje sobie sprawę, iż zawodnicy nie będą od razu automatycznie realizowali wszystkich jego zaleceń.

– To jedna sprawa. Druga – Kuba to młody zawodnik, ma duże perspektywy. Czasami potrzebna jest terapia szokowa, byś zrozumiał, czego chcę. Oczywiście, moje zachowanie względem niego [w takiej sytuacji – red.] nie jest takie samo jak względem Wilfredo Leona czy innych doświadczonych zawodników. U nich nie potrzebuję takich interwencji, by to zrozumieli lub zachowywali się inaczej – podkreślił.

Grbić wprost o sytuacji Nowaka przed ćwierćfinałem ME. „Czasami jeszcze nie rozumie”

Jak dodał, nie wie, kiedy Nowakowi uda się poprawić w tym aspekcie, ale zapewnił, że sytuacja z soboty nie będzie skutkowała negatywnymi konsekwencjami w kolejnym meczu.

– Jeśli będziemy potrzebowali Kuby, to będzie grał. Nie jest tak, że teraz się zawezmę, by z niego nie korzystać – zaznaczył trener obrońców tytułu.

A potem doprecyzował, że sytuacja w meczu z Łotyszami nie była jedynym przypadkiem tego typu z udziałem młodego środkowego.

– Jest wiele takich sytuacji, które są mniej lub bardziej ważne. Miałem jeszcze jedną podobną historię z nim na treningu – wspomniał Grbić.

Nowak ma za sobą bardzo trudny debiutancki sezon w polskiej ekstraklasie, w którym mierzył się z kłopotami zdrowotnymi, a jego klub niemal spadł z ligi. Na ostatnim etapie selekcji przed ME wygrał rywalizację ze środkowym Jakubem Majchrzakiem, który towarzyszy drużynie w Sofii jako rezerwowy i bierze udział w treningach.

– Nie mam wielu zawodników takich jak Kuba Nowak czy Maks Granieczny, których buduję w kadrze od początku. Wiem, że są bardzo młodzi i że potrzeba tu czasu. Kuba wciąż będzie naszą pierwszą opcją do zmiany, jeśli będziemy mieć problemy na środku. Gdybym nie miał do niego zaufania, to nie byłoby go w składzie, tylko byłby „Majcher”. Wiem, że ma jakość i że może grać dobrze, ale czasami jeszcze nie rozumie albo jeszcze nie jest w stanie robić rzeczy, które są ważne dla mnie i dla niego. Mam nadzieję, że to będzie dobra lekcja dla niego – podkreślił trener wicemistrzów olimpijskich z Paryża.

„Nie ma co zrzucać winy na kogoś, na piłkę, na siatkę, czy na boisko”

Nowak, z którym też grupka polskich dziennikarzy w Sofii miała okazję porozmawiać w niedzielę, temat sobotniego krótkiego występu skwitował na wstępie krótko.

– Tak czasem bywa. Takie jest życie sportowca i muszę się z tym pogodzić – zaznaczył.

Zapytany o możliwą przyczynę zapewnił, że nie jest to żaden zewnętrzny czynnik. – Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani. Myślę, że wiele razy jeszcze traficie na zawodnika, który zagrał słaby mecz i on to samo wam powie. Taki dzień. I tutaj nie ma co zrzucać winy na kogoś, na piłkę, na siatkę, czy na boisko. Po prostu to był słaby mecz, których chcę mieć jak najmniej i chcę ich unikać – podkreślił środkowy.

Na początku maja Nowak spotkał się z nami w Spale, gdy zaczynały się przygotowania kadry do sezonu. Był wówczas świeżo po rozczarowującym sezonie w Steam Hemarpolu Politechnice Częstochowa. Trafił do niego tuż po powrocie z mistrzostw świata, na których wywalczył z drużyną brązowy medal (grał sporadycznie). W rozgrywkach ligowych 2025/26 miał długo kłopoty zdrowotne, a dodatkowo w drużynie nie działo się za dobrze. Zespół, który był typowany na czarnego konia, grał bardzo słabo i zajął ostatnie miejsce w tabeli. Utrzymał się tylko dlatego, że z rozgrywek wycofał się Jastrzębski Węgiel.

– Na pewno nie było zbyt fajnie. Człowiek trochę dosięgnął takiego, można powiedzieć, szczytu i szybko z niego spadł. Niestety, czasu nie cofniemy. Doświadczyliśmy w klubie dużego dołka, z którego nie udało nam się wyjść i w tym dołku grzęźliśmy do samego końca. Niestety, nie zawsze zawodnicy połączeni na papierze będą w stanie grać razem swoją najlepszą siatkówkę. Czasem po prostu trzeba te nazwiska połączyć w taką całość, w jedność, żeby to było wszystko spójne. Tym razem tak nie było – opisywał w maju Nowak.

Zobacz inne