Rozpoczął się nowy sezon Ligi Mistrzów. Po raz pierwszy od 15 lat nie ma w niej Roberta Lewandowskiego. A to oznacza, że najważniejszym polskim piłkarzem stał się Piotr Zieliński. To na nim będzie się koncentrowała nasza uwaga. Nawet jeśli – tak jak we wtorkowym spotkaniu z Realem Madryt (1:2) – Zieliński będzie rozpoczynać mecze w roli rezerwowego. Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
Piotr Zieliński czekał na ten moment niemal równo dekadę. Przez cały ten czas miał wszystko, czego można wymagać od świetnego pomocnika: potrafił zagrać piłkę, której nie odważyliby się zagrać inni. Umiał uruchomić partnera jednym fenomenalnym podaniem. Strzelał piękne gole i notował spektakularne asysty. A jednak, gdy przychodziły wtorkowe i środowe wieczory, uwaga polskiego kibica podświadomie uciekała w stronę koszulki z numerem „9” i kolejnych wyczynów Roberta Lewandowskiego. Tej rzeczywistości już nie ma. W wieku 32 lat Zieliński stał się najważniejszym polskim piłkarzem. Punktem odniesienia polskiej jakości w Europie.
Zobacz wideo Giganci chcieli u siebie Marka Citko: Pytały o mnie Liverpool, Arsenal, Inter i Milan
Zieliński przejął pałeczkę od Lewandowskiego. Real lepszy od Interu
To symboliczne. Lewandowski i Zieliński łącznie rozegrali dla reprezentacji Polski 276 meczów. W tej kolejności przewodzą historycznemu zestawieniu piłkarzy z największą liczbą występów w drużynie narodowej. Lewandowski ma ich 167, Zieliński – 109.
We wtorek rozpoczęła się nowa era, w której obaj zamienili się miejscami. Liga Mistrzów, w której nagle wszystko nie kręci się wokół Lewandowskiego. Pozbawiona nagłówków wyliczających mu kolejne gole i odmierzających dystans dzielący go od Cristiano Ronaldo i Lionela Messiego. Kapitan polskiej kadry mecze najbardziej elitarnych rozgrywek świata może już tylko oglądać z perspektywy widza. A scena – z naszej perspektywy – należy do Piotra Zielińskiego.
