FIFA mecze tegorocznego mundialu wydłużyła o ponad 10 godzin. To skutek przerw na nawadnianie. Finał ma przynieść kibicom nawet półgodzinną dziurę w spotkaniu. Eksperci grzmią w trosce o piłkarzy, telewizje kombinują z ramówką, a Gianni Infantino zapewnia, że wszystko ma podniosły cel.
Przerwa w meczu zgodnie z „Przepisami Gry w Piłkę Nożną IFAB” to zawsze kwadrans. Podczas niedzielnego finału piłkarskich mistrzostw świata nie ma na to szans. Piłkarze Hiszpanii i Argentyny będą musieli zagospodarować sobie dłuższy przestój w grze, a kibice obejrzą koncerty, meczowe skróty lub reklamy. Nadawcy telewizyjni też będą musieli być elastyczni, bo czas przerwy może być różny. Sprawdziliśmy, jak sobie z tym poradzą i co zrobi TVP. Czy niemal półgodzinna wyrwa w najważniejszych piłkarskich spotkaniach może zdarzać się częściej? Ta informacja nie jest na razie przekazywana oficjalnie. FIFA planuje zmiany po cichu. Widzimy je na tym mundialu, a kolejną zobaczymy też w niedzielnym finale.
Oficjalnie kwadrans, w praktyce prawie pół godziny
10 godzin i 24 minuty. Tyle wynosi zsumowany czas wszystkich dodatkowych przerw na nawadnianie (znanych jako hydration breaks) podczas tegorocznych piłkarskich mistrzostw świata. W teorii to czas relaksu dla piłkarzy podczas gry w trudnych warunkach. W praktyce okazja dla trenerów na uwagi, a dla telewizji – na reklamy. Najbardziej korzysta z tego amerykański nadawca, który ten czas szczelnie wypełnia ofertami produktów i marek. Kilka razy – prawdopodobnie przez późno rozpoczęty blok – zawodnicy dłużej stali na murawie, a sędzia czekając na koniec reklam opóźnił wznowienie gry. W meczu Kataru ze Szwajcarią taka przerwa trwała dokładnie 3 minuty i 17 sekund.
Przerwy na nawadnianie to jednak nie wszystko, co czeka kibiców i zawodników podczas rozwleczonego do 104 meczów, napompowanego wydarzeniami innego niż zwykle mundialu. Niedzielny finał imprezy ma być świętem sportu i rozrywki. Jeśli w starciu Hiszpanii z Argentyną nie będzie dogrywki i karnych, można zakładać, że muzyki czy show będzie nawet więcej niż futbolu. Ceremonia zamknięcia imprezy ma rozpocząć się półtorej godziny przed meczem. Wystąpią na niej Laura Pausini, Nicole Scherzinger, Robbie Williams. Pojawić ma się też aktor Tom Cruise. Ceremonie zamknięcia to standard na wielkich imprezach sportowych. Nowością jest jednak program rozrywkowy przewidziany w przerwie meczu. To on powoduje pewne perturbacje.
Zobacz wideo
W teorii występy takich ikon muzyki jak Madonna, Shakira, BTS, czy Gustavo Dudamel miały zająć 11 minut. Niedawno potwierdzono, że do show włączono też Justina Biebera. Elementem występu ma być też chór dziecięcy, a także prawdopodobne postacie z Ulicy Sezamkowej i Muppety. Trudno uwierzyć, że te wszystkie atrakcje uda się zmieścić w tak krótkim czasie. Tym bardziej że podczas prób, według nieoficjalnych doniesień, nie udało się zamknąć show nawet w 20 minut. Prawdopodobnie czeka nas przerwa trwająca dwadzieścia kilka minut.
Finał mundialu. Przepisy kontra Shakira i Biber. Co ze zdrowiem piłkarzy?
Problem polega na tym, że plany FIFA stoją w sprzeczności z oficjalnymi przepisami gry w piłkę nożną (Laws of the Game). Organ stanowiący prawo piłkarskie, czyli IFAB jednoznacznie określa, że przerwa nie może przekraczać 15 minut. Ten czas „może zostać zmieniony wyłącznie za zgodą sędziego”.
FIFA jednak w związku z kanadyjsko-amerykańsko-meksykańskim mundialem zapisała sobie w jego regulaminie możliwość ingerencji w wiele spraw. Choćby dzięki punktowi nr 46 jego regulaminu, w którym czytamy: „FIFA jest odpowiedzialna za zarządzanie operacyjne Mistrzostwami Świata 2026 i w związku z tym ma prawo wydawać wszelkie instrukcje, które są niezbędne ze względu na szczególne okoliczności występujące w krajach gospodarzy”. Być może koncert, czy czas potrzebny na zaprezentowanie reklam w amerykańskiej telewizji, to właśnie te szczególne okoliczności.
Wydłużoną przerwę można uznać za pewnik, przypominając sobie ostatnie klubowe mistrzostwa świata. W ich finale przerwa w połowie zorganizowanego przez FIFA meczu trwała w sumie 24 minuty. W jej czasie również odbywały się występy, m.in. zespołu Coldplay. Podczas finału Copa America 2024 koncert Shakiry również wydłużył przerwę podczas meczu Argentyny z Kolumbią aż do 25 minut.
– To powinien być mecz jak każdy inny. Przerwa powinna trwać kwadrans, zgodnie z przepisami – denerwował się wtedy trener reprezentacji Kolumbii Nestor Lorenzo. Notabene jego reprezentacja na tym turnieju we wcześniejszym meczu została ukarana za lekkie opóźnianie wyjścia na drugą połowę.
Co ciekawe, IFAB już kilka lat temu odrzucił propozycję południowoamerykańskiej konfederacji Conmebol, by oficjalnie wydłużyć przerwę do 25 minut. Argumentował to troską o zdrowie zawodników. Wyjaśniał, że tak długa przerwa byłaby zwyczajnie niebezpieczna. Argumentował dokładnie, że miałaby „negatywny wpływ na dobrostan i bezpieczeństwo graczy wynikający z dłuższego okresu braku aktywności”.
Trenerzy i eksperci cały czas zwracają uwagę na ryzyko kontuzji mięśniowych, gdy zawodnicy „stygną” w tunelu lub szatni, często nie mając miejsca na rozgrzewkę na murawie, gdzie trwają występy. W niedzielę może być podobnie.
FIFA charytatywna, a nadawcy elastyczni
Brytyjscy nadawcy, tacy jak BBC i ITV, przygotowywali się nawet na 30-minutową przerwę w środku meczu. Oprócz koncertu planują też zaprezentować skrót pierwszej połowy. Według naszych informacji nadawcy do piątkowego wieczoru nie dostali jeszcze szczegółowego programu z precyzyjnie podanymi czasami tego, co będzie się działo w przerwie. Taka informacja przyszła dopiero w sobotni poranek. Przekazano w niej, że piłkarze mają wrócić do gry po dokładnie 18 minutach i 30 sekundach. Jednak ciężko brać to za pewnik. Dlatego nadawcy są przygotowani na pewną elastyczność. TVP zamierza np. pokazać koncert, nadać blok reklam i regulować czas, który pozostanie do wyjścia piłkarzy meczowym studiem.
„W niedzielę ekspertami w studiu TVP będą Dariusz Szpakowski, Janusz Michallik, Jakub Wawrzyniak oraz Artur Wichniarek. Wydawca transmisji zaplanował dodatkowe wejścia do studia (analizy taktyczne, social media, kącik sędziowski), więc nie mamy żadnych obaw o wypełnienie dłuższej przerwy” – przekazał nam dział komunikacji TVP.
Tego dnia dziennikarze i komentatorzy mundialu na całym świecie będą mieli wydłużoną pracę. Z ceremonią otwarcia, przerwami na nawadnianie, niemal półgodzinną przerwą w środku, ewentualną dogrywką i wręczeniem pucharu świata na finał imprezy trzeba zarezerwować niemal pięć godzin!
– Będziemy celebrować futbol, muzykę i nasze wspólne wartości, zapewniając dziedzictwo wykraczające poza ostatni gwizdek – mówił prezydent FIFA Giani Infantino.
W erze krótkich materiałów wideo niecierpliwości młodych widzów i mnogości transmisji show w przerwie finału, szczególnie dla Europy, wygląda nienaturalnie. Infantino jednak przy okazji koncertu często wspomina o „humanitarnym wymiarze przedsięwzięcia” – wsparciu funduszu Global Citizen Education, pomagającemu dzieciom zdobyć wykształcenie i grać w piłkę nożną. Temu po części służy też cały powiększony mundial (jeden dolar z każdego biletu idzie na fundację). Jednak połączenie narracji koncertu z jego charytatywnym wymiarem ma zapewne sprawić, by wszyscy łatwiej ten element zaakceptowali. Wygląda to nieco jak siłowa, choć też sprytna „amerykanizacja” piłki nożnej, gdzie finałowi imprezy będzie bliżej do Super Bowl niż tradycyjnego meczu.
Warto pamiętać, że FIFA, która planuje swój budżet w perspektywie kilkuletniej w latach 2019–2022 osiągnęła prawie osiem miliardów dolarów przychodów. Po transformacji i większemu skomercjalizowaniu tegorocznego mundialu na różnych płaszczyznach w latach 2023 – 2026 prognozuje przychody sięgające 15 miliardów dolarów. Te liczby sprawiają, że z obranej drogi przy dużych imprezach FIFA już raczej nigdy nie zejdzie.