Nikt by tego wymyślił. Z grubo ponad stu wielkoszlemowych meczów, jakie Iga Świątek rozegrała w swojej karierze ten był jednym z najbardziej zaciętych. A przecież teoretycznie miał być meczem bez historii. Z tego, co mówi Świątek, wynika, że ona dobrze rozumie wartość tej batalii. Możliwe, że Czeszka Marie Bouzkova bardzo pomogła Polce w drodze po coś dużego w US Open 2026.
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
– Cieszę się, że w pierwszym tak trudnym meczu poradziłam sobie ze stresem, który zawsze towarzyszy w takich momentach, kiedy jest na przykład 4:5, albo tie-break. Dałam na spokojnie radę i byłam w stanie grać swoją grę – powiedziała Świątek po horrorze, który trwał dwie i pół godziny.
Marie Bouzkova, numer 26 w rankingu WTA, identycznie jak Iga Świątek – dziś numer osiem, a kiedyś długo numer jeden – właśnie wystąpiła w Nowym Jorku w swoim 31. wielkoszlemowym turnieju w karierze. Ale Polka sześć takich imprez wygrała, a Czeszka nigdy nie doszła do drugiego tygodnia turnieju innego niż Wimbledon (tam raz była w ćwierćfinale i dwa razy w czwartej rundzie). A teraz zagrała świetny mecz. Można powiedzieć, że wręcz mecz ponad stan. I tym samym poważnie przetestowała polską mistrzynię US Open z 2022 roku.
Świątek mogłaby strzelać rzuty karne
Prawdę mówiąc, nikt się tego nie spodziewał. Wszyscy myśleli, że dla Świątek stawianej w roli jednej z faworytek tegorocznej imprezy, poważne granie w Nowym Jorku zacznie się dopiero od czwartej rundy.
Mecz Świątek – Bouzkova potrwał dwie godziny i 27 minut, z czego aż 13 minut Polka walczyła o to, żeby nie przedłużył się do trzech godzin z hakiem. Przy stanie 7:6, 5:6 Świątek obroniła trzy setbole w najbardziej zaciętym gemie. A później pewnie wygrała tie-breaka. W drugiej w tym meczu dogrywce zrobiła to samo, co w pierwszej – przejęła kontrolę na samym początku i nie oddała jej do samego końca. Oba tie-breaki wygrała 7-3. Pokazała, że tie-break to żadna loteria, tak samo jak loterią nie są rzuty karne w piłce nożnej.
Zobacz wideo Giganci chcieli u siebie Marka Citko: Pytały o mnie Liverpool, Arsenal, Inter i Milan
– Cieszę się, że w najtrudniejszych momentach byłam super solidna. Czyli w tie-breakach – powiedziała Świątek po meczu w rozmowie z Eurosportem. Mówiła też o tym, ile ten mecz jej dał. Ale to już cytowaliśmy.
Widać, że Roig i Abramowicz pomogli Świątek
Świątek wytrzymała bardzo trudny mecz, w którym miała gorsze momenty. Bywało, że się wahała, spieszyła, niecierpliwiła, że rozkładała ręce w kierunku swojego sztabu, jakby chciała usłyszeć, co ma robić. Ale to były tylko momenty. Generalnie wytrzymała coś, czego przez długie miesiące nie wytrzymywała.
Jeszcze dwa miesiące temu Świątek by takiego meczu nie wygrała. Widać poprawę. Widać, że miesiąc po Wimbledonie wykorzystała znakomicie. Odpoczęła i świetnie popracowała. Wyczyściła głowę, w czym pomogła jej Daria Abramowicz. Długo nie było widać efektów ich współpracy, długo dziwiło, że w trudnych chwilach na siebie pokrzykują i nic dobrego z tego nie wynika. Ale świetnie, że znów mając problemy na korcie nasza wybitna tenisistka potrafi sięgać po narzędzia, które ma i przy których użyciu jest w stanie wydostać się z przeróżnych tarapatów. Iga Świątek znów przypomina siebie z najlepszych czasów – gdy na przykład potrafiła przetrwać nawet tak trudne mecze, jak z Naomi Osaką w drugiej rundzie Rolanda Garrosa 2024, gdzie rywalka prowadziła 6:7, 6:1, 5:2 i 30:15 i miała nawet meczbola przy wyniku 6:7, 6:1, 5:4 (Świątek wygrała 7:6, 1:6, 7:5 i później poszła po tytuł).
Znakomicie jest też widzieć, że Świątek jest bardziej staranna w uderzeniach, co jest wielką zasługą Francisco Roiga. Trener przez lata współpracujący z Rafaelem Nadalem przykłada wielką wagę do techniki. I do taktyki również. On przekonuje Swiątek do tego, żeby nie próbowała zabijać piłki w pierwszym czy drugim uderzeniu, do czego miała przesadną skłonność przez niemal rok od jesieni 2025 do lata 2026.
Bardziej cierpliwa Świątek wygrała mecz z Bouzkovą, którego Świątek jeszcze z lipca, jeszcze zbytnio się spiesząca i niecierpliwa, naprawdę by nie wygrała.
Czeszka pomogła Świątek zdobyć przeciwciała
Może tak być, że ten trudny mecz z Czeszką zaprocentuje już w bardzo ciekawie zapowiadającym się starciu Polki z Qinwen Zheng w czwartej rundzie. Gdyby Świątek ograła Bouzkovą podobnie gładko, jak Wang w pierwszej i Podoroską w drugiej rundzie, to do pojedynku z mistrzynią olimpijską z Paryża przystąpiłaby bez „przeciwciał”.
A wracająca po kontuzji Zheng walczy na całego. I nawet jeśli jest już zmęczona, bo do czwartej rundy doszła ruszając z kwalifikacji, a więc za nią już sześć meczów w Nowym Jorku, a nie trzy, to trzeba się spodziewać, że będzie groźna. I że nie odpuści do końca. W trzeciej rundzie z Madison Keys przegrała pierwszego seta 1:6, ale wróciła. Więcej – nie poddała się nawet, gdy było 1:6, 7:6, 0:5 i wygrała ten mecz 1:6, 7:5, 7:6! Czyli za nią jeszcze większy horror niż ten dreszczowiec zagrany w trzeciej rundzie przez Igę.
Dla Świątek mecze z Zheng już zawsze mogą być trudne, bo wszyscy wiemy, jak bardzo Polka marzyła o olimpijskim złocie i wszyscy pamiętamy, że to z Zheng przegrała półfinał paryskich igrzysk. To jej jedyna porażka z Chinką, z którą zmierzyła się już osiem razy. Teraz też Świątek będzie faworytką. Ale wierzmy, że sama poczuje się nią bardziej, dzięki temu testowi, jaki zdała przed chwilą.
Apetyty na triumf Świątek zaostrzone, ale nie ma sensu wróżyć z fusów
Dla Bouzkovej ukłony za to, że pomogła Idze wejść na wyższe obroty. Można zażartować, że Polka powinna wysłać Czeszce coś w ramach podziękowania. Od oczywistych skojarzeń z tym, co Czesi lubią najbardziej uciekamy. Powiedzmy, że Bouzkovej można byłoby wysłać bukiet Macierzanek. To ponoć najpopularniejsze w Czechach kwiaty/zioła, zdaje się, że to dzika odmiana tymianku.
Nam na pewno mecz Świątek z Bouzkovą zaostrzył apetyty tak, jak to powinna robić dobra przyprawa. Bo można by po tym meczu martwić się, że Świątek aż pięć razy została przełamana (a wcześniej ani razu w pierwszej i drugiej rundzie) albo/i że popełniła aż 34 niewymuszone błędy.