...
Dom SportPrezes Pogoni znowu włożył kij w mrowisko. Odpowiadamy: Nie ma racji

Prezes Pogoni znowu włożył kij w mrowisko. Odpowiadamy: Nie ma racji

przez admin

„Losowanie i struktura Pucharu Polski jest absolutnie fatalna dla polskiego futbolu” – napisał Alex Haditaghi, prezes Pogoni Szczecin, w serwisach społecznościowych. Panie prezesie, właśnie ta struktura sprawia, że te rozgrywki są piękne i nieprzewidywalne.

Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google

Pierwsza runda Pucharu Polski, która odbyła się na początku września, przypomniała nam o polaryzacji stanowisk wobec tych rozgrywek. W pierwszej rundzie zagrało 13 drużyn z Ekstraklasy i siedem z nich już jest poza rozgrywkami. Tylko w trzech przypadkach zespoły z najwyższej ligi wzajemnie się eliminowały – Motor Lublin wygrał 3:0 z Legią Warszawa, Korona Kielce pokonała 1:0 Widzew Łódź, a Śląsk Wrocław wyeliminował Pogoń Szczecin po zwycięstwie 2:1.

Wspomnianą dyskusję o Pucharze Polski można podzielić na dwa nurty – patrzenia na klubowy ranking UEFA i maksymalizowania szans na sukces w Europie lub pola do stworzenia piłkarskiego święta i liczenia, że wydarzy się coś nieprzewidzianego. Mnie bliżej jest do tej drugiej grupy.

Puchar Polski, czyli nieprzewidywalność

1 września, kiedy rozpoczynała się pierwsza runda Pucharu Polski, Alex Haditaghi napisał na portalu X, że struktura i system losowania są jego zdaniem fatalne dla polskiego futbolu, bo kluby z Ekstraklasy mogą siebie nawzajem eliminować na bardzo wczesnym etapie. „Celowe tworzenie struktury, która zwiększa szanse słabszych drużyn na reprezentowanie Polski w Europie, podczas gdy silniejsze kluby wyeliminują się nawzajem już na starcie, nie jest romantyczne” – komentował prezes Pogoni.

Haditaghi zwracał też uwagę na rozstawienia, które FIFA stosuje przy losowaniu grup mistrzostwach świata, czy ITF (i Krajowe Związki Tenisowe) przy drabinkach turniejów wielkoszlemowych. 

W podobnym tonie skonstruował swój tekst Michał Trela, który w grudniu 2025 roku pisał na Sport.pl: „Ponad połowa drużyn z Ekstraklasy już odpadła z Pucharu Polski, mimo że żadna nie przegrała z rywalem z niższej ligi. Obecna formuła rozgrywek nie tylko odejmuje im kolorytu, ale i zmniejsza szanse na dobre wyniki w europejskich pucharach”. Michał podał wówczas przykład meczu Legii Warszawa z Pogonią Szczecin z poprzedniego sezonu.

Ale moim zdaniem brak rozstawień właśnie dodaje kolorytu rozgrywkom, wprowadza element losowości – choć może też pewnej niesprawiedliwości – i jest dodatkową atrakcją dla kibiców. Puchar Polski to przecież „Puchar Tysiąca Drużyn”, a kibice lubią śledzić te rozgrywki między innymi ze względu na ich nieprzewidywalność. Oczywiście, ta struktura, czysto teoretycznie, zwiększa szanse, że słabszy zespół będzie nas reprezentował w europejskich pucharach, ale są to rzadkie przypadki. Zwykle puchar zdobywa zespół, który był postrzegany jako jeden z faworytów od początku zmagań albo gra na co dzień w Ekstraklasie, więc siłą rzeczy rywalizuje z najlepszymi.

Najświeższy przykład spoza tych kryteriów to Wisła Kraków, która wygrała Puchar Polski w sezonie 2023/24, grając w I lidze, natomiast tu można pokusić się o stwierdzenie, że jakość krakowskiego zespołu była już na poziomie Ekstraklasy. Wisła najpierw trafiała na zespoły z I ligi (Polonia Warszawa, Stal Rzeszów), a potem mogła się zmierzyć z drużynami z Ekstraklasy (Widzew Łódź, Piast Gliwice, Pogoń Szczecin).

Zobacz wideo Marek Citko o popularności w latach 90.: Nie mogłem normalnie wyjść z domu. Nie byłem na to przygotowany

Puchar Polski z definicji daje szansę, by sprawdzić się na tle rywali z innych klas rozgrywkowych. Oczywiście, mogą wystąpić sytuacje, że zespół X (występujący np. w I lidze) w drodze do finału nie zagra ani jednego meczu u siebie (albo wręcz przeciwnie), bądź będzie losować tylko drużyny z Ekstraklasy (albo wyłącznie zespoły spoza niej), ale to właśnie nadaje kolorytu i jest piękne w obecnej formule. Jeżeli dwa kluby z Ekstraklasy zagrają ze sobą w ciągu kilku dni, jak ma to teraz miejsce z Motorem Lublin i Legią Warszawa, to też jest to element losowości.

Argument drugiej strony, że kluby Ekstraklasy powinny być rozstawione, i że dzięki temu mogłyby na pewno trafić w pierwszej rundzie na zwycięzców regionalnych Pucharów Polski, nie jest pozbawiony logiki. Ja jednak nie jestem zwolennikiem, by kluby Ekstraklasy otrzymywały rozstawienie z samego faktu, że grają w najwyższej lidze. Aspekt niepewności, jaki będzie los danych zespołów w konkretnych fazach Pucharu Polski, zwiększa tylko atrakcyjność rozgrywek. A jeśli w tych rozgrywkach jest murowany faworyt, to bez względu na okoliczności i poziom rywali, i tak wygra te rozgrywki.

Puchar Polski, czyli nie taki potworek straszny?

Trela w swoim tekście użył określenia „polski potworek”, odnosząc się do kwestii terminarza Pucharu Polski i porównując go do okoliczności wokół innych krajowych pucharów. Pierwsza runda Pucharu Niemiec odbywa się na tydzień przed startem nowego sezonu Bundesligi. Mecze FA Cup są rozgrywane w weekendy, gdy akurat nie gra Premier League, a tylko część spotkań odbywa się w środku tygodnia.

Puchar Polski jest skonstruowany w taki sposób, że mecze odbywają się w środku tygodnia. W pierwszej rundzie mecze rozpoczynały się najwcześniej o godz. 14:30 (Korona Kielce II – Radomiak Radom, Wikęd Luzino – Wisła Płock i Avia Świdnik – Wieczysta Kraków). Rok temu spotkanie drugiej rundy między czwartoligowym Gryfem Słupsk a Lechem Poznań rozpoczynało się o godz. 12 i zgromadziło na trybunach blisko 1500 osób.

Jasne, nie jest to maksymalne wykorzystanie potencjału na piłkarskie święto dla klubów i kibiców z mniejszych miejscowości, bo lepszym rozwiązaniem byłoby, na przykład, rozgrywanie meczów Pucharu Polski w weekend. Ale jednocześnie nie można mówić o kompletnym marnowaniu potencjału. Wystarczy wspomnieć o niedawnej historii Wikędu, którego stadion mieści zaledwie 200 osób, ale z racji tego, że trzecioligowiec trafił na ekstraklasową Wisłę Płock, to Gminny Ośrodek Sportu, Rekreacji i Turystyki dołożył dodatkowe trybuny, a klub po raz pierwszy w historii sprzedawał bilety. Mimo że mecz odbywał się w środę o godz. 14:30, to zainteresowanie tym wydarzeniem było określane jako rekordowe.

Puchar Polski, czyli doceniajmy polskie podwórko

Zwolennicy pierwszego nurtu, o którym wspomniałem na początku, argumentują swoje racje sytuacją Polski w krajowym rankingu UEFA, gdzie mamy realne szanse na dziesiąte miejsce – co dałoby pewne miejsce mistrzowi naszego kraju w fazie ligowej Ligi Mistrzów od sezonu 2028/29. Dlatego Haditaghi wspomina o rozstawianiu zespołów z Ekstraklasy w losowaniach, aby chronić naszych pucharowiczów, którzy mają największe szanse na zdobywanie punktów w Europie.

W Pucharze Niemiec kluby z Bundesligi są rozstawiane i grają od pierwszej rundy z zespołami, które są z drugiego lub trzeciego poziomu rozgrywek bądź wygrały regionalne puchary krajowe. W ten sposób Bayern Monachium trafił na drugoligowy Vfl Osnabruck, a Borussia Dortmund na piątoligowy HEBC Hamburg. Zdaniem części ekspertów Polska powinna brać przykład z Niemców i powinna zaimplementować system krajowego pucharu od zachodniego sąsiada.

Po drugiej stronie znajduje się Puchar Włoch, gdzie w 2021 r. Rada Ligi ograniczyła liczbę drużyn występujących w tych rozgrywkach do 40 (20 z Serie A i 20 z Serie B). Potem, w ramach kompromisu, dopuszczono cztery drużyny z trzeciej ligi, ale to i tak znacznie ograniczyło szanse na włoskim podwórku do ewentualnych niespodzianek.

Zobacz inne