Lepszy, potężny serwis oraz pewność siebie w kluczowych momentach, a także wsparcie publiczności dało Benowi Sheltonowi (ATP 9) ciężko zapracowane zwycięstwo w II rundzie US Open nad Hubertem Hurkaczem (ATP 47) 6:3, 5:7, 7:6 (3), 7:5. Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
Był to nie tylko pojedynek dwóch wież, Ben Shelton 193, Hubert Hurkacz 196 cm wzrostu, czyli zawodników dysponujących potężnym podaniem. Był to też pojedynek tenisistów kapitalnie poruszających się po korcie i przeciągających do 20 uderzeń wirtuozerskie wymiany na wypełnionym po brzegi Arthur Ashe Stadium.
Zobacz wideo Szymon Walków: Byliśmy uważni, utrzymaliśmy koncentrację
Jeszcze nigdy Hurkacz nie grał w III rundzie US Open i w tym roku też mu się to nie uda. Zajmujący 47. pozycję w rankingu ATP Polak nie dał rady Sheltonowi, który trzy lata temu był w półfinale tego turnieju. Dziś jest dziewiąty w światowym rankingu, czyli najlepszym amerykańskim tenisistą. Dla niego gra w Nowym Jorku była znacznie bardziej komfortowa.
Obaj tenisiści znakomicie serwują i na tym bazują w swojej grze. Shelton wygrał pierwszego seta 6:3, bo przełamał Polaka w szóstym gemie. Hubert popełniał podwójne błędy serwisowe, czym pomógł znakomitemu rywalowi. Potem Amerykanin wygrywał pewnie przy swoim podaniu. Nie dawał Hurkaczowi szans na odrobienie strat już do końca partii.
Shelton przystąpił do US Open zdeterminowany, by zrekompensować sobie serię rozczarowujących występów w tegorocznych turniejach wielkoszlemowych, w czym ogromnym zastrzykiem pewności siebie dla młodego Amerykanina była udana obrona tytułu w Montrealu. Wywalczył w tym roku cztery tytuły w trakcie sezonu, który sam określił mianem „rollercoastera”, bo w Australian Open dotarł do ćwierćfinału, nie przeszedł II rundy w Rolandzie Garrosie i wyleciał z Wimbledonu w pierwszym meczu. Po obronie tytułu w Kanadzie stwierdził jednak, że triumf był dla niego kamieniem milowym w tym sezonie. Faktycznie, mógł poprawić poziom zaufania do własnej gry – nie stracił w turnieju ani seta.
Hubert Hurkacz cierpliwy
Hurkacz też wygrał turniej tuż przed US Open, ale był to tylko challenger w Cancun. Na korcie centralnym Polak starał się grać cierpliwie, licząc, że w drugim secie skuteczność Amerykanina się zmniejszy. Czy to dobra taktyka? Trudno było o lepszą przeciw rywalowi mającemu taki poważne atuty. Shelton grał bardzo pewnie. Rozstrzygnięcie drugiego seta nastąpiła w siódmym gemie. Sytuacja z pierwszego seta się powtórzyła, Hurkacz znów popełniał podwójne błędy serwisowe i stracił gema przy swoim podaniu. Zrobiło się 4:3 dla Amerykanina.
Wydawało się, że znów set jest rozstrzygnięty. Wtedy stało się coś niezwykłego, bo po raz pierwszy, dopiero w ósmym gemie drugiej partii, Polak miał piłkę na przełamanie. I udało mu się ją wykorzystać. Po wygraniu ostatniej wymiany Hurkacz był tak szczęśliwy, że energicznymi gestami prosił kibiców o wsparcie. Amerykanie bili brawo Polakowi. Mecz wreszcie stawał się zacięty i dramatyczny.
Hubert wygrał potem gema na 5:4. Grał wtedy naprawdę dobrze, tymczasem rywal przestał wyglądać na spokojnego i pewnego siebie. W kolejnym gemie Polak miał dwie piłki setowe. Bez Shelton był pod presją, ale sobie poradził. Wygrał cztery kolejne wymiany i doprowadził do wyrównania. Amerykańska publiczność przeżyła duże emocje. Oklaskiwała rodaka na stojąco.
Hurkacz wygrał gładko gema na 6:5. Faworyt musiał walczyć o prawo do tie-breaka. Tym razem Shelton presji nie sprostał. Co prawda przegrywając 0:30 doprowadził do remisu, ale potem Polak wygrał dwie piłki. Wykorzystał trzecią piłkę meczową i wygrał seta 7:5. Poniósł rękę w geście triumfu, jakby uwierzył, że faworyta można pokonać. A przynajmniej zdał sobie sprawę na jakim poziomie musi grać, żeby mieć na to szansę.
Przegrany tie-break Huberta Hurkacza i ciąg dalszy
W trzecim secie obaj tenisiści wygrywali gemy przy swoim serwisie aż do tie-breaku, ale tam Shelton – któremu pomógł podwójny błąd serwisowy Hurkacza już w pierwszym podaniu – miał trzy piłki setowe. Wykorzystał drugą i objął prowadzenie 2-1 w setach. Polaka bilans tie-breaków w tym roku to 16-15, więc i tu mogło być różnie, ale Hurkacz po porażce w dogrywce stanął przed widmem eliminacji z US Open.
Nakręcony zwycięstwem w tie-breaku Shelton łatwo wygrał swój gem serwisowy. Hurkacz wygrał bodaj najbardziej zacięty punkt po wymianie na kosmicznym poziomie i obronił swoje podanie na 1:1. Shelton darł się przy każdym mocnym uderzeniu, a nawet wtedy, gdy wygranie punktu nie było jego zasługą. Hurkacz był blisko przełamania w kolejnym gemie, zagrywając to wirtuozersko, to z niewielkimi błędami. Obaj z wielkim trudem bronili swoich serwisów, mając niemal w każdym gemie szansę na przełamanie podania rywala. Waga punktu rosła geometrycznie z każdą chwilą. Hurkacz miał dwie okazje na przełamanie serwisu rywala. Gdyby wykorzystał jedną, objąłby prowadzenie 5:4 i serwował, by przedłużyć mecz do pięciu setów. Nie udało się. To Shelton objął prowadzenie 5:4, a Polak musiał obronić swoje podanie, żeby grać dalej. Grali dalej.
Gdy wydawało się, że mecz dryfuje w kierunku kolejnego tie-breaka, Shelton wykorzystał słabszą formę w serwisie Polaka. Amerykanin wykorzystał pierwsza piłkę meczową. Wygrał czwarty set 7:5.
Shelton w następnej rundzie zmierzy się ze zwycięzcą meczu Denisa Shapovalova (Kanada, ATP 48) z Francuzem Lucem van Asschem (ATP 40).
