Jeden ekspert pisze, że Iga Świątek zagrała jak Carlos Alcaraz. Drugi, że Polka jest jedną z faworytek US Open. A statystycy wyliczają naszej tenisistce jeden z najlepszych bilansów w XXI wieku. Wszyscy widzieliśmy kawał porządnego tenisa w wykonaniu Świątek w pierwszej rundzie nowojorskiego szlema. Ale warto wybić jedno zdanie przestrogi, jakie usłyszeliśmy.
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
Zero. Tyle szans miała Xiyu Wang na przełamanie Igi Świątek w meczu pierwszej rundy US Open. I tak naprawdę zerowe były szanse Chinki na pokonanie Polki. Wang wcale nie grała złego meczu. Ale Świątek weszła w ostatni w tym roku turniej wielkoszlemowy najlepiej, jak mogła.
W 85 minut Polka pokonała groźną Chinkę pewnie, zasłużenie, bezdyskusyjnie. Wynik 6:2, 6:3 dobrze oddaje różnicę między zwyciężczynią a zwyciężoną. Świątek świetnie serwowała, a na returnie potrafiła wypracować sobie liczne okazje do przełamania (aż dziewięć), z czego wykorzystała wystarczająco dużo: dwie w pierwszym secie oraz jedną w drugiej partii.
Długo czekaliśmy na powrót Alcaraza i długo czekaliśmy na Świątek w formie
„Podobne występy Świątek i Alcaraza” – napisał tuż po meczu Polki James Hansen z „The Athletic”. Ekspert z portalu sportowego „New York Timesa” uznał, że Polka i Hiszpan (wygrał 6:4, 6:4, 6:4 z Rosjaninem Safiulinem) w swoich meczach pierwszej rundy US Open pokazali podobną solidność, podobną akceptację umiejętności swoich rywali i podobną precyzję w wykorzystywaniu swoich szans.
Już skojarzenie Świątek z Alcarazem jest wymowne. Powrót Hiszpana po kontuzji to coś, na co światowy tenis długo czekał. Na Świątek w dużej formie też czekaliśmy wiele miesięcy.
Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! „Bardzo jej ufa”
„To z pewnością jedna z głównych faworytek do tytułu” – pisze o naszej tenisistce jeden z najbardziej znanych tenisowych dziennikarzy na świecie, Jose Morgado. Portugalczyk podkreśla, że tegoroczną „kampanię” w US Open Świątek zaczęła meczem, w którym nie musiała bronić ani jednego breakpointa. I już zastanawia się czy Iga utrzyma wyjątkową passę – w każdym z ostatnich czterech sezonów wygrywała co najmniej jeden turniej wielkoszlemowy (w 2022 roku Roland Garros i US Open, w 2023 roku Roland Garros, w 2024 roku ponownie Roland Garros, w 2025 roku Wimbledon). W roku 2026 ma na to ostatnią szansę.
Warto przytoczyć jeszcze jeden wpis, tym razem statystyczny. Profil OptaAce na platformie X zachwyca się, że Świątek wygrała swój już 25. mecz w karierze na US Open, a potrzebowała do tego zaledwie 31 spotkań. Oczywiście US Open nie jest dla Polki turniejem aż tak wyjątkowym, jak Roland Garros (tam wygrała 43 ze swych 47 meczów!), ale poniższe zestawienie robi wrażenie. Bo w całym XXI wieku w Nowym Jorku szybciej 25 wygranych meczów uzbierały tylko siostry Serena oraz Venus Williams i Kim Clijsters.
Stawianie na Świątek jest naturalne. Ale Polka musi być gotowa na poważne testowanie
Typowanie Świątek do triumfu w US Open po zaledwie jej jednym meczu w turnieju z jednej strony dziwi, ale z drugiej nie. Przed US Open Polka wygrała „tysięcznik” w Toronto i doszła do półfinału w Cincinnati. Równie dobre wyniki w turniejach poprzedzającym ostatni szlem w roku miała tylko Coco Gauff (w Toronto dotarła do półfinału, a w Cincinnati zdobyła tytuł). Liderka światowego tenisa Aryna Sabalenka ma ostatnio trudny czas i w Nowym Jorku może utracić swoją pozycję. Jelena Rybakina, która ma największe szanse na objęcie prowadzenia w rankingu WTA, też nie gra ostatnio tak dobrze, jak w pierwszej fazie sezonu. Kłopoty głównych rywalek Polki i jej rosnąca dyspozycja dają do myślenia. Zwłaszcza że przecież wszyscy eksperci i kibice wciąż doskonale pamiętają, że kiedy Świątek uzyskuje swoją najwyższą dyspozycję, to bywa nie do zatrzymania.
My też jesteśmy pod wrażeniem i świetnego wejścia Świątek w US Open, i jej przemiany – zwłaszcza w Toronto, po wyraźnie słabszym graniu przez większość tego sezonu.