– Iga Świątek źle to odebrała. Nabrała przekonania, że jeśli nie wygrywa pewnie, to coś jest nie tak – mówi Johanna Konta. Była numer cztery światowego rankingu zastanawia się, czy Polka jest gotowa na wygranie US Open. – Musi mieć mentalność szachisty – przekonuje ekspertka.
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
Po prawie roku bez wygranego turnieju Iga Świątek wróciła do formy. W ramach przygotowań do US Open polska tenisistka była najlepsza w turnieju WTA 1000 w Toronto, a w imprezie tej samej rangi w Cincinnati doszła do półfinału. W sierpniu sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa wygrała aż 10 z 11 meczów. Siłą rzeczy musi być stawiana w roli jednej z głównych faworytek ostatniego w tym roku turnieju wielkoszlemowego.
– W jej grze nadal jest trochę stresu i nadal jest trochę chaosu – analizuje dla Sport.pl Johanna Konta. Była tenisistka, która teraz pracuje jako ekspertka Eurosportu, wskazuje, co będzie najważniejsze w postawie Świątek w trakcie turnieju w Nowym Jorku.
Rywalki dogoniły Świątek, a Polka źle to przyjęła
– W najtrudniejszym z ostatnich meczów, tym z Pegulą [5:7, 6:4, 4:6 w półfinale w Cincinnati – red.], Świątek wyglądała na bardziej akceptującą to, że jest w niekomfortowej sytuacji i na swobodniejszą. To jest ogromnie ważne. Akceptując dyskomfort, Świątek może budować swoją odporność w meczu – mówi Konta. Jej zdaniem kluczowe dla Polki rzeczy nie dotyczą aspektów technicznych. Była tenisistka światowej czołówki podkreśla, że od dawna przygląda się temu, jak Świątek radzi sobie mentalnie.
– Mówię o tym już od jakiegoś czasu: kiedy Iga miała okres dominacji i wyraźnie wygrywała ze wszystkimi rywalkami, to moim zdaniem w końcu nabrała przekonania, że jeśli nie wygrywa pewnie, to coś jest nie tak. I może przez to nie rozwijała się tak dobrze, jak chciała – mówi Konta.
Okres największej dominacji Świątek przypada na rok 2022. Wtedy była niepokonana prawie przez pół roku. Od lutego do lipca Polka wygrała 37 kolejnych meczów i dzięki temu sześć turniejów z rzędu – WTA 1000 w Dosze, WTA 1000 w Indian Wells, WTA 1000 w Miami, WTA 500 w Stuttgarcie, WTA 1000 w Rzymie oraz Roland Garros. W wielu meczach Świątek wygrywała sety po 6:0, i 6:1. To była najdłuższa passa zwycięstw w damskim tenisie w XXI wieku. W kolejnych latach do takiej serii nie zbliżyła się żadna rywalka. Ale w następnych sezonach również Świątek nie miała już aż takich okresów dominacji. A ostatnio miała wręcz najgorszy czas w karierze, odkąd stała się zawodniczką ścisłej światowej czołówki.
– Inne zawodniczki rozwijały się szybciej i dołączały do Igi. Myślę, że kiedy rywalki zaczęły być konkurencyjne, Świątek odebrała to jako znak, że robi coś źle. Moim zdaniem zajęło jej trochę czasu, zanim zaakceptowała dyskomfort, jaki czasem się odczuwa na korcie – słyszymy od Konty.
Półfinalistka Australian Open, Rolanda Garrosa i Wimbledonu oraz ćwierćfinalistka US Open zauważa, że ostatnio Świątek zaczęła lepiej reagować na trudności na korcie. – Patrząc na nią ostatnio, widzę, że nadal jest trochę stresu i nadal jest trochę chaosu, ale dla mnie Iga wygląda na bardziej akceptującą dyskomfort. Zajęło jej trochę czasu, zanim do tego doszła, ale właśnie przy tym musi trwać. Musi walczyć, dostosowywać się, musi mieć mentalność szachisty, musi reagować w trakcie meczu na to, co się dzieje – podkreśla Konta.
Ani słowa o serwisie i forhendzie Świątek. „Znajdowanie odpowiedzi”
Znamienne, że była tenisistka nawet nie chce się zatrzymać przy takich zagadnieniach jak serwis i forhend Świątek. Na pytanie czy u Polki w ostatnich tygodniach widzi poprawę w elementach czysto tenisowych, czy raczej w mentalnej stronie gry, Konta nie ma żadnych wątpliwości. – Chodzi o pewność siebie, o budowanie odporności w meczu.
– Kiedy przetrwasz trudności, możesz zacząć grać swój najlepszy tenis. I nawet niekoniecznie chodzi o poziom, tylko o to, że wytrzymując trudy i walcząc, zaczniesz znajdować odpowiedzi na problemy, które masz przed sobą. Iga zaczęła to robić – podsumowuje Konta.
Na to samo zwracaliśmy uwagę niedawno, gdy Świątek po raz pierwszy od pół roku zaczęła wygrywać mecze, w których przegrywała pierwsze sety. W Toronto Polka przegrała pierwszą partię meczu z Martą Kostiuk. Była w niej bezradna serwisowo. Z 17 punktów przy swoim podaniu wygrała tylko jeden, przegrała wszystkie swoje cztery gemy serwisowe. Mimo to odwróciła mecz i zwyciężyła 3:6, 6:1, 6:2. Osiem dni później w Cincinnati świetnie przeciw Świątek grała Maria Sakkari. Greczynka zasłużenie wygrała pierwszego seta 6:4. Ale w dwóch następnych Polka nie dała jej szans, było 6:1, 6:1.
Trudno nie docenić tych dwóch odwróconych przez Świątek meczów rozegranych w ciągu kilku dni. Zwłaszcza że wcześniej przez pół roku zawsze przegrywała spotkania, gdy przegrywała w nich pierwsze sety – tak było sześć razy z rzędu.
W swoim ostatnim meczu przed US Open Świątek też była bliska zwycięstwa, mimo że zdecydowanie nie grało jej się komfortowo. W półfinale w Cincinnati Polka przegrała pierwszą partię z Jessiką Pegulą 5:7. I choć – jak słusznie zauważa Konta – w grze Świątek było widać trochę stresu i trochę chaosu, to Iga do końca mocno walczyła o wyjście z tego niekomfortowego dla siebie meczu zwycięsko. Po prawie trzech godzinach przegrała 5:7, 6:4, 4:6. Szkoda, ale mimo porażki zostawiła dobre wrażenie przed US Open.
Turniej główny US Open 2026 odbędzie się od 30 sierpnia do 30 września. Relacje na żywo na Sport.pl, transmisje Eurosporcie 1, 2, 3 i 4 oraz w HBO MAX i w Playerze.