...
Dom SportSłowa Salaha zatrzęsły całą Premier League. Oto nadszedł koniec ery

Słowa Salaha zatrzęsły całą Premier League. Oto nadszedł koniec ery

przez admin

– Witam wszystkich. Niestety, ten dzień nadszedł – takimi słowami zaczęła się wypowiedź Mohameda Salaha w wideo, które opublikował pod koniec marca. Fani Liverpoolu wiedzieli już, co powie dalej. Egipcjanin ogłosił, że po dziewięciu latach opuści Liverpool. Zrobił to tak, jak dwa lata wcześniej Juergen Klopp. Dał fanom czas, by się z tym oswoili. Oni dobrze wiedzą, że to koniec ery, która wygasała już od kilku lat. Ery rock n’ rolla i „pier****nych mentalnych potworów”.

„Mo Salah! Mo Salah! Mo Salah! Running down the wing. Mo Salah la-la-la la-ahh, The Egyptian King!” – gdyby kibic Premier League dostawał pięć funtów za każdym razem, gdy ta przyśpiewka niosła się po Anfield, to mógłby zapewne sam sobie takiego Salaha kupić. Starożytni Egipcjanie postawili piramidy, które przetrwały na wieki. Tysiące lat później ich potomek dokonał czegoś równie trwałego, tyle że w Liverpoolu. 

Zobacz wideo Żelazny: Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której Lewandowski sam zrezygnuje. Jest pazerny

Mo Salah i Liverpool Kloppa, czyli właściwe miejsce, właściwy czas

Gdy Mo Salah w 2017 roku przychodził do Premier League z AS Romy, wiele osób zapewne patrzyło na ten transfer z zaciekawieniem. Egipcjanin odbił się co prawda kiedyś od Chelsea, ale tym razem powracał po znakomitym sezonie 16/17 w Serie A (15 goli, 13 asyst). Spodziewano się potencjalnie dobrych rzeczy. Natomiast nikt nie miał prawa oczekiwać tego, co potem stało się rzeczywistością. 

Klopp budował wówczas zespół, który później oczarował całą Europę. Trenerem Liverpoolu był od października 2015 roku. Przejmował wielką markę, ale zakurzoną. Bez mistrzostwa kraju od 1990 roku, po zaledwie szóstym miejscu w Premier League sezon wcześniej. Wystarczyło spojrzeć na skład: Simon Mignolet – Nathaniel Clyne, Martin Skrtel, Mamadou Sakho, Alberto Moreno – Lucas Leiva – Adam Lallana, James Milner, Emre Can, Philippe Coutinho – Divock Origi. Taką jedenastkę wystawił Klopp w debiucie z Tottenhamem (1:1). Oczywiście nie brak tu ciekawych nazwisk. Jednak gwiazdy na skalę światową? Nie. To nie był ten czas w historii „The Reds”.

Zresztą tak zbudowany zespół dojechał w lidze na miejscu… ósmym. Gorszym niż Brendan Rodgers sezon wcześniej. Władze „The Reds” wiedziały jednak, co potrafi Klopp. Pokazał to w Borussii Dortmund. I z Borussią Dortmund, bo ćwierćfinałowy rewanż Ligi Europy 2015/16 wygrany przez Liverpool 4:3 (jeszcze w 65. minucie było 1:3), do dziś uważany jest za jeden z najlepszych meczów w dziejach tych rozgrywek. To był pierwszy prawdziwy pokaz piłkarskiego rock 'n’ rolla, z którego „The Reds” mieli potem zasłynąć.

Zobacz inne