Duże marki i miasta oraz ambitni biznesmeni – to m.in. te czynniki sprawiły, że kluby Betclic 1. Ligi w poprzednim sezonie zanotowały rekordowe przychody, o 26 proc. wyższe niż wcześniej. Bardzo ciekawie wypada też oglądalność ligi w zestawieniu z Ekstraklasą, Raport Grant Thornton zaprezentowano na Kongresie Sport Biznes Polska.
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
60 milionów widzów, taka była skumulowana widownia PKO Bank Polski Ekstraklasy w ostatnim sezonie. Cena praw telewizyjnych do tych rozgrywek za sezon wynosiła 340 mln złotych. W tym samym czasie mecze Betclic 1. Ligi obejrzało 18,6 mln osób. Sezon tych rozgrywek dla nadawców wyceniany jest na około 34 mln złotych. 1. Liga jawi się zatem jako bardzo interesujący produkt. To, co działo się na zapleczu Ekstraklasy na poziomie finansów, partycypacji kibiców i hegemonii takich marek jak Wisła Kraków, Śląsk Wrocław, ale też mieszającej w zestawieniu Wieczystej, też jest niezwykle ciekawe. Wiemy choćby, ile właściciel tego klubu dołożył do komfortowego oglądania meczów drużyny przez kibiców.
Wisła siedem razy w top 10, liczby jak z Ligi Mistrzów
– Oglądalność spotkań 1. Ligi nigdy wcześniej nie cieszyła się tak dużym zainteresowaniem. Pół miliona widzów finału barażu o Ekstraklasę to nasz najlepszy wynik – przyznaje prezes 1. Ligi Marcin Janicki. Wymieniany przez niego mecz to spotkanie Wieczystej Kraków z Chrobrym Głogów. Obejrzało je 452 tys. osób (w TVP Sport). W tej samej stacji największy hit Ekstraklasy (Legia – Lech) obejrzało niedawno 698 tys. widzów. Różnica nie jest kolosalna, choć w pierwszym przypadku grały kluby bez wielkiej bazy kibiców, w drugim dwie budzące największe zainteresowanie drużyny w Polsce.
Te częściowe dane pokazują, jaki potencjał drzemie na niższym szczeblu rozgrywek. Zresztą widać go też w skumulowanej oglądalności. Od tych telewizyjnych danych zaczyna się raport Grant Thornton „Finansowa 1. Liga”. Dowiadujemy się z niego, że 18,6 mln widzów przed ekranami to wzrost oglądalności o 26 proc. w stosunku do wcześniejszego sezonu.
Zainteresowanie 1. Ligą widać też na trybunach. Jej stadiony w zeszłym sezonie odwiedziło 1,7 mln osób, o 5 proc. więcej niż wcześniej. Dla porównania, obiekty w Ekstraklasie odwiedziło 4,5 mln kibiców (+ 7 proc.). Bardzo ciekawe dane dotyczące tego, kto na 1. Ligę chodzi, przekazał Janicki. Okazuje się, że widownia tych rozgrywek jest zaskakująco młoda. Kluby w swej kibicowskiej, aktywnej bazie mają aż 25 proc. fanów poniżej 18 roku życia! 50 proc. kibiców stanowią ci w wieku 18-44 lata. To pozwala klubom i lidze optymistyczne patrzeć w przyszłość.
Wracając do telewizyjnych oglądalności, do wzrostu mocno przyczyniła się Wisła Kraków. Poza barażami o Ekstraklasę, które wzbudzały zainteresowanie z racji ich rangi, to właśnie „Biała Gwiazda” gromadziła przed telewizorami najwięcej widzów w sezonie 2025/26. W top 10 hitów Wisła była siedmiokrotnie.
To zestawienie, którego nie powstydziłaby się Ekstraklasa, a nawet Liga Mistrzów, to też zasługa transmisji w otwartej telewizji. Umowę na pokazywanie rozgrywek do końca sezonu 2026/27 ma TVP, która transmituje na żywo wszystkie mecze. Te najciekawsze w TVP Sport. Obecnie trwają rozmowy z nadawcami o nowej umowie.
– Chcemy, by 1. Liga była najbardziej dostępną ligą w Polsce. By mówiło się o niej dużo. By każdy znalazł w niej coś ciekawego. Również młodzi widzowie, dla których rozwijamy social media, gdzie są znakomite krótkie treści, skróty meczów, piękne gole, ciekawostki – opisuje Janicki.
Wisła na szczytach lub za Śląskiem i Wieczystą
Raport Grant Thornton o sukcesach zaplecza najwyższej klasy rozgrywkowej informuje często. Pierwszoligowe kluby w sezonie 2025/2026 wygenerowały łączny przychód na poziomie 360,2 miliona złotych. Lepiej nie było nigdy, to wzrost o ponad 25 procent w porównaniu do wcześniejszego sezonu.
Liderem zestawienia po raz kolejny została Wisła Kraków. Krakowski klub wygenerował w ostatnim sezonie przychody w wysokości 56 mln zł.
Klub z Reymonta dominował również pod względem zaangażowania fanów — wraz ze Śląskiem Wrocław zdominował sprzedaż oficjalnych gadżetów, osiągając najwyższe wyniki w sprzedaży koszulek meczowych oraz szalików. Wisła sprzedała ponad 10 tys. T-shirtów, Śląsk 9,5 tys.
Ponadto Wisła zajęła 1. miejsce w kategorii przychodów ze scentralizowanych praw mediowych i marketingowych, generując 4,1 mln zł. Choć kwota ta była niższa niż rok wcześniej ze względu na brak premii za eliminacje europejskich pucharów, żaden inny klub pierwszoligowy nie osiągnął wyższego wyniku z tego tytułu. W dodatku przychody „Białej Gwiazdy” z dni meczowych sięgnęły 19,03 mln zł. Drugi w tej kategorii Ruch Chorzów zanotował 6,94 mln zł, a trzeci Śląsk Wrocław 6,68 mln zł. Warto zauważyć jednak, że czysty zysk z dnia meczowego, po odjęciu kosztów, dał Wiśle 10,40 mln zł. Drugi ŁKS Łódź uzyskał 1,53 mln zł, podczas gdy Śląsk Wrocław zanotował stratę (-2,13 mln zł).
Były też jednak obszary, w których Wisła znalazła się pod koniec zestawienia. Zajęła dopiero 16. miejsce w lidze (z kwotą zaledwie 0,05 mln zł), jeśli chodzi o wpływy z transferów, choć akurat kibice brak sprzedaży wartościowych graczy mogą uznać za plus. Dla porównania: Śląsk Wrocław wygenerował z transferów 7,15 mln zł.
W kategorii sponsoringu i reklam Wisła zajęła 2. miejsce, z wynikiem 32,9 mln zł, ustępując miejsca Wieczystej Kraków (47,2 mln zł), zasilanej potężnymi umowami ze spółkami powiązanymi z inwestorem, Wojciechem Kwietniem. W środku zestawienia „Biała Gwiazda” była z kolei w rankingu nakładów na szkolenie. Z kwotą w wysokości prawie 2 mln zł Wisła uplasowała się na 8. pozycji (liderem była Stal Rzeszów, z kwotą 14,5 mln zł).
W Wieczystej 96 proc. kasy od właściciela
Najbardziej w zestawieniu zamieszał beniaminek 1. Ligi. Wieczysta Kraków została drugą siłą finansową rozgrywek, z przychodami na poziomie 49,13 mln zł. Struktura finansowa klubu stanowi jednak krajowy fenomen. Aż 47,2 mln zł, czyli ponad 96 proc. budżetu klubu, stanowiły przychody komercyjne i pozostałe, czyli miliony płynące z umów sponsorskich i reklamowych, zawartych ze spółkami powiązanymi z głównym inwestorem klubu, Wojciechem Kwietniem.
Co ciekawe, w ubiegłym sezonie przychody Wieczystej z dnia meczowego wyniosły zaledwie 20 tys. zł, co dało klubowi ostatnie, 18. miejsce w zestawieniu.
Ten skrajnie niski wynik był efektem polityki właścicielskiej — symbolicznej ceny biletów wstępu na mecze domowe, ustalonej na poziomie 1 zł. To sprawiło, że właściciel klubu dołożył do kibiców na stadionie w Sosnowcu (tam grała Wieczysta) ponad 1 mln 200 tys. zł.
Drogi Śląsk uratowany dzięki transferom i miastu
Na trzecim miejscu w rankingu przychodów uplasował się Śląsk Wrocław, z wynikiem 34,4 mln zł. Utratę miejsca w najwyższej klasie rozgrywkowej i gwałtowne uszczuplenie budżetu w obszarze wpływów z praw telewizyjnych, Śląsk rekompensował sprzedażą graczy. Za transfery zgarnął ponad 7 mln, co stanowiło ponad 20 proc. jego budżetu. 5 mln przekazała Gmina Wrocław.
Ceną za błyskawiczny powrót do PKO BP Ekstraklasy był bardzo wysoki budżet wynagrodzeń. Śląsk odnotował najwyższe koszty płac w lidze, przeznaczając na wynagrodzenia łącznie 41,14 mln zł (I drużyna: 20,5 mln zł, II drużyna: 14,7 mln zł, administracja: 5,9 mln zł). Wydatki te przewyższyły całkowite roczne przychody klubu. To dlatego klub musiał podwyższyć kapitał o ponad 23 mln zł. Dla porównania: Wieczysta na administrację wydała 0,7 mln. Wysokie kontrakty z piłkarzami sprawiły, że to Śląsk wygrał najmniej chlubne zestawienie kosztów zdobycia 1 punktu w lidze.
Analizując ranking i doceniając wzrosty w wielu obszarach, widać, że były możliwe głównie dzięki kilku drużynom. Nie kryją tego nawet autorzy raportu. „Pięć klubów o najwyższych przychodach odpowiada za ponad połowę (54 proc.) łącznych przychodów klubów Betclic 1 Ligi w sezonie 2025/26” – czytamy. Tak różowo zapewne nie będzie w obecnym sezonie. Wisły, Śląska i Wieczystej w 1. Lidze już przecież nie ma.



