Matty Cash starał się jak mógł, zwłaszcza do przerwy grał dobrze, ale i on nie był w stanie powstrzymać FC Barcelony w hicie czwartej kolejki Ligi Mistrzów. Mistrzowie Hiszpanii pokonali u siebie Aston Villę 3:0. Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
FC Barcelona świetnie zaczęła starcie z mającą dotychczas komplet zwycięstw w Lidze Mistrzów Aston Villą i błyskawicznie otworzyła wynik. W siódmej minucie fatalny błąd we własnym polu karnym popełnił w rozegraniu Joao Gomes, który podał wprost pod nogi Yamala, a ten strzałem z dziewięciu metrów w długi róg, zdobył gola na 1:0. Goście natychmiast mogli wyrównać. Najpierw blisko gola był reprezentant Polski Matty Cash, ale jego strzał z ok. czternastu metrów został zablokowany. Po chwili po rożnym Gomes strzelał z ośmiu metrów z woleja, ale kapitalnie zablokował go Joao Cancelo.
Zobacz wideo Lech Poznań obnażony. „Łapaliśmy się za głowy”
Wielki mecz Raphinhy
Piłkarze Aston Villi grali niechlujnie w rozegraniu. Po kolejnym błędzie we własnym polu karnym – tym razem Ziona Suzukiego, Anthony Gordon mógł podwyższyć wynik, ale bramkarz Aston Villi zrehabilitował się i obronił strzał z siedmiu metrów. Poza własnym polem karnym, Anglicy grali lepiej i potrafili stworzyć zagrożenie pod bramką faworytów. Dwie bardzo dobre sytuacje zmarnował do przerwy Johan Manzambi.
Barcelona do przerwy prowadziła 1:0, ale tak naprawdę tylko dlatego, że wykorzystała fatalny błąd rywali. W ataku pozycyjnym gospodarze bowiem nie zachwycali.
– Może w drugiej połowie będzie więcej ognia, zaciętości. Patrząc na sytuację Aston Villa absolutnie nie powiedziała ostatniego słowa – mówili w przerwie komentatorzy Canal+Sport.