...
Dom GospodarkaSejm wprowadzi nocną prohibicję? „Propozycja nie budzi kontrowersji”

Sejm wprowadzi nocną prohibicję? „Propozycja nie budzi kontrowersji”

przez admin

Aż 55 proc. ankietowanych przez IBRiS w sondażu dla „Rzeczpospolitej” domaga się ogólnopolskiego zakazu sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych. Najwięcej badanych wskazało przedział czasowy od godz. 22 do 6 rano. Właśnie taka propozycja znalazła się w projekcie Lewicy, którą prawdopodobnie poprze Sejm.

Na terenie Warszawy nocna prohibicja została wprowadzona 1 czerwca

Od listopada 2025 r. do maja 2026 r. liczba nocnych interwencji Straży Miejskiej w Śródmieściu i na Pradze‑Północ spadła o ponad 6 proc., choć w innych dzielnicach wzrosła o ponad 12 proc. – poinformował przed kilkoma dniami warszawski ratusz. Dodał, że w tych dwóch dzielnicach w większym stopniu niż w pozostałych zmniejszyła się także liczba interwencji policji związanych ze spożywaniem alkoholu w miejscach publicznych.

Urząd opublikował te dane, bo 1 czerwca weszła w życie nocna prohibicja na terenie całego miasta, czyli zakaz sprzedaży alkoholu od godz. 22 do 6 rano, nieobowiązujący tylko w restauracjach oraz na Lotnisku im. Fryderyka Chopina. Wcześniej pilotażowo nocna prohibicja obowiązywała tylko w Śródmieściu i na Pradze‑Północ, zaś wprowadzenia takiego ograniczenia na terenie całego kraju chcieliby Polacy. Taki wniosek płynie z badania IBRiS dla „Rzeczpospolitej”. Zaś spełnić ich życzenie może Sejm, w lipcu bądź we wrześniu, głosując nad antyalkoholowymi propozycjami Lewicy i Polski 2050.

Wyniki sondażu mogą zaskakiwać, biorąc pod uwagę, że nocna prohibicja jest stosunkowo nowym rozwiązaniem prawnym

W dniach od 12 do 13 czerwca pracownia IBRiS zapytała 1068 ankietowanych: „Czy powinien zostać wprowadzony ogólnopolski zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych?”. Najwięcej osób odpowiedziało, że nie – 42,9 proc. Jednak ta odpowiedź uzyskała najwięcej wskazań tylko dlatego, że zwolennicy prohibicji mieli do wyboru kilka opcji.

54,9 proc.

ankietowanych przez IBRiS popiera nocną prohibicję na terenie całego kraju

32,6 proc. wskazało, że zakaz powinien obowiązywać od godz. 22 do 6 rano, 16,9 proc. – od godz. 23 do 7, a 5,5 proc. – w innych godzinach niż wcześniej wymienione. Oznacza to, że aż 54,9 proc. ankietowanych opowiada się za nocną prohibicją na terenie całego kraju. To o 12 pkt. proc. więcej niż odsetek przeciwników tego rozwiązania.

– Wyniki sondażu to kolejny dowód na ewolucję w podejściu Polaków do różnych ograniczeń związanych z alkoholem. Jeśli nawet Polacy piją alkohol, to chcą robić to w sposób odpowiedzialny, tak, żeby koszty nadużywania alkoholu nie spadały na całe społeczeństwo – komentuje Jan Śpiewak, publicysta i działacz społeczny, zasłużony dla wprowadzenia zakazu nocnej sprzedaży alkoholu na terenie Warszawy. I dodaje, że jeszcze kilka lat temu takie wyniki byłyby trudne do wyobrażenia.

Przypomina, że regulacje dotyczące nocnej prohibicji są stosunkowo młode, bo uchwalanie takich uchwał rad gmin umożliwiła dopiero nowelizacja ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi z 2018 r.. Jednymi z pierwszych gmin, które się na to zdecydowały, były Piotrków Trybunalski i Wołczyn w województwie opolskim, a ich uchwały wzbudziły niemałą sensację i zainteresowanie mediów.

Opinie były początkowo zróżnicowane. – Spożywanie alkoholu zawsze wywołuje agresję, niepożądane zachowania, zaczepianie ludzi na spacerach, dewastację mienia komunalnego – tłumaczył przewodniczący rady miejskiej w Wołczynie Waldemar Antkowiak. Jednak zdaniem „Newsweeka” wprowadzenie prohibicji w tym mieście nie spowodowało zmniejszenia spożycia alkoholu, a wręcz przeciwnie. „Uliczne awantury jak były, tak są. Z nowości: w Wołczynie pojawiła się melina. W asortymencie: piwa jasne i ciemne, wódki, ajerkoniaki, wina bełty i… denaturat” – krytykował w 2018 r. tygodnik.

Mimo to coraz więcej samorządów zaczęło dostrzegać, że pozytywy prohibicji przeważają nad negatywami. I zaczęły się decydować na to coraz większe miasta, w których nie chodziło już o dwa sklepy i jedną stację benzynową, jak w Wołczynie, lecz o handel o dużo większej skali.

48,5 proc.

o tyle w ciągu 12 miesięcy obowiązywania uchwały w Krakowie spadła liczba interwencji policji związanych ze spożywaniem alkoholu

Najbardziej znanym przykładem jest Kraków, który już w 2023 r. wprowadził nocną prohibicję na terenie całego miasta – od północy do godz. 5.30 rano. Później tropem grodu Kraka poszły m.in. Bydgoszcz, Biała Podlaska, Szczecin i Gdańsk. Generalnie nocną prohibicję na całym swoim obszarze lub tylko jego części wprowadziło już obecnie niemal dwieście gmin, z czego wiele twierdzi, że przyniosło to pozytywne skutki. Np. z danych przesłanych w ubiegłym roku w odpowiedzi na interpelację poselską przez Ministerstwo Zdrowia i resort spraw wewnętrznych wynika, że w Krakowie co prawda nie zmniejszyła się liczba pacjentów przyjmowanych na SOR, ale za to zmalała liczba interwencji policji związanych z nadużywaniem alkoholu.

Próba wprowadzenia nocnej prohibicji w Warszawie wywołała polityczną burzę

Mimo tych pozytywnych przykładów pomysł wprowadzenia nocnej prohibicji w największym polskim mieście, czyli Warszawie, spowodował polityczną burzę. Zaczęło się jeszcze w 2024 r., gdy projekt uchwały podpisany przez kilkuset mieszkańców złożył do Rady Warszawy wspominany Jan Śpiewak, a kilka miesięcy później nocna prohibicja stała się jednym z tematów kampanii samorządowej. Mocno opowiadała się za nią m.in. kandydatka Lewicy Magdalena Biejat, a po wygranych przez siebie wyborach prezydent miasta Rafał Trzaskowski zapowiedział przeprowadzenie konsultacji społecznych.

W ich trakcie za nocną prohibicją opowiadało się ponad 80 proc. warszawiaków, a w reakcji Trzaskowski złożył projekt uchwały przewidujący zakaz sprzedaży w godzinach nocnych. Jednak w 2025 r. nieoczekiwanie go wycofał, wywołując skandal o zasięgu wykraczającym poza Warszawę. Pojawiły się komentarze, że Trzaskowski, który dopiero co przegrał wybory prezydenckie z Karolem Nawrockim, tym razem „klęka” przed wpływową postacią w stołecznej KO, Marcinem Kierwińskim, przeciwnikiem nocnej prohibicji.

By zakończyć polityczną burzę, Rada Warszawy ostatecznie wprowadziła pilotażowo prohibicję w dwóch dzielnicach, a następnie na terenie całego miasta. – Zamieszanie w Warszawie dało temu tematowi galaktycznego kopa. Nagle okazało się, że nocnego dostępu do alkoholu nie może już bronić Konfederacja czy PiS, bo oznaczałoby to ustawienie się w jednym szeregu z Marcinem Kierwińskim czy lawirującym w tej sprawie Rafałem Trzaskowskim – mówi Jan Śpiewak.

Jego zdaniem polityczny skandal z Warszawy mógł mieć wpływ na skrystalizowanie się postaw Polaków wobec nocnej prohibicji, widoczny w sondażu IBRiS. A ten ostatni, choć generalnie pokazuje poparcie dla nocnego zakazu, pełen jest kontrastów.

62 proc.

ankietowanych mężczyzn wypowiada się przeciw nocnej prohibicji

Wynika z niego wyraźna dysproporcja w podziale na płcie, bo zakazu nocnej sprzedaży nie chce 25 proc. kobiet i aż 62 proc. mężczyzn. Przeciw prohibicji wypowiada się jedynie 26 proc. mieszkańców największych miast (powyżej 500 tys. mieszkańców), co odpowiadałoby intuicyjnemu przekonaniu, że burdy po spożyciu alkoholu właśnie w nich są największym problemem. W małych miastach ten odsetek wynosi aż 47 proc. Jak wynika z badania IBRiS, tylko 36 proc. zwolenników obozu rządzącego sprzeciwia się nocnej prohibicji. W przypadku zwolenników opozycji odsetek ten jest dużo wyższy, bo wynosi 47 proc. Co zaskakujące, najmniej zwolenników prohibicji jest w najmłodszej grupie wiekowej (18-29 lat), co przeczyłoby często pojawiającym się w mediach informacjom, że młodzi ludzie stronią od alkoholu. 

– Wyniki pokazują silny mandat społeczny dla polityków pracujących nad zmianami w prawie – mówi Jan Śpiewak, nawiązując do dwóch projektów nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu alkoholizmowi i wychowaniu w trzeźwości, które wpłynęły do laski marszałkowskiej w Sejmie w ubiegłym roku, podczas zamieszania wokół decyzji warszawskiej rady miasta.

Już jesienią nad nocną prohibicją na terenie całego kraju może głosować Sejm

Jeden z nich wniosła Lewica i przewiduje m.in. zakaz sprzedaży alkoholu od godz. 22 do 6 w całym kraju, wyeliminowanie napojów wyskokowych ze stacji paliw oraz zakaz reklamy i promocji cenowych alkoholu. Propozycja Polski 2050 jest nieco bardziej liberalna. Też zawiera całkowity zakaz reklamy i promocji alkoholu, jednak zamiast odgórnego zakazu nocnej sprzedaży – możliwość wydłużenia przez samorządy godzin nocnej prohibicji.

Obecnie prace nad projektami toczą się w specjalnie powołanej podkomisji nadzwyczajnej. – Wyodrębniliśmy z projektów poszczególne obszary, takie jak np. ograniczenie nocnej sprzedaży, zakaz reklamy czy zakaz sprzedaży na stacjach benzynowych. Stopniowo przedyskutowaliśmy je z udziałem strony społecznej. Na początku lipca ruszamy z procedowaniem poszczególnych artykułów, a we wrześniu ustawa powinna trafić na salę obrad plenarnych – mówi posłanka Lewicy Joanna Wicha, przedstawicielka wnioskodawców projektu swojego klubu. Choć od przewodniczącego podkomisji Grzegorza Napieralskiego z KO słyszymy, że do głosowania może dojść jeszcze przed sejmowymi wakacjami, czyli w lipcu.

Jakie są szanse na przyjęcie tych rozwiązań? Jak pisaliśmy w ubiegłym roku, na drodze do ich uchwalenia może stanąć Ministerstwo Finansów, obawiające się spadku wpływów z akcyzy na alkohol. Jednak zdaniem Joanny Wichy przyjęcie poszczególnych rozwiązań, w tym wprowadzenie nocnej prohibicji na terenie całego kraju, jest prawdopodobne. – Konfederacja zapewne będzie przeciw, PiS się podzieli, a wszystko będzie zależeć od prezydenta Karola Nawrockiego. Jest duże zapotrzebowanie społeczne na taką zmianę. Ludzie chcą czuć się bezpiecznie. Chcą mieć spokojne szpitalne oddziały ratunkowe i bezpieczne ulice dla swoich dzieci – przekonuje Wicha.

Odgórnej ogólnopolskiej prohibicji nocnej chcieliby samorządowcy

jeden z członków podkomisji, zajmującej się projektami antyalkoholowymi

Podobnie słyszymy od innych członków podkomisji nadzwyczajnej, zajmującej się projektami antyalkoholowymi. Jeden z nich mówi, że ogólnopolskiej nocnej prohibicji chciałoby wielu samorządowców. – Nie musieliby sami podejmować uchwał w sprawie nocnych zakazów, walczyć z lokalnymi lobby sklepów monopolowych. To byłoby im na rękę – mówi jeden z członków podkomisji i dodaje, że nocna prohibicja na terenie całego kraju paradoksalnie jest jednym z najmniej kontrowersyjnych postulatów w projektach.

– Musimy coś zrobić z dostępem do alkoholu w Polsce – mówi z kolei Grzegorz Napieralski. – Alkoholizm niszczy nie tylko uzależnionego, ale też jego rodzinę i całą tkankę społeczną. I, jak wynika z moich rozmów z kolegami z komisji, zrozumienie tego problemu jest ponadpolityczne – zaznacza.

Zobacz inne