Reprezentacja zaczyna nowy rozdział, więc przydałoby się wprowadzić chociaż kilku nowych bohaterów. I Jan Urban chce ich znaleźć, sam zapowiedział dwie niespodzianki w składzie. O kogo chodzi? Oto przewidywana jedenastka na mecz z Bośnią i Hercegowiną. Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
– Wydaje mi się, że będziecie zaskoczeni jednym czy drugim zawodnikiem. Będzie o czym rozmawiać – zapowiedział tajemniczo selekcjoner, a w dalszej części konferencji prasowej powiedział jeszcze, że mecze Ligi Narodów mają u niego misje poboczne. Nie liczy się więc tylko wygrana, ale też osiągnięcie dodatkowych celów – może to być narzucenie rywalowi swojego stylu gry, sprawdzenie nowego zawodnika, przetestowanie innego ustawienia albo pojedynczych elementów taktyki. Jak zatem może wyglądać skład Polski na mecz z Bośnią i Hercegowiną?
Debiutant na środku obrony? Ciekawe widoki zza portugalskiego muru
To zgrupowanie miało dać odpowiedź, kto będzie podstawowym bramkarzem reprezentacji Polski w najbliższych miesiącach. Tyle że główny faworyt – Kamil Grabara – w ostatnich dniach zerwał więzadła krzyżowe w kolanie i nawet na to zgrupowanie nie dotarł. Później wypadł też jego zastępca – Bartłomiej Drągowski, który doznał urazu barku. Skomplikowana sytuacja stała się więc jeszcze bardziej zagmatwana. Polska ma dziś bramkarzy z niższej półki niż w ostatnich latach, gdy powoływani byli Wojciech Szczęsny i Łukasz Fabiański. Ma też bramkarzy znacznie mniej doświadczonych – Marcin Bułka rozegrał w kadrze 6 meczów, a Mateusz Kochalski i Sławomir Abramowicz ani jednego. Zwracał na to uwagę Andrzej Dawidziuk, asystent Jana Urbana, który wraz z z Józefem Młynarczykiem doradza mu, kogo powinien wstawić do bramki.
Cóż, faworytem jest więc Bułka, mający już jakiekolwiek przetarcie w reprezentacji i największe doświadczenie w ogóle – zanim trafił do saudyjskiego Neom, to przez dwa sezony był podstawowym bramkarzem Nicei. Ma też po prostu najwyższe umiejętności, dlatego to na niego powinien postawić Urban. Nie tylko w meczu z Bośnią i Hercegowiną, ale też w kolejnych. Selekcjoner słusznie bowiem zasugerował, że gdyby kolejny raz podzielił najbliższe spotkania między dwóch lub trzech bramkarzy, to ostatecznie nie budowałby żadnego z nich.
Gwiazdy ułożyły się korzystnie dla Bułki: nie dość, że w reprezentacyjnej bramce dochodzi do pokoleniowej zmiany, to jeszcze jego najpoważniejszy konkurent doznał poważnej kontuzji. Jeśli wykorzysta swój moment, może na długi czas pozostać podstawowym bramkarzem kadry.
Ciekawie będzie też w obronie. Punktem wyjścia jest już wybór samej formacji. Selekcjoner w ostatnich dniach bagatelizował ten temat i tłumaczył, że podczas meczu na boisku i tak nie widać, czy zespół gra w sztywnym 1-3-5-2 z wahadłowymi, czy 1-4-3-3. Mówił o hybrydzie i płynnym przechodzeniu z jednego ustawienia w drugie. Interpretujemy to jako chęć, by bazowo pozostać jednak przy grze trzema stoperami. W przeciwnym razie Urban najpewniej powołałby Michała Gurgula, wyróżniającego się lewego obrońcę z Lecha Poznań.
A skoro tak, to pewniaków do gry jest dwóch – Jan Bednarek i Jakub Kiwior. Z kolei u ich boku możemy znaleźć jedną z niespodzianek, które zapowiadał selekcjoner. Gdy wyjrzymy zza „portugalskiego muru” – jak zbiorczo mówi o Bednarku i Kiwiorze selekcjoner – zobaczymy naprawdę ciekawe widoki na przyszłość: Kacper Potulski ma 18 lat, regularnie występuje w Bundeslidze i rozegrał już w czerwcu dwa mecze w reprezentacji – w sparingu z Nigerią strzelił nawet gola, a jego rówieśnik Wojciech Mońka to podstawowy piłkarz Lecha Poznań, objawienie poprzedniego sezonu i absolutny pewniak na początku tego. Poza dojrzałością w grze, pozytywną agresją i niezłym wyprowadzeniem piłki, podobać może się u niego również łatwość adaptacji – dotychczas radził sobie na każdym poziomie, na który wskakiwał: i w Ekstraklasie, i w eliminacjach europejskich pucharów, i w Lidze Europy przeciwko Crystal Palace, gdy mimo wysokiej porażki Lecha (0:4), on akurat ustrzegł się indywidualnych błędów i radził sobie z niezłym norweskim napastnikiem – Jorgenem Strandem Larsenem. Pora na kolejną weryfikację – w reprezentacyjnej koszulce.
Zakładamy, że Jan Urban sprawdzi na tym zgrupowaniu obu młodych stoperów. W jednym z meczów obok Bednarka i Kiwiora może zagrać Mońka, a w drugim – Potulski. Kolejność trudno przewidzieć, ale skoro selekcjoner sugerował, że nas zaskoczy, to jednak ciut większą niespodzianką byłby debiut piłkarza Lecha już w pierwszym jesiennym meczu kadry.
Sensacja w środku pola? „Niedawno rozegrał 82 minuty w Lidze Mistrzów, a Urban oglądał ten mecz z trybun”
Idziemy wyżej. Skoro selekcjoner pominął Michała Gurgula i na pozycję lewego obrońcy powołał tylko Tymoteusza Puchacza, który może też zagrać jako wahadłowy, to sugeruje, że chce utrzymać system gry wykorzystywany od początku jego pracy. Na prawej stronie pewnikiem jest Matty Cash, natomiast po lewej sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana – Nicola Zalewski, Jakub Kamiński i Michał Skóraś nie dość, że nie są podstawowymi piłkarzami w swoich klubach, to lepiej czują się na bardziej ofensywnych pozycjach – skrzydłowych i ofensywnych pomocników. Wspomniany już Puchacz gra natomiast regularnie w Sabah, ale w innym ustawieniu – jako lewy obrońca. Alternatywnie może też być oczywiście wahadłowym, ale zakładamy, że selekcjoner w pierwszym meczu nie będzie szukał alternatyw. Postawi więc na Zalewskiego, który ma największy potencjał w ofensywie. Urban mówił zresztą na konferencji prasowej, że w przypadku takiego piłkarza jak on, liczba rozegranych minut w klubie (zaledwie 281 od początku tego sezonu) nie ma aż tak dużego znaczenia. To bowiem piłkarz momentów i przebłysków. – Można u niego wykorzystać ten głód gry – mówił selekcjoner.
Sytuacja w środku pomocy przypomina tę ze środka obrony – mamy dwóch pewniaków i kilka ciekawych opcji do sprawdzenia u ich boku. Pewniakami są Piotr Zieliński i Sebastian Szymański, ale obok nich zagrać może Wiktor Nowak, który spektakularnie wszedł do Slavii Praga i niedawno rozegrał 82 minuty w Lidze Mistrzów przeciwko Lens, a Urban oglądał ten mecz z trybun. Jego debiut przeciwko Bośni i Hercegowinie pasowałby jako ta druga z zapowiedzianych przez Urbana niespodzianek. Ale to niejedyna przesłanka, by spodziewać się jego występu. Po pierwsze, Nowak rozwija się w niesamowitym tempie – jeszcze dwa lata temu grał w pierwszoligowym Zniczu Pruszków i w podobnym okresie szykował się do bojów z Pogonią Siedlce czy Chrobrym Głogów, a rok temu był wypożyczony do Wisły Płock. Dzisiaj? Kadra i Liga Mistrzów. Szok. To zawodnik bardzo wszechstronny – z autami w ataku i w obronie. W 9 ligowych występach dla Slavii ma 5 goli i asystę.
Urban wie, że w środku pomocy zawsze może postawić na sprawdzonego Bartosza Slisza, który jest solidny i rzadko spada poniżej przyzwoitego poziomu, ale jest też dużo bardziej jednowymiarowy niż Nowak, a jego atuty ograniczają się głównie do gry w defensywie. Urban, wiedząc, że w razie czego ma w Sliszu bezpieczną opcję, może chcieć przetestować Nowaka na wielkim stadionie, pod znacznie większą presją, w towarzystwie Zielińskiego i Szymańskiego. Jeśli selekcjoner faktycznie się na to zdecyduje, ciekawie będzie zobaczyć, czy pomocnik Slavii doskakuje do ich poziomu.
Robert Lewandowski zacznie. I zobaczymy, co będzie dalej
Na żadnej pozycji nie ma dziś takiej biedy, jak wśród napastników. Kiedyś selekcjonerzy wysyłali powołania do Bayernu Monachium, Napoli i Milanu, a dzisiaj ślą je do Chicago Fire, Widzewa Łódź, drugoligowego Magdeburga czy Kasimpasy. Co gorsza, grający w tureckim klubie Adrian Benedyczak doznał kontuzji i z zaproszenia nawet nie mógł skorzystać. O zarządzaniu Robertem Lewandowskim debatujemy od ponad tygodnia – jaka będzie jego rola w kadrze, ile minut chce zagrać, na ile minut wystarczy mu sił, a szerzej: kiedy pożegna się z reprezentacją i skaże ją na jeszcze większe problemy z wyborem podstawowego napastnika.
Wydaje się niemal pewne, że Lewandowski zacznie to zgrupowanie w wyjściowym składzie, a po spotkaniu z Bośnią i Hercegowiną wspólnie ustalą z selekcjonerem dalszy plan. Pewnie kapitan nie rozegra wszystkich meczów na tym zgrupowaniu, ale gdzie miałby się pojawiać, jeśli nie na Narodowym, przed swoimi kibicami? Obok niego spodziewamy się zobaczyć Jakuba Kamińskiego, o którym selekcjoner wypowiadał się bardzo podobnie jak o Zalewskim. – Też ma problem z minutami w Benfice, ale jak już dostał swoją szansę przeciwko Milanowi, to pokazał się ze znakomitej strony. Było widać, że chce brać udział w każdej akcji. Palił się do gry – mówił Urban. Duet Lewandowski – Kamiński świetnie funkcjonował na początku kadencji Urbana. I dobrze byłoby do tamtych występów nawiązać.
Przewidywany skład reprezentacji Polski na mecz z Bośnią i Hercegowiną:
Bułka – Bednarek, Kiwior, Mońka/Potulski – Cash, Zieliński, Nowak, Szymański, Zalewski – Kamiński, Lewandowski
