...
Dom SportAleż piękne zwycięstwo Polaków! Pokazali klasę i zagrają o medal ME

Ależ piękne zwycięstwo Polaków! Pokazali klasę i zagrają o medal ME

przez admin

Polscy siatkarze już czwarty raz z rzędu zagrają o medale mistrzostw Europy! We wtorkowym ćwierćfinale w wielkim stylu pokonali Niemców 3:0 (25:23, 25:17, 25:17) w Sofii. Teraz przeniosą się do Mediolanu, gdzie powalczą o obronę złota zdobytego trzy lata temu. Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google

Ostatni raz Polaków zabrakło w strefie medalowej ME dziewięć lat temu. W poprzednich dziesięciu edycjach tylko cztery razy nie stawali na podium. W całej historii startów w tym turnieju zdobyli 11 medali – dwa złote, pięć srebrnych i cztery brązowe. Są coraz bliżej dołożenia kolejnego. A być może też pierwszej obrony tytułu mistrzów Europy od 21 lat. 

W ćwierćfinale z Niemcami nie obyło się bez problemów, ale Polacy kolejny mecz wygrali bardzo pewnie – znów bez straty seta. W drugiej partii udało się pokazać klasę i zdominować przeciwników, ale w pierwszej i trzeciej trzeba było ich złamać w trudnej, chwilami bardzo wyrównanej grze. I to naprawdę wyjątkowo udało się zawodnikom Nikoli Grbicia.

Zobacz wideo Siatkówka. Aleksander Śliwka po meczu z Bułgarią

Drzyzga: „Personalnie powinniśmy to wygrać 5:0”

Po tym, jak Niemcy wyszli z wyniku 0:2 i pokonali 3:2 Bułgarów w 1/8 finału tych ME, można było oczekiwać, że ich ćwierćfinał z Polakami wcale nie będzie łatwy dla zawodników Nikoli Grbicia. Choć na papierze to zespół o klasę gorszy niż nasz. – Patrząc personalnie, powinniśmy wygrać 5:0 – mówił przed spotkaniem ekspert Polsatu Sport Wojciech Drzyzga. – Jesteśmy jednym z faworytów do złota. Ale żeby tam dotrzeć, trzeba myśleć tylko o kolejnym spotkaniu – dodawał w rozmowie ze Sport.pl Michał Winiarski, jeszcze do niedawna trener Niemców i legenda polskiej kadry.

Nikola Grbić, choć na pewno świadomy tego, że mierzymy się z niewygodnym i trudnym rywalem, nie namieszał w składzie. W fazie grupowej przygotowywał jeszcze niektórych zawodników do gry, chciał ich mieć „pod parą”, więc dawał im więcej szans. Nie rezygnuje ze zmian i reakcji w trakcie meczu, ale od pewnego czasu stawia jednak na konkretną, najsilniejszą wyjściową szóstkę: Bartłomieja Bołądzia w ataku, Marcina Komendę na rozegraniu, Wilfredo Leona i Tomasza Fornala w przyjęciu, Szymona Jakubiszaka i Bartłomieja Lemańskiego na środku, a także Jakuba Popiwczaka jako libero.

Grbić chciał pokazu siły i wreszcie go zobaczył

Od początku do końca pierwszego seta Polacy nie przegrywali ani przez chwilę. Na początku grali z Niemcami dość wyrównanie, a nawet mieli swoje problemy w obronie. Potem coraz pewniej uderzali jednak kolejne piłki w ataku, a to ich rywale popełniali błędy. Dzięki temu polski zespół odskakiwał, zrobiło się 10:6. Przeciwnicy musieli grać ryzykownie. To chwilami się opłacało. Gdy nie szło ostrymi i mocnymi zagraniami, to walczyli szczelnym blokiem. To nie tak, że od razu zrobili dzięki temu kluczową różnicę, ale powoli zbliżali się do Polaków (17:14, potem 19:18) i mogli liczyć, że końcówka będzie grana punkt za punkt.

To Grbić w pewnym momencie poprosił o przerwę, a swoim zawodnikom kazał sprawić, żeby Niemcy zapracowali sobie na większy komfort gry, a nie dostawali go od nich za darmo. Chciał zobaczyć u nich pełny pokaz siły. Ich nerwy podrażnił jeszcze sędzia, który po jednej z akcji gwizdnął podwójne odbicie Leona. Polacy zakwestionowali to i wzięli challenge, bo wydawało się, że przyjmujący najpierw blokował, a dopiero potem podbił piłkę. Jednak sędzia stwierdził inaczej – że piłka była już po polskiej stronie i Leon odbił ją dwukrotnie, a zatem nieprzepisowo. Na szczęście po chwili nie miało to już żadnego znaczenia. Polacy zyskali dwa setbole i choć pierwszej piłki nie wykorzystał Fornal, to uspokajał po tym kolegów i miał rację. Po chwili Niemcy zepsuli zagrywkę i polski zespół wygrał seta 25:23.

Życzenie trenera Grbicia z końcówki pierwszego seta zostało spełnione jakby z niewielkim opóźnieniem. Bo choć Polacy wygrali pierwszą partię to prawdziwy pokaz siły przeprowadzili kilkanaście minut później. Świetnie weszli w drugiego seta i szybko zyskali wyraźną przewagę (9:4). Dominowali niemal w każdym elemencie gry, a chwilami mogli tylko obserwować, jak błędy popełniają Niemcy – zwłaszcza ciągle myląc się na zagrywce. Tym razem sporo brakowało im do poziomu gry z początku spotkania, gdy dorównywali Polakom. Tutaj była już widoczna różnica klas, której nie udało im się zmniejszyć do samego końca partii. Drużyna Grbicia wygrała do 17 i znalazła się o krok od awansu do półfinału.

Niemcy naciskali, ale to Polacy ich złamali i są w półfinale

Jednak należało pamiętać, że to właśnie w tym momencie w poprzednim meczu Niemcom udało się zaskoczyć Bułgarów. Właśnie, gdy byli już pod ścianą i trzeba było odwrócić losy spotkania. Zaczęli od mocnych zagrywek, którymi zaskoczyli Polaków. Udało im się zbudować czteropunktową przewagę (4:8) i można było mieć wątpliwości, czy tym razem polski zespół znów zdoła im udowodnić swoją wyższość. Nawet gdy już udało się doprowadzić do remisu przy stanie 10:10 po świetnej grze Fornala i Leona, to Niemcy odpowiadali trzema punktami z rzędu.

W tym momencie Nikola Grbić miał już wykorzystane obie przerwy na żądanie. Prosił Polaków, żeby grali mądrzej, nie skakali do piłek pędzących w aut i odpowiednio utrudniali rywalom wykorzystywanie ich bloku. Pomimo niekorzystnego wyniku nasz zespół nie tracił pewności siebie. Naprawdę dobrze prezentowały się oba skrzydła, a także prowadzący grę Komenda. A swoje dokładał także Wilfredo Leon, dzięki któremu dwukrotnie udało się doprowadzić do wyrównania (przy 15:15 i 16:16). To były piekielnie mocne piłki, włączył mu się tryb: bestia. Po chwili to trener Niemców Massimo Botti wykorzystywał ostatni czas, a Polacy prowadzili dwoma punktami (18:16).

Drużyna Grbicia wydostała się nawet z takich tarapatów. Niemcy nie mieli nic do stracenia, więc starali się wyjść na Polaków z pełną mocą, ale nie byli w stanie wytrzymać tego, jak to nasz zespół im odpowiadał. A przy tym sami dalej popełniali błędy – mylili się na zagrywce i uderzali w auty z prostych piłek. Udało się ich złamać. Gra w obronie, a później skuteczność w ataku nie dawała Niemcom szans. Pogubili się nawet przy pierwszej z siedmiu piłek meczowych i dostarczyli piłkę Polakom. Dzięki temu Szymon Jakubiszak dał nam wygraną 25:17, a w konsekwencji 3:0 w całym meczu.

Polacy znów zagrają o medal mistrzostw Europy. Zdobywają je nieprzerwanie przez trzy ostatnie edycje turnieju – mieliśmy brąz w 2019 i 2021 roku, a potem złoto w 2023 roku. Teraz nadarzy się okazja, żeby je obronić. W półfinale zagrają z Belgami lub Słoweńcami – ich ćwierćfinał odbędzie się w środę w Turynie. Mecze o medale Polacy zagrają w piątek i sobotę w Mediolanie. Relacje na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

Zobacz inne