...
Dom SportPolki przebudziły się z koszmaru. Lavarini rozkładał ręce, ale przestał

Polki przebudziły się z koszmaru. Lavarini rozkładał ręce, ale przestał

przez admin

Na takie przebudzenie polskich siatkarek czekali ich kibice. Dobę po wielkich męczarniach z Łotyszkami wygrały w meczu grupowym mistrzostw Europy ze Słowenkami 3:0, ale znacznie bardziej niż wynik cieszył styl. Ważny sygnał wysłała też Magdalena Stysiak, która w pewnym momencie nawet ruszyła przepraszać jedną z rywalek.

Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google

Obserwujący zwykle z dość dużym spokojem poczynania polskich siatkarek trener Stefano Lavarini w połowie drugiego seta meczu ze Słowankami wymownie rozłożył ręce, gdy jego drużynie brakowało asekuracji. Chwilę potem wymownie odwrócił wzrok, gdy jedna z jego zawodniczek zepsuła piłkę w łatwej sytuacji, gestykulował też nieco w kolejnej odsłonie. Ale przez większość trzeciego spotkania grupowego mistrzostw Europy Włoch mógł bez obaw śledzić poczynania swojego zespołu. Wreszcie. A polscy kibice mogli – przynajmniej na chwilę – odsunąć nieco przycisk z napisem „alarm”.

Polki same wiedziały, jak źle z nimi było. Potem nie wierzyły własnemu szczęściu

Obawy po dwóch zwycięstwach i jednym straconym secie? W teorii może to brzmieć zaskakująco, ale każdy, kto widział mecze Polek z Węgierkami (3:0) i Łotyszkami (3:1) doskonale wie, z czego te obawy wynikały. Same kadrowiczki nawet po wtorkowym spotkaniu ze znacznie niżej notowanymi przeciwniczkami (sklasyfikowanymi poza „60” światowego rankingu) nie kryły rozczarowania i złości.

– Na gorąco trudno cokolwiek mądrego powiedzieć, jest po prostu źle. Musimy przeanalizować to spotkanie, bo choć jesteśmy lepszym zespołem, na boisku kompletnie nie było tego widać. Miałyśmy słabe wybory w ataku, a o drugim secie lepiej w ogóle nie wspominać. Musimy szczerze porozmawiać i wyciągnąć wnioski, bo zdajemy sobie sprawę, że z taką grą [jak w poniedziałek – red.] nie mamy w tym turnieju czego szukać – analizowała szczerze Magdalena Jurczyk.

Zobacz wideo Grand Prix PGE. Bełchatów z drugim miejscem na plaży

A Alicja Grabka z nadzieją wspominała, że liczy, iż to było to jedno słabe spotkanie, które przytrafia się zwykle w trakcie turnieju. I pocieszająco wspominała, że sukces nieraz rodzi się w bólach. Nie wiemy na razie, czy rzeczywiście doszło do mocniejszej rozmowy we własnym gronie i nie wiemy jeszcze też, czy rzeczywiście to już koniec cierpienia Polek w tych ME, których zwieńczeniem będzie sukces. Ale wiemy, że zaprezentowały się znacznie lepiej niż 24 godziny wcześniej. Nie był to występ, po którym pozostaje się tylko zachwycać, ale nie oglądaliśmy też niepokojącego marazmu.

Zobacz inne