Mimo porażki z Jessicą Pegulą w półfinale w Cincinnati Iga Świątek jedzie na US Open jako jedna z faworytek, która po przezwyciężeniu kryzysu stała się tenisistką w pełni dojrzałą mentalnie.
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
– Nie sprowadzajmy sportu do zwycięstw i porażek – powiedział 39-letni Leo Messi po finale ostatniego mundialu. Przegrany mecz po dogrywce z Hiszpanią 0:1 zakończył okres pięciu najwspanialszych lat w historii reprezentacji Argentyny. W Nowym Jorku piłkarze Albicelestes i ich kibice płakali z żalu i goryczy, ale gdy emocje opadły, dostrzegli to, co być może jest najważniejsze. Przez 60 miesięcy gracze selekcjonera Lionela Scaloniego nie oddali rywalom niczego bez walki. Jak zauważył kapitan Argentyny, postrzeganie sportu przez pryzmat wyniku jest ogromnym uproszczeniem. Ten kto wygrywa, nie zawsze jest najbardziej godny podziwu. W 2022 roku, gdy Iga Świątek została objawieniem światowych kortów, założyliśmy, że zwyciężać ma zawsze. Rozkręciła wokół siebie zainteresowanie na tak wielką skalę, że zapomnieliśmy o realnych regułach zawodowego tenisa.
Iga Świątek – sześć razy jedyna
Tymczasem nie ma w tourze nikogo, kto uniknąłby kryzysów, wahań formy, porażek. W tej dyscyplinie najwięksi nawet mistrzowie przegrywają około 45 procent wymian, tak więc oddany rywalowi punkt, czy mecz, jest czymś absolutnie normalnym. Do turnieju głównego w Wielkim Szlemie przystępuje 128 tenisistów i 128 tenisistek, wygrać może tylko jeden i jedna. Tą jedyną sześciokrotnie była Świątek.
Nawet najbardziej profesjonalni sportowcy to nie roboty. Sześć tytułów wielkoszlemowych Igi zaostrzyło apetyty jej fanów, zamiast je zaspokoić. W tym czasie żadna z rywalek Polki nie wygrała aż tyle. Aryna Sabalenka, która jest liderką rankingu WTA od 96 tygodni, od marca nie wygrała turnieju. A przecież jest od Igi o trzy lata starsza. Białorusinka w karierze wygrała cztery turnieje Wielkiego Szlema i poniosła cztery porażki w finałach. Świątek nie przegrała ani jednego wielkoszlemowego finału. Coś to chyba mówi o odporności Polki?
Zawieszenie za zażywanie kokainy kończy właśnie karierę Australijczyka Nicka Kyrgiosa, który miał być wielką gwiazdą tenisa po erze Wielkiego Trio (Roger Federer, Rafa Nadal, Novak Djoković). U podstaw sportowej katastrofy Australijczyka, legły jednak problemy mentalne. Japońska tenisistka Naomi Osaka otrzymała tytuł Barbie Shero jako wzór dla młodych kobiet, jednak w tym samym czasie nieszczęście czaiło się za rogiem. Presja była tak wielka, że Osaka odmówiła udziału w konferencjach prasowych na Roland Garros pięć lat temu, a po groźbie od organizatorów, wycofała się z turnieju. Wyjawiła, że od 2018 roku zmaga się z depresją.
Mimo wszystko Japończycy wybrali ją do zapalenia znicza podczas igrzysk w Tokio w 2021 roku. Dziś Osaka próbuje odbudować swoją pozycję w tenisie pod kierunkiem polskiego trenera Tomasza Wiktorowskiego.
Wszyscy mają problemy
Na początku roku genialny Carlos Alcaraz wygrał Australian Open. W wieku 22 lat miał siedem triumfów w Wielkim Szlemie, wszystkie pozostałe, czyli Roland Garros, Wimbledon i US Open wygrał po dwa razy. Mogło się wydawać, że zawładnie męskim tenisem, tymczasem kontuzja nadgarstka wyeliminowała go z rywalizacji na 150 dni. Wróci w Nowym Jorku, ale zupełnie nie wiadomo w jakiej dyspozycji. Kontuzja wyeliminowała za to z US Open lidera rankingu ATP Jannika Sinnera.