Szaleństwo na koniec soboty z Ekstraklasą! Widzew Łódź przez prawie cały mecz musiał grać w osłabieniu po szybkiej czerwonej kartce Przemysława Wiśniewiskiego. Nie przeszkodziło im to jednak w strzeleniu Śląskowi Wrocław aż trzech goli. Prowadzili już nawet 3:1, ale cóż z tego, skoro w ostatnim kwadransie dali sobie wbić dwie bramki i ostatecznie zremisowali na Dolnym Śląsku 3:3. Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
Bolesne porażki w poprzedniej kolejce poniosły zarówno Śląsk Wrocław, jak i Widzew Łódź. W dodatku scenariusz był bardzo podobny. Beniaminek Ekstraklasy prowadził 1:0 w Lubinie z Zagłębiem, ale ostatecznie przegrał derby Dolnego Śląska 1:2. Łodzianie z kolei szybko wyszli na prowadzenie w domowym starciu z Koroną Kielce. Jednak jeszcze do przerwy stracili dwa gole i nie doprowadzili już nawet do remisu.
Zobacz wideo Jakub Szymański: Zawody w Birmingham to świetny występ w moim wykonaniu
Ekspresowe osłabienie Widzewa, a potem szok
Dlatego właśnie liczyliśmy na to, że w tym spotkaniu zobaczymy dwie rozdrażnione drużyny, które będą chciały się zrehabilitować i dadzą dobre widowisko. Zaczęło się faktycznie od zamieszania, bo już w 3. minucie Przemysław Wiśniewski faulował wychodzącego sam na sam Malaly’ego Dembele. Początkowo wydawało się, że mu się upiecze, bo sędzia pokazał spalonego. Analiza VAR wykazała jednak, że ofsajdu nie było, a sędzia Marcin Kochanek wyrzucił obrońcę Widzewa z boiska! Łodzianie prawie cały mecz musieli grać w osłabieniu.