...
Dom SportDruga kolejka i już taki sygnał. Tego Ekstraklasa bardzo potrzebowała

Druga kolejka i już taki sygnał. Tego Ekstraklasa bardzo potrzebowała

przez admin

Chociaż to dopiero druga kolejka, mecz Piasta Gliwice z Wisłą Kraków (4:3) spokojnie może kandydować do spotkania sezonu. A w ostatnich dniach oko cieszyło nie tylko to. Oto „Ekstraważne w Ekstraklasie”, czyli podsumowanie weekendu.

Dziś w podsumowaniu kolejki Ekstraklasy o tych, których warto chwalić:

  • Takiej serii Legia nie miała od ponad pięciu lat;
  • Wisła Kraków daje rozrywkę jak nikt inny w lidze;
  • Adrian Siemieniec znów poukładał osłabioną Jagiellonię. 

– Mam dobry humor, więc powiem, że Legia odzyska mistrzostwo Polski już w tym sezonie – powiedział mi artysta, kibic Legii – Pablopavo – w wywiadzie, który w środę przeczytacie na Sport.pl. Mnie humor też dopisuje, więc po drugiej kolejce Ekstraklasy będę chwalił. I – wybaczcie ten „warszawocentryzm” – zacznę od Legii, skoro już o niej mowa.

Za nami dopiero dwie kolejki nowego sezonu, więc trudno o wielkie i poważne wnioski, ale nie sposób nie docenić dotychczasowej pracy Marka Papszuna przy Łazienkowskiej. Biorąc pod uwagę końcówkę poprzedniego sezonu, mecz z Zagłębiem Lubin (4:1) był już szóstym z rzędu wygranym w Ekstraklasie. Ostatni raz Warszawiacy mieli taką serię ponad pięć lat temu, kiedy za kadencji Czesława Michniewicza zdobywali ostatnie mistrzostwo Polski.

Czy to oznacza, że Legia w tym sezonie rzeczywiście zdetronizuje Lecha Poznań? Bardzo daleko mi do tak dużego optymizmu, jak u Pablopavo. Drużynę Papszuna wciąż uważam za zdecydowanie za słabą personalnie, by rzucić wyzwanie obecnym mistrzom Polski. Ale to nie zmienia faktu, że kibice Legii po długim czasie w końcu mają powody do optymizmu.

Efekty pracy Papszuna widać gołym okiem. Legia jest drużyną dużo lepiej poukładaną, przez co coraz trudniej strzelić jej gola. W meczu z Zagłębiem (3:1) Warszawiacy dołożyli do tego sporo w ofensywie, rozgrywając jedno z najlepszych spotkań w ostatnich miesiącach. Krystalizują się też liderzy: w bramce nie zawodzi Otto Hindrich, formę odbudowali Paweł Wszołek, Ruben Vinagre i Kamil Piątkowski, zaskakująco dobrze wyglądał Bartosz Kapustka, w niedzielę po golu dołożyli Łukasz Zjawiński i Rafał Adamski.

O ile Ekstraklasa jest ligą, w której trudno chwalić, bo już za tydzień można się stać pośmiewiskiem, o tyle Legia wygląda na drużynę wyjątkowo stabilną. Na ile to wystarczy w tym sezonie? Nawet jeśli jestem dziś aż nadto optymistyczny, wciąż uważam, że awans do europejskich pucharów byłby naprawdę dobrym wynikiem. I odpowiednim punktem wyjścia do dalszego rozwoju.

Wisła daje rozrywkę jak nikt inny

„Jestem zadowolony z postawy mojej drużyny” – napisał Jarosław Królewski po meczu Wisły Kraków z Piastem Gliwice (3:4). I brawa dla niego, bo mimo że Wisła w sobotę przegrała pierwszy raz po powrocie do Ekstraklasy, to dała świetne widowisko. I zrobiła naprawdę dużo, żeby Piasta pokonać.

Co to znaczy? Wiślacy wykreowali aż 10 dużych szans, co w jednym meczu Ekstraklasy nie wydarzyło się od 2017 r. Zresztą to był świetny mecz z obu stron, doskonała wizytówka naszej ligi. Ktoś może narzekać, że z taką obroną Wisła daleko nie zajedzie, ale ona niezbędnego pragmatyzmu się jeszcze nauczy. Na razie do Ekstraklasy wniosła jakość i styl, który sprawia, że drużynę Mariusza Jopa po prostu chce się oglądać. A to dla tak wielkiego klubu bardzo ważne, z czego Królewski doskonale zdaje sobie sprawę. Wisła po prostu nie może być nudna i byle jaka, nawet jeśli czasem wyjdzie jej to bokiem.

– Mecze Wisły są atrakcyjne do oglądania. „Biała Gwiazda” gra fajną piłkę i ogląda się ich z przyjemnością. Aura, otoczka… Dalej będą chcieli grać tak ofensywnie, bardzo to cenię. Chciałbym, żeby większość polskich klubów tak grała – mówił w Meczykach były piłkarz ekstraklasowych klubów, Michał Janota.

I trudno się z nim nie zgodzić. Wisła wygląda dobrze jako drużyna, ale do ligi wprowadziła też kilku bardzo ciekawych piłkarzy. Jakość w ofensywie dają Jordi Sanchez i Marko Bozić, a wciąż czekamy przecież na pierwszego gola w Ekstraklasie w wykonaniu Angela Rodado. No i młodzi: 20-letni Jakub Krzyżanowski i Maciej Kuziemka oraz dwa lata starszy Kacper Duda. Tak to powinno wyglądać.

Wisła długo walczyła o powrót do Ekstraklasy, ale już po dwóch kolejkach z czystym sumieniem możemy przyznać: dobrze, że znów tu jest. Wielka marka, duży i pełny stadion, fanatyczni, oddani kibice i dająca rozrywkę, budowana na zdrowych zasadach drużyna. Oby tak dalej, Wisło.

Jagiellonia znów ułożona

Na pewno się powtórzę, ale na pochwałę zasługują też Adrian Siemieniec i Jagiellonia Białystok. Drużyna z Podlasia kolejny raz straciła latem swoje ważne ogniwa, a mimo to zaczęła sezon bez szwanku, co udało się jeszcze tylko Legii. Po wygranej z Koroną (1:0) na inaugurację sezonu przyszło zwycięstwo z Motorem w Lublinie (2:1).

Dla Jagiellonii szczególnie bolesne miało być odejście Afimico Pululu, tymczasem w obu dotychczasowych meczach po golu strzelił jego następca – Nik Prelec. Wydaje się, że Jagiellonia, tracąc najlepszego snajpera, momentalnie znalazła godnego następcę za rozsądne pieniądze, co – jak pokazuje przykład wspomnianej Legii i Milety Rajovicia – wcale nie jest łatwą sprawą.

Ale przecież z Jagiellonii odszedł nie tylko Pululu. Białostoczanie stracili też m.in. Bartosza Mazurka, którego sprzedali za poważne pieniądze do Salzburga oraz Aleksa Pozo, któremu skończyło się wypożyczenie. A mimo to – jak się wydaje – Siemieńcowi znów udało się poukładać drużynę, która z tygodnia na tydzień będzie coraz lepsza.

Jagiellonię trzeba chwalić, zwłaszcza że przed nią bardzo trudne tygodnie i takich, którzy zwątpią, pewnie nie zabraknie. Drużynę Siemieńca czeka nie tylko rywalizacja z Rangersami w Lidze Europy, ale też mecze z Widzewem, Pogonią, Lechem, Rakowem, Śląskiem, Wisłą Kraków i Legią w Ekstraklasie. Nikt nie ma równie trudnego terminarza. 

Jagiellonię i Siemieńca czeka najtrudniejsza możliwa weryfikacja. Ale oni wspólnie już kilka takich przechodzili. Dlaczego miałoby się nie udać i tym razem?

Zobacz inne