W polskich aptekach ilość sprzedawanego testosteronu wzrosła w ciągu 20 lat dwukrotnie, a jego wartość o 700 proc. Nie dlatego, że przybyło chorych mężczyzn – dlatego, że coraz więcej z nich chce być nadludźmi. Czyżby ostatnią ostoją czystości są kontrolowani do cna zawodowcy na szczycie sportu?
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
Zdzisław Szewczyk* pisze do znanego influencera: „Ja zacząłem trt ale głównie z samopoczucia, problemów ze snem, ruchu praktycznie zero, jeżdżę ciężarówką… Według mnie jest dużo lepiej mam więcej chęci dożycia, a było już źle” (pisownia oryginalna).
Marcin Kowal pisze do innego influencera: „Zasuwam 140 [kg] w seriach ale poprawy nie widze. Mam wziąść bombe?” (pisownia oryginalna). Na jego profilu widać rozbudowaną sylwetkę, której tylko pozazdrościć.
TRT, czyli terapia zastępcza testosteronem**, to medyczna metoda leczenia – czyli na receptę – polegająca na uzupełnianiu niedoboru tego hormonu do prawidłowych wartości fizjologicznych. TRT ostatnio zyskał szaloną popularność, żeby nie powiedzieć wściekłą. Pracują nad tym influencerzy z kont Instagrama, Tik Toka i Youtube, takich jak „dr Alicja, hormonalna influencerka”, „męskaklinika”, „oficjalnie_hormonalnie” i wiele innych. Materiałów są setki.
I o tym jest ten tekst.
Bomba, czyli bicie teścia
Te cztery słowa w śródtytule oznaczają branie zastrzyków z testosteronem.
Na forach dyskusyjnych – na Reddicie, w grupach zamkniętych – toczą się dyskusje w dziesiątkach wątków o TRT, w których młodzi ludzie w wieku 20–35 lat piszą na przykład tak: „Ćwiczę od 3 lat, dieta jest, a wyniki w miejscu. Zrobiłem badania, testosteron w dolnej granicy normy. Myślę o TRT, ale boję się, że zablokuję się na całe życie. Co robić?” Niektórzy radzą im wprost: nie chcesz mieć dzieci w najbliższym czasie, to weź, ćwicz, będziesz miał energię, poprawisz wyniki.
TRT stała się hitem dla współczesnego młodego mężczyzny, podatnego na presję porównywania się, na zachęty biohackerów, szarlatanów dobrostanu, na rosnący dyktat manosfery i jej wzorców. – Wielu mężczyzn wierzy w testosteron jak w niepodległość. Uważają, że to ambrozja. No, ale skoro sam amerykański minister wojny Pete Hegseth zapowiedział podawanie testosteronu żołnierzom, gdy hormonu będzie za mało… Testosteron zyskał wizerunek leku bezproblemowego, który pomaga facetom bez konsekwencji i skutków ubocznych, tak długo, jak długo chcą go brać – mówi dr Piotr Świniarski, urolog, androlog kliniczny, lekarz medycyny seksualnej, współwłaściciel kliniki Menvita, współautor książki „Męska Rzecz”.
Dziadek z podwójnym testosteronem
Jest też szersze zjawisko: realny spadek poziomu hormonu w kolejnych pokoleniach. Spadek ten zaobserwowali naukowcy w wielu krajach. Według przełomowych, najczęściej cytowanych badań Massachusetts Male Aging Study, testosteron spadał nie tylko z wiekiem, ale i w kolejnych pokoleniach. I właśnie to drugie było najbardziej szokujące. Sześćdziesięciolatek z 2004 r. miał o 17 proc. mniej testosteronu niż sześćdziesięciolatek z 1987 roku. Naukowcy pogłębili badania i znów było zaskoczenie: skala zmian jest potężna w każdym przedziale wiekowym, także wśród mężczyzn w wieku 15–39 lat.
A teraz kolejny szok. Najnowsza analiza ESHRE (European Society of Human Reproduction and Embryology; wciąż bez pełnej recenzji naukowej, bo z lipca 2026 r., co warto zaznaczyć) pokazuje, że średni poziom testosteronu spadł o ponad 50 proc. w porównaniu z wczesnymi latami 70. XX wieku. Nasi ojcowie i dziadkowie mieli więc przeciętnie o połowę więcej testosteronu niż my!
Tempo tego regresu rośnie z powodu zwiększającego się wpływu różnych czynników środowiskowych – piszą naukowcy. Częstsza jest otyłość; powszechniejsze jest użycie chemikaliów obniżających poziom hormonu. Styl życia jest coraz bardziej siedzący, a praca coraz bardziej stresująca. I na koniec: siłownia i ćwiczenia na wariata podnoszą poziom kortyzolu, hormonu stresu, który „dusi” testosteron.
Zobacz wideo Kryzys hormonalny w łóżku. Jak menopauza i andropauza niszczą związki? I Zdrowa Rozmowa
Żebyśmy sobie to lepiej uświadomili: nierzadko u dzisiejszych trzydziestolatków w badaniach krwi widoczne są poziomy testosteronu, które trzy dekady temu były normą u mężczyzn w wieku 60–70 lat. Czyżby nastąpiła odpowiedź społeczna? Otóż, dzięki firmie Kamsoft, dostarczającej oprogramowanie do aptek, wiemy, że w 2002 roku, czyli w pierwszym pełnym roku działania systemu, sprzedano 83 tysiące opakowań testosteronu. Dane z 2022 roku mówiły już o 186 tysiącach. Można przewidywać, że zapewne w tym roku sprzedaż przekroczy barierę 250 tysięcy opakowań – i to mimo drastycznego wzrostu cen preparatów. To globalny trend.
Zewnętrzny testosteron blokuje jądra
I to wszystko dzieje się mimo ogromnego ryzyka zdrowotnego.
– Zewnętrzny testosteron blokuje jądra i wycisza naturalną produkcję tego hormonu oraz plemników, przez co drastycznie pogarszają się parametry nasienia. Powiedzenie „chłop jak dąb, a jaja jak żołędzie” nie wzięło się znikąd. Są pacjenci, którzy kłuli się co dwa, trzy dni przez wiele lat, odstawili lek i wszystko u nich wróciło do normy. Są jednak i tacy, którzy z problemami hormonalnymi borykają się już do końca życia, bo ich jądra zostały trwale uszkodzone i nie reagują na próby odblokowania osi hormonalnej. Zdarzyła mi się w gabinecie wizyta małżeństwa starającego się o dziecko od dwóch lat – już po pierwszym rzucie oka na mężczyznę zapytałem, od kiedy przyjmuje testosteron. Odpowiedział, że od czterech lat i nie rozumieli w ogóle wpływu przyjmowania testosteronu na siłowni na męską płodność – mówi dr Świniarski.
Gdzie leży źródło tego zjawiska? Czy zmieniła się definicja zdrowego mężczyzny?
I to jest właśnie zdumiewające: przecież znakomita większość tych młodych ludzi powinna być w szczytowej formie biologicznej, ogromna część z nich jest bardzo aktywna fizycznie. Eksplozja popytu wynika jednak nie tyle z rzeczywistego, chorobowego spadku poziomu hormonu i konieczności leczenia, ile z rozwoju telemedycyny, działalności internetowych „receptomatów”, mody na biohacking oraz ogólnego trendu, który można nazwać agresywną optymalizacją zdrowia. Innymi słowy: ludzie coraz częściej nie leczą chorób, lecz tuningują swój organizm. Fachowcy z Kamsoft wprost łączą wzrost sprzedaży z masową działalnością komercyjnych platform medycznych, a nie z realną skalą patologicznych niedoborów hormonalnych.
– Receptomaty są swoistym omijaniem systemu. W Polsce jest teraz pod tym względem jak w Las Vegas. Mnóstwo stron reklamuje się hasłami: „Jeśli spadła ci energia lub masz zaburzenia erekcji, to na pewno masz niski testosteron. Zrób łatwy, 10-punktowy test za darmo”. Taki test z reguły udowadnia, że jest źle. Wtedy pod opieką internetowych „specjalistów” zaczynasz TRT. Ta filozofia opiera się na przekonaniu klienta o jego wyjątkowości, zawsze są to „indywidualne programy, terapie i sesje” – mówi dr Świniarski.
– Są one odpowiedzią na zapotrzebowanie w społeczeństwie. Ulegamy iluzji serwisów społecznościowych. Wszyscy są w nich ładniejsi niż my, więc musimy zrobić wszystko, żebyśmy byli co najmniej tak dobrzy jak oni, albo lepsi. Ja często tłumaczę pacjentom podstawy zdrowego stylu życia. Zarzucają, że to samo widzieli w internecie. Ale ci, którzy się zastosują, wracają i mówią, że jest lepiej – uważa dr Świniarski.
Pompa ssąco-tłocząca testosteron
Podobnie dzieje się w wielu sportach amatorskich. Działa tu potężna pompa ssąco-tłocząca: z jednej strony pożądanie lepszego życia w sprawniejszym ciele, z drugiej – agresywna promocja takiego stylu, czyli dobrostanu na sterydach. Ryzyko istnieje, ale marketing skutecznie odsuwa je na dalszy plan. Internetowi doradcy przekonują, że jeśli robisz TRT pod kontrolą, to niestraszne są ci bezpłodność, hipogonadyzm czy wypadanie włosów.
Jeśli szukać miejsca, gdzie ten trend – testosteron jako narzędzie optymalizacji, a nie lekarstwo – objawia się w najbardziej jaskrawej formie, to jest nim Las Vegas.
W maju obserwowałem w Las Vegas Enhanced Games, czyli igrzyska na sterydach. Wiadomo, w Las Vegas ślubu może udzielić Elvis, można rozwalać telewizory w specjalnych pokojach furii (rage rooms), można iść do Heart Attack Grill i zjeść, ile się zmieści, jeśli się waży ponad 160 kg, można uprawiać seks z hologramem. Ale dla mnie najdziwniejsze było to, że bezwstydnie zorganizowano zawody, w których ponad 90 proc. sportowców brało zakazane środki pod kontrolą wyznaczonych lekarzy. Wygrywali za to wielkie nagrody finansowe.