– Polacy to główny faworyt do zdobycia mistrzostwa Europy i nie możesz tego ukrywać przed swoimi siatkarzami. Nie możesz ich oszukiwać – mówi szczerze trener Łotyszy Ugis Krastins przed meczem 1/8 finału. I dodaje, że przed spotkaniem z prezentującymi znacznie wyższym poziom Biało-Czerwonymi nie będzie chodziło o motywowanie zawodników, tylko o zarządzanie stresem.
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
Trener zajmującej 36. miejsce w światowym rankingu reprezentacji Izraela Itamar Stein zapowiadał, że przed meczem z Polakami w mistrzostwach Europy będzie apelował do swoich zawodników, by po prostu dobrze się bawili. Szkoleniowiec 44. w tym zestawieniu Łotyszy Ugis Krastins – przed sobotnim pojedynkiem z obrońcami tytułu w 1/8 finału – planuje przede wszystkim uspokajać swoich siatkarzy, z których większość jeszcze nigdy nie grała z rywalami prezentującymi taki poziom. I bez wahania wskazuje największy atut Biało-Czerwonych.
Rywale Polaków już świętują. Zarządzanie stresem zamiast motywowania
Wielu polskich kibiców nastawiało się na to, że drużyna prowadzona przez Nikolę Grbicia o ćwierćfinał ME zagra w sobotę w Sofii z reprezentacją Turcji. Tymczasem niespodziewanie w bezpośrednim pojedynku o awans z czwartego miejsca w grupie – oznaczający pojedynek z Biało-Czerwonymi w pierwszej rundzie fazy pucharowej – lepsi okazali się Łotysze. Ci dopiero po raz trzeci w historii zakwalifikowali się do kontynentalnego czempionatu. I wyrównali swój najlepszy wynik. Poprzednio do 1/8 finału dotarli pięć lat temu.
– To bardzo duży krok dla nas. Zawsze mierzymy wysoko, ale dotarcie do tego etapu to wielkie wydarzenie dla naszego zespołu, łotewskiej siatkówki i naszego kraju. Wszyscy teraz śledzą, jak nam idzie. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, a ja jestem dumny z chłopaków, którzy wywalczyli ten awans – opowiada kilkuosobowej grupce polskich dziennikarzy Krastins.
Z uśmiechem przyznaje, że gdyby to zależało od niego, to wolałby mierzyć się teraz nie z zespołem zajmującym pierwsze miejsce w rankingu, ale 61.
– Ale to nie jest kwestia mojej decyzji. Wiemy, co jest siłą Polaków. Większość moich zawodników nigdy nie grała przeciwko drużynom i zawodnikom prezentującym taki poziom, więc to będzie naprawdę duże wyzwanie dla nas – zaznacza szkoleniowiec.
Zobacz wideo Grbić: Widzę momenty, w których możemy być lepsi
Jeden z przedstawicieli mediów pyta, czy jest mu łatwiej, czy też trudniej motywować drużynę przed meczem z tak wysoko notowanym przeciwnikiem. W odpowiedzi słyszymy, że tu nie chodzi w ogóle o motywowanie.
– Nie potrzeba jej, gdy grasz z Polakami. W obecnych czasach to jest bardziej zarządzanie stresem. W tej sytuacji – moim zdaniem – muszę zapewnić zawodnikom indywidualne podejście. By czuli moją rękę na swoim ramieniu, wsparcie sztabu i to, że nie są sami na parkiecie – tłumaczy.
Łotysze Polaków boją się bardziej niż dwukrotnych mistrzów olimpijskich. „Nie możesz ich oszukiwać”
W fazie grupowej Łotysze mierzyli się m.in. dwukrotnymi mistrzami olimpijskimi Francuzami. Faktem jest, że ci nie występują w najmocniejszym personalnie zestawieniu, ale wciąż mają w składzie kilku klasowych graczy. Pytam więc Krastinsa, czy przed tamtym spotkaniem też musiał uspokajać swoich graczy.
– To jednak trochę co innego, bo Polacy to, według mnie, główny faworyt do złota w tym turnieju i nie możesz tego ukrywać przed zawodnikami. Nie możesz ich oszukiwać, z resztą oni o tym wiedzą – wskazuje 56-latek.
Grbić często powtarza, że rywale przystępują do meczów z jego drużyną na pełnej mobilizacji i – nie mając presji – prezentują się nadspodziewanie dobrze. Szkoleniowiec Łotwy jednak z wymownym uśmiechem stwierdza, że to nie dotyczy jego drużyny.
– Jeszcze nie. Ale czuję, że moi zawodnicy są naprawdę podekscytowani na myśl o grze przeciwko Polakom. I tu nie chodzi o Polskę jako drużynę, ale jako indywidualności prezentujące wysoki poziom. Patrzą na to, że w zespole jest ten gracz i tamten. Rozmawiają o tym między sobą. Może będzie to pierwszy raz, kiedy mają szansą mierzyć się z zawodnikami prezentującymi topowy poziom – relacjonuje.
Skoro wspomniał o mocnych stronach Polaków, to proszę, by je wskazał. I by powiedział, co jego zdaniem jest ich słabością.
– Próbujemy znaleźć słabości, ale nie ma ich za wiele. Przede wszystkim musimy poradzić sobie z presją wywierają przez Polaków zagrywką. To, co robią w polu serwisowym, jest niewiarygodne. Musimy więc przede wszystkim utrzymać się w grze, a potem zobaczymy, co będzie dalej – opisuje pogodnie Łotysz.
Jako największy atut własnego zespołu wskazuje zaś nastawienie. A za największe wyzwanie uważa utrzymanie skupienia i jedności.
– Bo jeśli jesteśmy jednym tworem, to – niezależnie od wyniku – tym, co możemy zaoferować, jest duch drużyny. Ponieważ oczywistym jest, że pod względem umiejętności Polacy znacząco nas przewyższają – zaznacza.