...
Dom SportGrbić reaguje na to, co stało się w meczu z Bułgarią. „Nie o wszystkim mówimy”

Grbić reaguje na to, co stało się w meczu z Bułgarią. „Nie o wszystkim mówimy”

przez admin

– Może dobrze, że przegraliśmy ten mecz – przyznaje Nikola Grbić po porażce 2:3 z Bułgarami w mistrzostwach Europy. I wskazuje, dlaczego. Polscy siatkarze chcą za pięć dni stanąć do rewanżu ze współgospodarzami turnieju, do których w środowy wieczór kilkakrotnie wyciągali pomocną dłoń.

Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google

Bartłomiejowi Lemańskiemu jeszcze dudniło w uszach po meczu z Bułgarami, gdy po jego zakończeniu przyszedł do strefy wywiadów. Ale zarówno środkowy, jak i Tomasz Fornal byli zachwyceni atmosferą stworzoną na trybunach w Sofii, choć zdecydowana większość z ponad 13 tysięcy szalejących kibiców była przeciwko nim. I choć niektórzy kibice polskich siatkarzy oburzali się na wymowny gest wielkiej gwiazdy rywali, to pierwszy z Biało-Czerwonych dziwił się, że na parkiecie nie iskrzyło mocniej.

Grbić nie mówi wszystkiego Polakom. „Nie są głupi”

Jeszcze przed rozpoczęciem tych mistrzostw Europy było wiadomo, że zamykający zmagania w grupie B środowy pojedynek Bułgaria – Polska będzie wielkim hitem. Zarówno pod względem sportowym, jak i frekwencyjnym. Emocji rzeczywiście nie brakowało ani na parkiecie, ani na trybunach, ani przed telewizorem. Na koniec tego dwuipółgodzinnego widowiska cieszyli się rywale Biało-Czerwonych, ale Nikola Grbić dostrzega w tym też plus, którzy przypomina, że był to ostatni moment w turnieju, w którym przegrana nie ma poważnych konsekwencji.

– Może dobrze, że przegraliśmy, bo musimy się nauczyć kilku rzeczy. I przegrana może nam tylko pomóc robić rzeczy, które my – jako sztab – widzimy poza boiskiem. Myślę, że jest dużo lekcji, które musimy z tego spotkania wynieść – wskazuje szkoleniowiec liderów światowego rankingu i brązowych medalistów mistrzostw świata poprzedniego sezonu.

Jedną z tych lekcji – jego zdaniem – jest konieczność większej dyscypliny taktycznej u jego zawodników i koncentracji.

– Jeśli mówię im, że dany rywal atakuje w dany sposób albo wskazuję, jak zachowa się w danej sytuacji, to musimy realizować założenia. Jeśli przeciwnik zrobi coś innego, to OK. Ale jeśli umawiamy się na kilka rzeczy, które są ważne taktycznie, to musimy być precyzyjni. Jeśli ja ze sztabem zdecydujemy o tym, co robić. Bo my oglądamy wideo z grą rywali, oglądamy dużo rzeczy. Nie chcemy dzielić się wszystkim z siatkarzami, bo tych informacji jest dużo i nie o wszystkim mogą pamiętać. Nie są głupi, tylko mają sporo rzeczy, o których muszą myśleć w trakcie meczu – wyjaśnia Serb.

Zobacz wideo Fornal z „apelem” do Grbicia: Mam nadzieję, że pójdzie po rozum do głowy

Przyznaje, że musi przeanalizować na spokojnie to długie i pełne emocje spotkanie, by dokładnie wskazać popełnione błędy. Ale wie, że nieraz jego drużyna gubiła się w końcówkach setów.

– Nie kończyliśmy wówczas piłek albo nie korzystaliśmy z okazji, które wtedy mieliśmy. I potem walczysz do końca, by przegrać 29:31, a mogło być 25:21 – wskazuje mistrz olimpijski z Sydney.

Fornal czeka na rewanż w bułgarskim kotle. „To nie ja zacząłem”

Grbić zaznacza, że nie jest tak, iż jego zawodnicy – którzy już wcześniej mieli zagwarantowany awans do fazy pucharowej z pierwszego miejsca w tabeli – wszystko robili w pojedynku z Bułgarami źle.

– Kontrolowaliśmy mecz do połowy drugiego seta. Mieliśmy okazję wygrać tego seta. Mieliśmy okazję wygrać też kolejnego. Dobrą rzeczą jest, że wróciliśmy do gry przy stanie 1:2. Mieliśmy piłkę meczową w tie-breaku. Ale w ważnych momentach kilku rzeczy nie zrobiliśmy dobrze. Technicznie też nie. I tyle – podsumowuje Grbić.

To, że Biało-Czerwoni kilkakrotnie wpuszczali w środę ubiegłorocznych wicemistrzów świata do meczu, przyznaje też Fornal.

 – Wydaje mi się, że ogólnie przez większość czasu mieliśmy przewagę w każdym secie i potem gdzieś to prowadzenie wypuszczaliśmy. Ale cóż, taka jest siatkówka. Atmosfera była fantastyczna. Bułgarscy kibice niesamowicie dopingowali. Pięknie się tutaj grało. Mam nadzieję, że jeszcze się tutaj spotkamy przy pełnej hali. Zobaczymy, jak potoczy rywalizacja w fazie pucharowej, ale coś czuję, że możemy się jeszcze spotkać z Bułgarami – zaznacza przyjmujący, który był jednym z najjaśniejszych punktów polskiej drużyny w tym spotkaniu.

Grbić po wtorkowym zwycięstwie nad Ukraińcami 3:0, które gwarantowało jego zespołowi awans do 1/8 finału z pierwszego miejsca w tabeli, nie krył niezadowolenia. Jasno zaznaczył wtedy, że wolałby, aby mecz z Bułgarami miał dla Biało-Czerwonych konkretną stawkę. Czy jej brak miał wpływ na grę zespołu?

– Nie wiem. Ciężko mi powiedzieć. Ja nie podchodziłem do tego w ten sposób – mówi Fornal. – Raczej każdy z nas z pełną świadomością chciał zakończyć fazę grupową zwycięstwem z racji tego, że jest dużo prawdopodobieństwo, że się ponownie spotkamy z Bułgarami w fazie pucharowej. Fajnie byłoby wygrać grupę bez porażki, ale walczyliśmy. Na pewno popełniliśmy kilka błędów, ale możemy być zadowoleni, że pomimo problemów i trudności walczyliśmy.

Fornal słynie z zamiłowania do prowadzenia gry psychologicznej z rywalami i zaczepiania ich pod siatką. Ale teraz zapewnia, że w środowy wieczór podkręcenie atmosfery na parkiecie nie było jego inicjatywą.

– To nie ja zacząłem, to chłopaki z Bułgarii. Ale fajnie. Fajnie się grało, jakby przy takiej publiczności. Kiedy trybuny są wypełnione, kiedy ta hala żyje. Człowiek jako zawodnik doświadcza wtedy innych emocji – relacjonuje 29-latek.

Polscy siatkarze zachwyceni bułgarskim szaleństwem. Ich kibice nie do końca

Na wcześniejszych meczach Polaków w Sofii było maksymalnie jednorazowo 1300 osób. W środę na trybunach zasiadło ponad 13 tysięcy osób. Bułgarskim kotłem z meczu z gospodarzami zachwycony jest też Lemański.

– Atmosfera była super. Nawet jeśli w większość osób za plecami jest przeciwko tobie. To wzbudza emocje i mobilizuje – zapewnia środkowy.

Po przyjściu do dziennikarzy przyznał, że od ogłuszającego dopingu w pięciosetowym meczu wciąż dudni mu w uszach.

– W polu zagrywki musiałem patrzeć na sędziego, by nie przegapić momentu na wykonanie serwisu, bo nie słyszałem gwizdka – opowiada siatkarz, którzy wrócił do gry w kadrze po siedmiu latach przerwy.

Zobacz inne