...
Dom SportSyn polskiej legendy wchodzi do gry. Zapamiętajcie to nazwisko

Syn polskiej legendy wchodzi do gry. Zapamiętajcie to nazwisko

przez admin

Ma 18 lat, 214 cm wzrostu oraz sylwetkę, ruchy i rysy twarzy przypominające jego wielką mamę. David Twigg, syn Małgorzaty Dydek, wchodzi do poważnej koszykówki.

Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google

W maju 2011 roku, kiedy nagle, ze względu na zatrzymanie akcji serca, Małgorzata Dydek zmarła w australijskim Brisbane, David miał trzy lata. Nie miał szansy posłuchać opowieści mamy o wielkiej koszykówce, o podbijaniu świata. O złotym medalu mistrzostw Europy z 1999 roku, o tytule najlepszej koszykarki kontynentu, o rekordach bloków i meczach gwiazd w amerykańskiej WNBA. Ale, być może, napisze swoją opowieść.

18-letni David Twigg kilka tygodni temu podpisał trzyletni kontrakt z Treflem Sopot i rozpoczął przygotowania do sezonu PLK. Ale żeby dowiedzieć się o nim coś więcej, trzeba dzwonić do Australii i USA.

Długa podróż, która zaczęła się w Australii

David urodził się 8 kwietnia 2008 roku, a kilka tygodni później Małgorzata Dydek wzięła ślub z jego ojcem, także Davidem – poznanym wiele lat wcześniej Anglikiem z Londynu. Dydek po urodzeniu syna próbowała wznowić karierę w WNBA, ale zakończyła ją po zaledwie dwóch występach w Los Angeles Sparks. – Trudno rozstać się z dzieckiem zaraz po jego urodzeniu. David miał cztery miesiące i już latał z nami na mecze. Nie chciałam zatrudniać niani, wolę sama opiekować się dzieckiem. Widzę, jak stawia pierwszy kroczek, a nie opowie mi o tym babcia; słyszę, jak po raz pierwszy mówi: mama. To niepowtarzalne i szkoda byłoby mi to stracić – mówiła w rozmowie z magazynem „Tempo”.

Cała trójka szybko przeniosła się do Australii, gdzie David dostał pracę, a od dłuższego czasu mieszkali tam jego rodzice. Małgorzata zaczęła prowadzić zajęcia z koszykarkami Northside Wizards w Brisbane. Tam w 2010 roku urodził się drugi syn Twiggów – Alexander, tam Małgorzata zmarła rok później, tam mały David zaczynał grać w koszykówkę.

Twigg senior, z którym chcieliśmy porozmawiać o dorastaniu i rozwoju syna, ucina temat. „David stoi teraz przed wielkim wyzwaniem, nie potrzebuje dodatkowego zainteresowania, ani presji – potrzebuje szansy, by się rozwijać w Treflu. Gra w koszykówkę, od kiedy miał sześć lat, to jest już długa podróż” – napisał tylko w odpowiedzi na nasze pytania.

Zobacz wideo Dlaczego Marcin Gortat nie został prezydentem? „Media łykną wszystko”

Amerykański łącznik między Brisbane i Sopotem

O tym, jak Twigg w ogóle trafił do Polski, opowiada za to Brian McCormick – amerykański trener, autor książek o koszykówce, który w sezonie 2024/25 pracował z juniorami Trefla.

– Zaczęło się od tego, że wiosną 2024 roku tata Davida napisał do mnie na LinkedIn, po tym, jak zapoznał się z moją twórczością dotyczącą koszykówki. Zamierzał stworzyć podcast o koszykówce i chciał się dowiedzieć, czy byłbym zainteresowany wzięciem udziału z nagraniu. Nawiązaliśmy kontakt, wymienialiśmy wiadomości. A ja równolegle rozmawiałem z Treflem Sopot na temat współpracy i jak powiedziałem o tym Davidowi, to on powiedział mi, że jego syn gra w koszykówkę, a jego mamą była Margo Dydek – mówi McCormick.

– Przyjechałem do Polski na tygodniowy rekonesans i powiedziałem ludziom z klubu, że znam syna Margo. I że nie wiem, jak to w ich przypadku działa, ale może byliby zainteresowani ściągnięciem go do Polski. Połączyłem Janusza Kociołka [koordynator grup młodzieżowych Trefla – red.] z tatą Davida. Okazało się, że David planował wysłać syna do jakiejś europejskiej akademii, gdy ten skończy szkołę średnią. Ale jak się dowiedział, że ja będę pracował w Sopocie, to uznał, że chciałby, żeby syn trenował u mnie. I młody David przyjechał do Polski wcześniej, nie czekał na zakończenie szkoły – tłumaczy amerykański trener.

„Takiego ciała, jak on ma, nie można nauczyć”

W pierwszym sezonie w Polsce Twigg grał w rozgrywkach do lat 17 oraz w Centralnej Lidze Juniorów. A raczej grywał niż grał, bo dopiero adaptował się do nowej drużyny i do życia w Polsce. – Nie był zbyt mocny fizycznie, nasza gra była szybsza niż ta, do której przywykł w Australii. Przez pierwsze dwa miesiące nie mógł grać z nami w rozgrywkach, był trochę z boku zespołu. Do tego musiał się przyzwyczaić do życia w nowym kraju, poznać trochę język, poznać kolegów. Praktycznie przez cały sezon dostosowywał się do sytuacji, a do tego wciąż rósł, uczył się swojego ciała. Wszystko było dla niego nowe – opowiada McCormick, który zdobył z Treflem mistrzostwo Polski do lat 17. Twigg wystąpił w trzech meczach turnieju finałowego.

W minionym sezonie jego wpływ na grę był już bardziej zauważalny. W finale mistrzostw Polski do lat 19 zdobył 10 punktów w przegranym finale z Legią Warszawa, rozegrał 15 spotkań w II lidze – zdarzało mu się trafić po trzy rzuty za trzy, czy zablokować po cztery rzuty. – Od początku widać było, że David ma dobry chwyt piłki, że ma niezły rzut oraz wyczucie do bloków – potwierdza najmocniejsze jak na razie strony Twigga McCormick.

– Na pewno widać u niego potencjał, takiego ciała, jak on ma, nie można nauczyć – dodaje amerykański trener. – Jego rozwój będzie zależał od tego, jak bardzo pokocha koszykówkę, czy naprawdę będzie chciał być zawodowym koszykarzem. Uważam, że jego sufit jest wysoko, David ma wielkie pole do rozwoju. W najbliższych dwóch, trzech latach powinien dojrzeć pod względem fizycznym, nabrać siły, pracować nad ciałem.

Zobacz inne