...
Dom SportRuszyły dwa wyłącznie polskie kanały. „Jedyna taka telewizja sportowa”

Ruszyły dwa wyłącznie polskie kanały. „Jedyna taka telewizja sportowa”

przez admin

– Chcemy, by żużel, NBA i trzeci filar – tenis wielkoszlemowy – były w ofercie dystrybutorów, a widz nie musiał dokupować kolejnej platformy – mówi Sport.pl Łukasz Fijałkowski, dyrektor operacyjny Eurosportu. I w szczegółowej rozmowie o planach stacji zapowiada nowość: transmisje kwalifikacji i meczów z dodatkowych kortów turniejów Wielkiego Szlema.

Łukasz Fijałkowski z polskim oddziałem Eurosportu związany jest od 2018 roku. Od 2020 pełni funkcję dyrektora operacyjnego. Odpowiada nie tylko za analizę i akwizycję praw sportowych, ale też rozwój biznesu i technologii oraz marketing nadawcy. Od początku kwietnia zarządza już czterema kanałami nadawcy, bo na rynku pojawiły się Eurosport 3 i 4. A w poniższej rozmowie szczegółowo opowiada o funkcjonowaniu i planach stacji.

Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! „Bardzo jej ufa”

Kacper Sosnowski: Aż tak ciasno było z kontentem, że trzeba było od razu uruchomić dwa nowe kanały? 

Łukasz Fijałkowski: Kontentu nigdy nie jest za dużo, szczególnie sportowego. Natomiast rzeczywiście, jeśli w sporcie nakładają się na siebie wydarzenia, to nie da się pokazać wszystkiego w telewizji linearnej. Wtedy część transmisji wkładamy do streamingu, budując mocną streamingową ofertę dla widzów. Chcielibyśmy również móc je oferować tym, którzy wybrali telewizję linearną. Trzeba jednak brać pod uwagę także kwestię kosztów. Prawa sportowe są bardzo drogie, te ceny bywają wręcz niewiarygodne. Każda telewizja sportowa, która jest telewizją komercyjną, musi na swej działalności zarobić.   

Trudno zakładać, by przy większej konkurencji na rynku koszty praw nagle ostro wyhamowały, a to nie są dobre informacje dla telewizji i kibiców.   

– Wiesz jaki jest problem z prawami sportowymi? One są w tej chwili rozczłonkowane. Fani sportu muszą korzystać z usług wielu dostawców, żeby obejrzeć swoją ulubioną dyscyplinę, czy ligę w całości. Tak się dzieje, bo pieniądze wydawane na prawa, czasem po prostu nie spinają się telewizjom. Ktoś płaci ogromne pieniądze, a potem często musi się wspomagać sublicencją, która pomoże mu spłacić koszty i wyjść na swoje. 

Dlatego często przy nowych prawach nadawcy proponują widzom droższe pakiety, nowe kanały, czy rozwijają streaming. 

– Kiedy trafiły się nam prawa do NBA, które są bardzo atrakcyjnymi prawami, zastanawialiśmy się jak nimi zarządzać. Uznaliśmy, że najlepszym sposobem z punktu widzenia biznesowego, ale jednocześnie szerokiego dotarcia do widza, będą nowe kanały. Streaming nie ma jeszcze takiej penetracji jak telewizja, on się rozwija, jest przyszłością, ale na razie nie dociera do tylu widzów, ilu nadal ma telewizja linearna. Już od dekady słyszymy, że telewizja się kończy, niemniej jednak akurat sportowa telewizja ma się świetnie. W ostatnich latach regularnie bijemy rekordy oglądalności, co jest ogromnym osiągnięciem biorąc pod uwagę dużą konkurencję i nasycenie transmisji sportowych. Igrzyska w Paryżu były ogromnym sukcesem w stosunku do Tokio, a te w Mediolanie i Cortinie, w porównaniu z Pekinem. US Open w zeszłym roku obejrzało się najlepiej w historii transmisji tego turnieju w Eurosporcie. Skoki narciarskie? Teoretycznie w Pucharze Świata nasi skoczkowie nie bardzo mieli się czym pochwalić, a przed telewizorami zanotowaliśmy najlepsze otwarcie sezonu w historii. Potem to się wyrównało. Emocje sportowe raczej są przeżywane na żywo, bez względu na medium z jakiego korzystamy.  

I żeby wasz sport był na dużym ekranie i nie było rozczłonkowywania, musiał wejść Eurosport 3 i 4.   

– Takie jest założenie. W Eurosporcie 3, oprócz NBA, będzie całe Speedway Grand Prix. Widzowie żużla do tej pory musieli kombinować, korzystać ze streamingu albo kupować kanały kodowane, czego wielu w Polsce nie zrobiło. Ponieważ nasz model biznesowy polega na podpisywaniu umów z dystrybutorami, a nie na posiadaniu własnej platformy, postanowiliśmy otworzyć dwa dodatkowe kanały linearne i zaoferować je każdemu z operatorów telewizji w Polsce. Chcemy, by żużel, NBA i trzeci filar – tenis wielkoszlemowy – były w ofercie dystrybutorów, a widz nie musiał dokupować kolejnej platformy. Jednocześnie jesteśmy oczywiście w streamingu: w Playerze i HBO Max. W Playerze otworzyliśmy specjalnie nowy pakiet sportowy Eurosport Pass. Oferuje on wszystko, co ma Eurosport, w tym linearne kanały Eurosport 3 i 4 za bardzo rozsądne pieniądze.  

Na nowych antenach będziemy mogli pokazać dwa dodatkowe korty ze szlemów [Roland Garros, US Open i Australian Open]. Na początku turnieju, będziemy tam pokazywali też kwalifikacje! Tyle, ile zmieścimy. W Playerze będzie można za to obejrzeć również wszystkie transmitowane mecze, nawet te rozgrywane na bocznych kortach i bez wielkiej realizacji telewizyjnej.  

Ale widz najpierw musi te kanały mieć możliwość oglądać.  

– Liczba operatorów kablowych, którzy oferują nowe kanały zwiększa się z każdym tygodniem – teraz jest ich już około 37. Z dużych dystrybutorów mamy już podpisane umowy z Play i T-Mobile. Rozmawiamy z innymi. Zakładam, że za chwilę będziemy finalizowali współpracę z pozostałymi wielkimi platformami. Nasze założenie jest takie, że będziemy wszędzie, a tam, gdzie są nasze dwa pierwsze kanały, będą także dwa kolejne. 

Te kanały dla części widzów też będą jednak dodatkowo płatne, kolejne 5 czy 10 złotych u dystrybutora. 

– Jaka to będzie dokładnie kwota, to zależy od dystrybutora. Niektórzy oferują swoim abonentom Eurosportu oba kanały bez dodatkowych opłat. Eurosport Pass też jest u nas w dobrej cenie – za 20 złotych i jest tam wszystko: cztery kanały i dodatkowe transmisje. Nie wymagamy przy tym posiadania jakiegokolwiek innego pakietu. Jak ktoś nie chce paczki telewizji na żywo, bo interesuje go tylko sport, to bierze ten pakiet. Co miesiąc można go zresztą wypowiedzieć. I pytanie, czy dwie dychy to w takim układzie dużo? Tyle kosztuje jedna kawa na mieście albo trzy litry benzyny. 

Zobacz inne