Najpierw Novak Djoković, po chwili Agnieszka Radwańska. A wszystko w ciągu godziny na wimbledońskich kortach. Hubert Hurkacz i Iga Świątek na piątkowych treningach mogli liczyć na obecność gości specjalnych. Ale pojawili się też nieproszeni.
– Tak, przyszłam szpiegować – śmiała się Alexandra Eala, przechodząc obok kortu, na którym trenowała Iga Świątek przed ich meczem trzeciej rundy Wimbledonu. Polka sięgnęła tego dnia po tajną broń w postaci Agnieszki Radwańskiej. Hubert Hurkacz nie był gorszy – ćwiczył z Novakiem Djokoviciem, z którym w pewnym momencie zrobili show.
Hurkacz i Djoković zrobili show
Treningi to zwykle ta żmudna, nudna część tenisowej rzeczywistości, ale nie w takim wydaniu jak w piątek ćwiczyli Świątek i Hurkacz. Owszem, ona miała już w przeszłości okazję odbijać piłkę z Radwańską, a on trenować z Djokoviciem, ale takie momenty należą do rzadkości. A na Wimbledonie mają dodatkową moc.
Wszystko wydarzyło się w przeciągu zaledwie godziny. Najpierw na jednym z kortów meczowych trenowali w ramach rozgrzewki przed swoimi piątkowymi pojedynkami Hurkacz z Djokoviciem. Polak pojawił się jako pierwszy i kilka minut czekał na legendarnego Serba. Wokół jednego z mniejszych obiektów londyńskiego kompleksu zgromadziło się bardzo dużo kibiców. Więcej niż przy okazji niejednego spotkania. Powód był prosty – Djoković.
Ledwie zdobywca 24 tytułów wielkoszlemowych pojawił się na miejscu w towarzystwie ochroniarzy, to kibice chwycili za telefony i praktycznie przez cały trzydziestominutowy trening nagrywali poczynania Serba. Czasem krzyczeli z uznaniem „Bravo, Nole!”, nieraz bili brawo. Początkowo Djoković z powagą testował różne rakiety, dopiero z czasem się nieco rozluźnił i zaczął więcej uśmiechać. Hurkacz od początku wydawał się być w dobrym humorze i wymieniał bardzo dużo uwag z trenerem Gillesem Cervarą.
Nagrodą dla wszystkich zgromadzonych mogła być jedna z wymian, którą tenisiści zakończyli w widowiskowy sposób. Najpierw tweenerem (uderzeniem piłki rakietą trzymaną między nogami) popisał się Djoković, a Hurkacz od razu odpowiedział tym samym. Tuż po treningu Serb wymienił kilka żartów z Polakiem i szybko opuścił kort, ponownie w towarzystwie ochroniarzy. Hurkacz zaś został chwilkę, by pozować do zdjęć i podpisywać autografy. Miał bowiem nieco więcej czasu przed swoim meczem z Tommym Paulem.,
Zobacz wideo Rewolucja w życiu Mai Chwalińskiej. Tego jeszcze nie przeżyła
Radwańska pomagała Świątek, Eala „szpiegowała”
Pół godziny później rozpoczął się trening Świątek. Dotarłam na miejsce kilka minut po jego rozpoczęciu, gdy trzecia rakieta świata rozgrywała wtedy gierkę z Radwańską.
– Co to było? – krzyknęła żartobliwie Świątek po jednym z zagrań starszej koleżanki po fachu, która w przyszłym tygodniu wystąpi w turnieju legend Wimbledonu.
Po kilkuminutowym przebijaniu piłki Radwańska – finalistka londyńskiego turnieju z 2012 roku – pożegnała się z obrończynią tytułu w tegorocznej edycji i jej sztabem. Jak się okazało, ten wspólny trening nie był zaplanowany.
– Skończyłam swój trening i akurat przechodziłam – opowiadała dziennikarzom Radwańska.
Potem Świątek ćwiczyła już standardowo pod okiem trenera Francisco Roiga. Ten tradycyjnie zwracał uwagę na techniczne detale i cierpliwie wszystko tłumaczył 25-letniej tenisistce. W pewnym momencie dołączył do nich zamówiony specjalnie z myślą o sobotnim meczu z Alexandrą Ealą lokalny leworęczny sparingpartner. Ale pojawiła się także i sama zawodniczka z Filipin. Przechodzącą obok tenisistkę wraz z trenerem zauważył pierwszy Maciej Ryszczuk. Trener przygotowania fizycznego Świątek zażartował, że Eala przyszła podpatrywać rywalkę, co ta ze śmiechem potwierdziła. Zaraz potem zniknęła za bramą, a Polka kontynuowała przygotowania do ich sobotniego pojedynku.