...
Dom SportWstrząs w reprezentacji Polski. Grbić nie zdawał sobie sprawy

Wstrząs w reprezentacji Polski. Grbić nie zdawał sobie sprawy

przez admin

– Jeśli dzwonię do ciebie i chcesz być z nami, to musisz akceptować moje warunki, a nie przedstawiać własne – mówi Sport.pl Nikola Grbić, odnosząc się do sytuacji Grzegorza Łomacza. Trener polskich siatkarzy stawia też twardy warunek Norbertowi Huberowi i opowiada o Marcinie Januszu, który ostatnio zakończył występy w kadrze. Wymowna jest też reakcja na pytania o Bartosza Kurka i dwóch innych utytułowanych zawodników.

Gdy rok temu na liście powołanych Nikoli Grbicia zabrakło pięciu wicemistrzów olimpijskich z Paryża, mówiono o rewolucji w reprezentacji Polski, choć z racji sezonu poolimpijskiego nie szokowała ona aż tak bardzo. Oczywistym było, że część siatkarzy potrzebuje odpoczynku, by potem móc realizować plan przygotowań do igrzysk w Los Angeles. Wiadomo już, że w tym roku do kadry wróci Mateusz Bieniek, a na dobre pożegnał się z nią Marcin Janusz. Ten ostatni był w drużynie Grbicia bardzo ważną postacią i choć Serb ubolewa nad stratą tego siatkarza, to przyznaje, że sam na jego miejscu podjąłby taką samą decyzję.

Zobacz wideo PGE Projekt Warszawa w półfinale PlusLigi. Bednorz: Na boisku czujemy się jak rodzina

Agnieszka Niedziałek: Zbliżamy się powoli do połowy kwietnia i zwykle o tej porze znaliśmy już pańską listę z powołaniami. Teraz wciąż na nią czekamy.

Nikola Grbić: Szeroką kadrę podam 16 kwietnia. Na liście znajdzie się więcej niż 30 nazwisk, będą na niej też zawodnicy, którzy pojawią się na początku naszych przygotowań, a którym chcę się przyjrzeć. Nie chcę bowiem wstawić od razu na 30-osobową listę kogoś, kogo nigdy nie widziałem w akcji, by potem odkryć, że w ważnym momencie robi w gacie. Pierwsze wrażenie może okazać się całkowicie mylne – zarówno na plus, jak i na minus.

Wiemy już, że zarówno na tej najbliższej liście, jak i na kolejnych nie będzie Marcina Janusza. Kiedy rozmawialiśmy o nim w grudniu, to miałam wrażenie, że jest pan przygotowany, iż co najwyżej zabraknie go po raz drugi z rzędu. Brał pan wtedy pod uwagę, że może on teraz zakończyć reprezentacyjną karierę?

– Dobrze pani odczytała moje ówczesne wyobrażenie o sytuacji „Elvisa”. Mówił, że mu ciężko pod względem fizycznym itp. Ale kiedy rozmawialiśmy ostatnio, to wyjaśnił mi wszystko i sprawa była dla mnie dużo jaśniejsza. Całkowicie go rozumiem. Oczywiście, przykro mi z tego powodu, ale rozumiem jego ostrożność w tym zakresie. Zrobiłbym to samo. To był naprawdę trudny wybór i mam po prostu nadzieję, że będzie w stanie kontynuować karierę w klubie jak najlepiej i że już nigdy nie będzie miał takich problemów ze zdrowiem. Tak, z naszej perspektywy jego zakończenie kariery jest do bani, ale jak mówiłem od początku mojej przygody z reprezentacją Polski – po pierwsze, każdy jest ważny, a po drugie, możemy grać bez każdego. Zaadaptujemy się do sytuacji i damy z siebie wszystko z drużyną, jaką mamy.

Przed tą lutową rozmową z Januszem nie był pan więc świadomy powagi jego problemów ze zdrowiem?

– Nie, nigdy wcześniej nie powiedział mi pełnej wersji. Dlatego myślałem: „OK, może jest po prostu zmęczony”. Miał problemy z plecami i brał zastrzyki z kortyzonu, gdy grał jeszcze w Zaksie Kędzierzyn-Koźle. Sądziłem więc początkowo, że obawia się tego trochę. Okazało się jednak, że to coś poważniejszego niż przypuszczałem.

Zobacz inne