...
Dom SportNiebywałe, co działo się w Meksyku na start mundialu. Dwa światy

Niebywałe, co działo się w Meksyku na start mundialu. Dwa światy

przez admin

Są dwa światy – jeden wokół Estadio Azteca, gdzie od rana trwała fiesta i przepięknie rozpoczął się mundial, a drugi – w centrum miasta Meksyk, sparaliżowanym protestami, manifestacjami i gigantycznymi korkami. Może i Meksyk spóźnił się z remontem metra, ale nie spóźnił się na boisko, gdzie pokonał RPA 2:0. Szykuje się kolejna noc bez snu. Korespondencja Dawida Szymczaka, wysłannika Sport.pl na mundial.

Kończę ten mecz cały w piwie. Meksyk wyszedł na prowadzenie, a siedzący wyżej kibice w szale radości rzucali kubkami przed siebie. Kolejny gol – kolejne oberwanie. Ale czy można im się dziwić? Pierwszy raz w historii zaczęli mistrzostwa świata od zwycięstwa, co tylko dopełniło kapitalny początek mistrzostw świata.

Meksyk był pewniakiem, by pięknie otworzyć mundial i od razu nakręcić wszystkich do zabawy. Musiał tylko zrobić to, co potrafi i czuje najlepiej. Uciekł więc w uliczne parady, przygrywające im orkiestry, maski, przebieranki, taniec i zabawę. Strajki, których w mieście pełno, zostały w mieście. Pod Aztecą nie ma już żadnych problemów, nie ma żadnych skandali. Jest fiesta, czysta radość. Tutaj ktoś ukryty pod maską Donalda Trumpa macha meksykańską flagą. Tutaj gospodarze mówią „mi casa es su casa”, czyli mój dom jest twoim domem i zapraszają nielicznych kibiców z RPA do tańca. Tutaj nawet psy chodzą w piłkarskich koszulkach. Tutaj tuż przed meczem z trybun lecą sombrero.

Jak już dotrze się na miejsce, jest przepięknie.

Święte miejsce

Uff, Shakira zaczyna śpiewać, po chwili wybuchają fajerwerki. Zdążyliśmy! Jesteśmy! Jakoś się udało! 17 kilometrów z hotelu na stadion nie brzmi przerażająco. Wyjeżdżaliśmy – jak przykazała FIFA – z zapasem, który wydawał się aż przesadzony: cztery godziny przed pierwszym gwizdkiem. Ale to Meksyk. A właściwie Meksyk do potęgi, bo w dniu otwarcia mistrzostw świata to miasto jest jeszcze bardziej szalone niż zwykle. Nawet takiemu molochowi trudno pomieścić te wszystkie strajki, blokady dróg i tłumy kibiców.

Zobacz wideo

Taksówkarz, choć kreatywny niezwykle, w końcu rozkłada ręce. Już innej trasy nie wymyśli, więc ostatnie półtora kilometra trzeba przejść. I dobrze, bo zmierzając pod leżący na wysokości 2200 metrów nad poziomem morza stadion, łatwiej wyobrazić sobie, z czym za chwilę przyjdzie mierzyć się piłkarzom Meksyku i RPA. Ciśnienie jest niższe, oddycha się ciężko, co ma być atutem gospodarzy.

No i wreszcie się wyłania – Estadio Azteca. Są stadiony wielkie. Są stadiony piękne. Są stadiony nowoczesne. I jest Azteca, górująca nad nimi wszystkimi. Pomnik futbolu. Jego święte miejsce. Scena najważniejszego występu Diego Maradony – z „ręką Boga” i golem stulecia, gdy kiwał jednego Anglika za drugim w ćwierćfinale mundialu w 1986. Miejsce, gdzie i Maradona, i Pele zdobywali mistrzostwo świata. A od dziś – jedyny na świecie stadionie, na który po raz trzeci zawitał mundial.

FIFA apeluje do kibiców: wyruszcie jak najwcześniej

Nie napiszę, że miasto Meksyk nigdy nie śpi, ale na pewno nie śpi w noc poprzedzającą rozpoczęcie mistrzostw świata. Dochodzi godz. 23, gdy samochody na jednym z głównych skrzyżowań dzielnicy Centro, rzut kamieniem od Palacio de Bellas Artes, zaczynają klaksonami nadawać znany ze stadionów rytm, który głośnym skandowaniem „Mexico!” uzupełniają przechodnie. Jakąś godzinę później zaczyna się parominutowy pokaz fajerwerków. To centrum, dookoła sporo barów i dyskotek, ale orkiestry grającej pod oknem około 3 nad ranem jednak się nie spodziewałem. Meksyk cieszy się z mistrzostw. I robi to w swoim stylu.

Miasto Meksyk nie jest podobne do niczego, co już widziałem. Inna intensywność, zupełnie inna skala. Głośniej, szybciej, więcej. Przytłaczająco. Można żonglować liczbami, ile mieszka w nim osób, ile milionów ma cała aglomeracja i ile samochodów jeździ tu po ulicach, ale nie ma to większego sensu, bo wyobraźnia i tak nie dogoni rzeczywistości. To miasto brzmi klaksonami i uszkodzonymi tłumkami motocykli. Jest kolorowe od stojących przy ulicy straganów. Potrafi zawrócić w głowie, a chaos potęgują wszechobecne protesty.

W centrum, przy placu Zocolo – w promieniu trzech kilometrów – namioty rozbili nauczyciele i uniemożliwiają dojście na główny plac, na którym FIFA zorganizowała strefę kibica na 55 tys. ludzi. Namiotów są setki, a podtrzymujące je linki albo plączą się pod nogami, albo grożą oderwaniem głowy. Mundial wykorzystują też rodziny zaginionych. To jeden z najpoważniejszych i najbardziej przerażających problemów Meksyku – 133 tys. ludzi zniknęło bez wieści. Szukają ich rodziny, często matki, bo państwo kompletnie nie domaga. Wieczorem, dzień przed mundialem, maszerują przez centrum miasta, by przyciągnąć uwagę świata. Na koszulkach mają zdjęcia swoich bliskich. W oczach wciąż mają nadzieję. Ale mają też olbrzymie pretensje do władz, które zostawiły ich z tym problemem.

W dniu otwarcia mistrzostw wszyscy zawiedzeni i rozczarowani władzami – czyli poza wymienionymi również studenci, rolnicy – łączą siły i razem utrudniają dojazd do stadionu. Chcą sparaliżować miasto. Władze, by zmniejszyć standardowy ruch na ulicach, dały pracownikom z sektora publicznego wolne i zaapelowały do pozostałych firm, by poszły ich śladem lub pozwoliły na pracę z domu. Z kolei FIFA apelowała do kibiców, by jak najwcześniej wyruszyli na stadion. Ale ruch na ulicach i kroki i tak są olbrzymie.

Nie da się ukryć, że gospodarze nie zdążyli ze wszystkim. Choćby wchodząc na stację metra Hidalgo w samym centrum Meksyku, ląduje się na samym środku placu budowy. Zaraz przy schodach stoi rusztowanie, z którego dwóch pracowników pośpiesznie maluje ściany. Kawałek dalej ktoś docina kamienne płytki. Dojście do bramek to slalom gigant między workami z cementem, beczkami z wodą i wiaderkami z farbą. Jest nawet biało – od pyłu. Żaden z czterech biletomatów nie działa, pozostaje więc ustawić się w kolejce do okienka i krzyczeć przy nim wystarczająco głośno, by sprzedawczyni zrozumiała, jaki bilet ma wydać. Kolejne zejścia do stacji są wyłączone z użytku w związku z trwającym remontem. Oko podróżujących cieszą natomiast okazałe szklane żyrandole wiszące nad schodami, które wyglądają jak przeniesione z innego świata. Abstrakcja.

Zobacz inne