Wisła Kraków jest nie do zdarcia na własnym stadionie. „Biała Gwiazda” na Reymonta była o krok od straty punktów. Ale tak samo jak ze Śląskiem Wrocław, wiślacy przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę w meczu z Rakowem w ostatniej akcji meczu w 99. minucie! Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
Raków Częstochowa znalazł się w tym tygodniu na ustach całej piłkarskiej Polski. Po zaledwie pięciu meczach z posadą trenera pożegnał się Tomasz Kaczmarek. Zastąpił go Dawid Szwarga, dla którego to druga kadencja jako szkoleniowca Rakowa. Cel wydaje się prosty – utrzymanie w Ekstraklasie, bo Raków, wbrew wszelkim przewidywaniom, fatalnie radzi sobie w tym sezonie i po 11 meczach ma dwa zwycięstwa i dziewięć porażek. To skutkuje ostatnim miejscem w tabeli z sześcioma punktami. Te trzeba zdobywać natychmiast, ale Szwarga na samym początku dostał trudne zadanie – mecz z Wisłą w Krakowie. Ze stadionu przy Reymonta nikt jeszcze nie wywiózł punktu, a próbowało pięć zespołów.
Zobacz wideo WISŁA KRAKÓW OSZUKANA! PUNKTUJEMY SĘDZIÓW PO HICIE LEGIA – WISŁA
Wisła też jednak ma swoje problemy. „Biała Gwiazda” wygrała ostatni raz tuż przed przerwą na kadrę. Po niej przegrała z Legią i tylko zremisowała z Widzewem. Wiślacy mają spore problemy kadrowe, bo piłkarze przednich formacji albo są kontuzjowani, albo dopiero wracają po urazach. W związku z tym Mariusz Jop, podobnie jak w Łodzi, musiał kombinować ze składem i na lewym skrzydle ustawił nominalnego prawego obrońcę.
Mecz się wyrównał, a na moment to nawet Raków przejął inicjatywę. Częstochowianie jednak mieli problem ze stworzeniem konkretnej sytuacji bramkowej. Dwa razy uderzali głową na bramkę Łubika, ale były to strzały bardzo niecelne. Do końca pierwszej połowy mecz toczył się w dość sennym tempie. Po pierwszych 45 minutach na Reymonta był bezbramkowy remis. Z niego bardziej zadowolony mógł być Raków.
Szaleństwo w Krakowie! Zadecydowała ostatnia minuta
Druga połowa rozpoczęła się od dobrej akcji Wisły. W rolę środkowego napastnika niespodziewanie wcielił Grujcić, ale uderzył niecelnie z około 14 metrów.
W końcu nadeszła 53. minuta. Raków wychodził z kontrą, ale wiślacy zdusili ją w zarodku. Piłkę przejął Lelieveld i od razu zagrał prostopadle do Ertlthalera. Ten znalazł się sam na sam z Trelowskim i trafił do bramki! Tym samym Austriak zdobył swoją pierwszą bramkę w tym sezonie i uczcił tym samym nowy kontrakt, który podpisał z Wisłą w tym tygodniu.
Raków, który poza pierwszymi 10 minutami meczu bronił bardzo dobrze, tym razem został zaskoczony po fazie przejściowej i musiał ruszyć do ataku. W 58. minucie poważnie zakotłowało się pod bramką Wisły po rzucie rożnym, ale piłka znalazła się w rękach Łubika. W 62. minucie z kolei znowu mieliśmy weryfikację VAR, bo sędziowie sprawdzali, czy Krzyżanowski, który wychodził na czystą pozycję, był faulowany. Polak był jednak wcześniej na pozycji spalonej.
Na boisku niewiele się działo, ale w 72. minucie stadion na Reymonta zamilkł. Po rzucie rożnym znowu doszło do zamieszania, a tam najsprytniejszy okazał się Diaby Fadiga, który wepchnął piłkę do bramki. Jednak znowu do akcji wszedł VAR. Po długiej wideoweryfikacji sędzia Kwiatkowski zaczął powoli kierować swoje kroki w stronę pola karnego Wisły. Napięcie narastało, aż w końcu stadion eksplodował z radości – arbiter zasygnalizował spalonego i gol został anulowany. Chwilę później kontrę Rakowa próbował wykończyć Emreli, ale uderzył prosto w Łubika.
I wtedy po raz kolejny zinterweniował VAR, wzywając sędziego Kwiatkowskiego do monitora. Tym razem okazało się, że Meseguer faulował Fadigę w polu karnym i arbiter wskazał na jedenasty metr. Fadiga drugi raz skierował piłkę do siatki i tym razem nic nie mogło zabrać mu tego trafienia.
Wiślacy nie potrafili znaleźć sposobu na dobrze funkcjonującą obronę Rakowa i wydawało się, że mecz zakończy się remisem 1:1. Jednak w ostatniej minucie (doliczonych zostało aż dziewięć), podobnie jak w meczu ze Śląskiem, Wisła dostała rzut wolny niedaleko pola karnego. Po dośrodkowaniu na pole karne piłka spadła tam, gdzie stał Kacper Duda. Młodzieżowy reprezentant Polski huknął kapitalnie z woleja i dał Wiśle wygraną!
Dla „Białej Gwiazdy” to arcyważne zwycięstwo. Podopieczni Mariusza Jopa mają już 21 punktów, czyli połowę potrzebnych do zdobycia, żeby się utrzymać. Wiślacy awansowali na piąte miejsce w tabeli, ale najbliższa kolejka przyniesie im największe wyzwanie w tym sezonie – wyjazd do Poznania na mecz z Lechem.
A Raków? Nadal jest ostatni w tabeli. Nie udał się debiut Dawidowi Szwardze. Trzeba przyznać, że Raków w obronie w tym meczu nie wyglądał źle. Ale znowu w ataku Częstochowianie nie pokazali się z dobrej strony – poza rzutem karnym i zamieszaniem, po którym Rakowowi odwołano gola piłkarze gości nie stworzyli sobie niczego. Czasami pojawiali się w polu karnym Wisły tylko dlatego, że pomocną dłoń wyciągali do nich sami wiślacy, tracąc nierzadko piłkę przy rozegraniu. W następnej kolejce Raków zagra u siebie z Motorem. To będzie dla Częstochowian mecz „o sześć punktów”.
Wisła Kraków 2:1 Raków Częstochowa
- 53′ Ertlthaler (1:0)
- 84′ Diaby Fadiga (1:1)
- 90+9 Duda (2:1)
Wisła: Łubik – Giger, Uryga, Grujcić, Krzyżanowski – Duarte (65′ Youan), Duda, Ertlthaler, Igbekeme (65′ Meseguer), Lelieveld (65′ Bożić) – Rodado
Raków: Trelowski – Tudor (46′ Struski), Racovitan, Svarnas – Jean Carlos (63′ Jędrycha), Repka, Bulat (63′ Koczergin), Otieno (94′ Zatterstrom) – Diaby Fadiga, Makuch, Pieńko (46′ Emreli)
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski
Widzów: 33 000