...
Dom SportŚwiątek zaskoczyła wszystkich po porażce. „Już nie obchodzą mnie wyniki”

Świątek zaskoczyła wszystkich po porażce. „Już nie obchodzą mnie wyniki”

przez admin

– Szczerze mówiąc, to nie obchodzą mnie już wyniki. Byłam na nich tak skupiona, że trudno to kontynuować – przyznała Iga Świątek po odpadnięciu w III rundzie Wimbledonu. Słowa polskiej tenisistki, która wciąż zmaga się z kryzysem, mogą niektórych zaskoczyć, a może też zmartwić. Ona zaś wciąż odwołuje się do procesu, któremu trzeba zaufać.

Na konferencję prasową z Igą Świątek po sobotniej przegranej 6:7, 2:6 z Alexandrą Ealą dziennikarze pracujący przy Wimbledonie musieli poczekać wyjątkowo długo, bo ponad półtorej godziny od zakończenia meczu. Polka analizowała rzeczowo, co w grze Filipinki sprawiało jej największą trudność i czego najbardziej żałuje. Trochę więcej emocji pojawiło się u niej, gdy zapytano ją właśnie o nie.

Wszystkie trzy pomeczowe spotkania z dziennikarzami obrończyni tytułu w Londynie odbywały się w największej przewidzianej do tego sali. Najwięcej przedstawicieli mediów zjawiło się na tym ostatnim. Zaczęło się tradycyjnie, czyli od krótkiej analizy pojedynku z 32. w światowym rankingu Ealą, która po raz drugi w karierze pokonała Świątek (łącznie mierzyły się trzykrotnie). Poprzednio zdarzyło się to nieco ponad rok temu, w ćwierćfinale w Miami, na kortach twardych. Teraz trzecia tenisistka na liście WTA poległa na trawie. Od razu wskazała, że miała bardzo duży problem z wolnym serwisem rywalki.

– Choć zwykle topowe zawodniczki grają bardzo szybko i serwują szybko, to musisz być też gotowa na tego rodzaju rytm. Alexandra serwowała wolno, kort nagle staje się krótki. Jeśli chcę zagrać moim topspinem, to mam wrażenie, że muszę zagrać naprawdę krótko. Miałam problem z dostosowaniem się. Wydawało mi się, że mam te piłki. Musiałabym wejść do połowy kortu, by zareturnować je w bardziej naturalny sposób. Choć to bardzo wolne piłki i ludzie mogą myśleć, że łatwo jest o return w takiej sytuacji, to jest raczej odwrotnie. To inny rytm niż zwykle. Z pewnością muszą nad tym popracować – analizowała.

I dodała, że właśnie tych zepsutych returnów przy wolnych serwisach w tie-breaku żałuje najbardziej. – Miałam okazję, by zmienić kierunek. Może powinnam była trochę przyspieszyć, zagrać po prostu odważniej, żeby wygrać tego seta – zastanawiała się 25-latka.

A następnie dorzuciła, że ogólnie żałuje wszystkich błędów z returnu. Zastrzegła jednak od razu, że sama świadomość tych błędów nie gwarantuje jeszcze sukcesu.  

Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! „Bardzo jej ufa”

– Nie jest tak, że teraz bym wyszła na trening i bym nagle grała wspaniale, bo bym zrobiła coś innego. Po prostu nie czułam tego rytmu, nie dostosowałam się do niego dobrze. Jedno, co mogę zrobić, to po prostu jakoś jeszcze więcej czasu spędzić na trenowaniu takich wolnych, niskich piłek. Bo jak cały czas się returnuje serwisy, które mają prędkość ponad 100 mil na godzinę, to mimo tego, że ma się świadomość tego, że przeciwniczka serwuje zupełnie inaczej i zupełnie inaczej ta piłka leci, to ciężko jest po prostu automatycznie zagrać tą piłkę dobrze – argumentowała.

Dziennikarze zastanawiali się, jak z jej perspektywy wyglądał początek drugiej partii, który Polce uciekł. Po przegraniu zaciętego seta otwarcia przegrała bowiem aż cztery gemy z rzędu, od razu stawiając się w bardzo trudnej sytuacji. Pierwszą partię zdobywczyni sześciu tytułów wielkoszlemowych opisała jako walkę, w której jedna piłka może mieć ogromne znaczenie. A w drugiej zaczęła od kilku błędów, po których trudno jej było wrócić.

Miesiąc temu Świątek została wyeliminowana w 1/8 finału Rolanda Garrosa. Jeden z dziennikarzy spytał ją, czy uważa, że o przegranej z Ealą w Londynie przesądziły te same aspekty co w Paryżu z Ukrainką Martą Kostiuk. Była liderka światowego rankingu zaprzeczyła.

– Tam chodziło w całości o to, że nie radziłam sobie dobrze z presją. Strzelałam piłkami. Dziś chciałam być bardziej spokojna i trafiać więcej w kort. Nie poradziłam sobie z połową returnów, straciłam przez to sporo punktów. Może po obejrzeniu powtórki dostrzegę coś jeszcze. Ale dla mnie dziś wszystko rozbijało się o tenis – podsumowała.

W stolicy Francji i przy okazji innych turniejów mierząca się z kryzysem Polka nieraz wspominała o procesie, który jest drogą do odzyskania formy. Nie inaczej było też w sobotę. Tym razem jednak dodała jeszcze słowa, na które zwrócili uwagę polscy dziennikarze obecni w Londynie.

– Musisz zaufać procesowi. Szczerze mówiąc, to nie obchodzą mnie już wyniki. Byłam na nich tak skupiona, że trudno to kontynuować. Staram się odpuścić. Nie mam dobrych wyników, więc nie zamierzam ich oczekiwać, bo to się po prostu nie wydarzy. Nie jestem jeszcze na tym poziomie. Muszę pracować od początku i po prostu próbować poprawić mój tenis – zaznaczyła.

Zobacz inne