...
Dom SportŁomomot. Jak mały, pomysłowy Kramatorsk taśmowo wyprodukował najmłodszych arcymistrzów świata

Łomomot. Jak mały, pomysłowy Kramatorsk taśmowo wyprodukował najmłodszych arcymistrzów świata

przez admin

8 października rosyjska bomba zabiła w Kramatorsku kilkadziesiąt osób. Nieopodal stoi opuszczony budynek klubu im. Momota, szachowej kuźni dzieci-arcymistrzów, niebywałego eksperymentu. Jego dzieje mówią o Ukrainie więcej, niż się wydaje.

Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google

Szkoła nr 5 i klub szachowy im. A. W. Momota w Kramatorsku znów straciłyby szyby, sufity i warstwy tynku, gdy w ostatni czwartek wybuchła śmiercionośna bomba. Straciłyby, gdyby tylko to wszystko miały. Genialne dzieci zgromadzone w kilku salach – prawdopodobnie najwięcej punktów IQ na metr kwadratowy na świecie w tych kategoriach wiekowych – w panice rzuciłyby się do ucieczki.

Ale już od trzech lat w oknach są płyty OSB, a budynki nie nadają się do użytku, bo są pamiątką po poprzednich wielkich nalotach. Mali szachiści dawno rozpierzchli się po Ukrainie, Europie i świecie, duża część porzuciła grę.

Bardzo trudno mówić o tym, gdy w czwartek przy pobliskim skrzyżowaniu Jubilejnej z Parkową zginęły od jednej rosyjskiej bomby co najmniej 33 osoby. Mimo to: inwazja armii Putina zakończyła krótkotrwale coś, co można nazwać najbardziej zdumiewającym eksperymentem szachowym w historii, a ta szkoła i ten klub były Ukrainą obserwowaną przez soczewkę.

Obecnie nikt się w szkole nr 5 nie uczy stacjonarnie, bo w zagrożonych bombardowaniami regionach Ukrainy nauka odbywa się zdalnie. Ta szkoła i ten klub były jednak zawsze wyjątkowe. Tutaj dzieci, ściągane z południowej Ukrainy, gdy tylko został wykryty u nich nadzwyczajny talent szachowy, mieszkały w internacie. Trenowały w budynku klubowym przy ulicy Marata 16, a chodziły na lekcje do szkoły nr 5, oddalonej o sto, może dwieście metrów. Dziś internat jest pusty.

Klub im. Ołeksandra Momota wychował ośmiu arcymistrzów. To nie jest rekord świata, bo są tradycyjne szkoły szachowe, które mają więcej wychowanków na tym poziomie. Przez wiele dekad Centralny Klub Szachowy w Moskwie oraz sekcje szachowe w Pałacu Pionierów wyszkoliły dziesiątki przyszłych arcymistrzów, w tym mistrzów świata takich jak Anatolij Karpow, Garri Kasparow, Borys Spasski czy Michaił Botwinnik. Liczba wychowanków z tytułem GM idzie tam w dziesiątki. Velammal Vidyalaya, współczesna fabryka arcymistrzów w Chennai w Indiach, wychowała 15 arcymistrzów. Jest Chińska Narodowa Szkoła Szachowa w Pekinie i Szanghaju, która ruszyła w Wielki Marsz wiele lat temu, są uniwersytety w USA z szachowymi programami.

Zobacz wideo Olimpijski medal wrócił do Władymira Semirunnija

Jednak żadna z nich nie uczyła dzieci grać w szachy z taką niesamowitą skutecznością i intensywnością, nie dała tylu arcymistrzów w tak krótkim czasie, w tak małym mieście i bez żadnej pomocy państwa. Najbardziej zdumiewające jest, w jakim wieku wychowankowie klubu Momota zdobywali tytuły. Siergiej Karjakin i Kateryna Łahno mieli po 12 lat, Rusłan Ponomariow miał 14 lat, Jurij Kuzubow – 15, Ołeksandr Areszczenko – 16, Zachar Jefimienko – 17. W powojennej Polsce mieliśmy dwóch arcymistrzów w porównywalnym wieku: Dariusza Świercza z Tarnowskich Gór (14 lat, tytuł w 2009 r.) i Jana-Krzysztofa Dudę z Krakowa (15 lat, tytuł w 2013 r.).

Legenda mówi, że osiągnięcia szkoły i klubu w Kramatorsku wzięły się z ciepłej ukraińskości, w pewnym sensie. Trenerzy – arcymistrzowie Władysław Borowikow i Giennadij Kuźmin – mieszkali w internacie, blisko dzieci, nauczyciele gotowali z nimi w kuchni, panowała serdeczna, rodzinna atmosfera i do późnej nocy trenowali, grali i analizowali partie.

Tak się złożyło, że pierwsze lata XXI wieku były złotym czasem klubu i szkoły. Wyobraźmy sobie, że w salce klubowej czy na przerwie przy kanapce codziennie grają dwunastolatkowie Karjakin i Łahno, a także ich rówieśnicy niewiele gorsi, na poziomie absolutnie światowym. Później, w dużych turniejach, te smyki w ogóle nie przejmowały się presją, brakiem doświadczenia, niedostatkami z powodu braku wystarczającej rywalizacji. W ogóle się tym nie przejmowały, bo miały tej rywalizacji na kosmicznym poziomie aż nadto – na korytarzu szkolnym.

Kiedy Ponomariow – jako 18-latek – grał z Wasylem Iwanczukiem o tytuł mistrza świata FIDE, wziął jako oficjalnego członka sztabu 12-letniego Karjakina. Arcymistrzowie w kuluarach palili papierosy, fajki i pili kawę, a Karjakin poprosił o ciepłe mleko i biszkopty. Kuźmin i dyrektor szkoły Ołeksandr Martynkow wspominali, że największym problemem była nie analiza otwarć albo finałów, ale jak zagonić gówniarzy do łóżka. Te dzieci w powyciąganych swetrach były celebrytami w szkole nr 5, ale kiedy Karjakin przyszedł na matematykę nieprzygotowany, bo „ćwiczył w nocy wariant sycylijski”, dostawał od psorki dwóję.

Było podobno cudownie. Zaraz dojdziemy do obiecanej soczewki.

Klub miał pieniądze od wielkiej firmy Danko, własności braci Momotów – stąd patron, założyciel koncernu Ołeksandr Wasylowycz Momot. Dzięki niej taki Karjakin jako siedmiolatek przeniósł się z Symferopola do Kramatorska, jego rodzice dostali pierwsze pieniądze za szachy, a ojciec został zatrudniony w klubie jako opiekun młodzieży.

Podobnych przypadków było więcej. Klub z dużym budżetem działał jak wielki magnes, a do tego wymyślił innowacyjne, zgodne z przepisami podejście do turniejów, dzięki któremu dzieci łatwiej zdobywały punkty Elo.

Zobacz inne