...
Dom SportJacek Laskowski: „Po co te mecze? Topimy głosy rozsądku”

Jacek Laskowski: „Po co te mecze? Topimy głosy rozsądku”

przez admin

Fajne są przerwy na reprezentację, tylko… po co te mecze? Przecież wszystko tak pięknie wygląda: zjeżdżają się kadrowicze, patrzymy, kto jaki sweterek założył, kto kogo zaczepia, kto z kim żartuje, kto co niesie pod pachą. Jest okazja, by ponagrywać setki podcastów, wywiadów, reportaży, z których dowiadujemy się, kto i jak bardzo jest super i jak cudownie się z nim rozmawia – pisze Jacek Laskowski, komentator TVP Sport, w felietonie z cyklu „Sport w 4K”.

Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google

Zachwycamy się zainteresowaniem kibiców zbierających się pod hotelem, w którym śpią kadrowicze, a gdy wychodzą i rozdają autografy, wyłapujemy wszystkie piękne i wzruszające czasem interakcje. A potem treningi, częściowo otwarte dla dziennikarzy, więc znów mnóstwo jest wspaniałych okazji, aby zobaczyć, kto z kim żartuje, kto z kogo robi jaja, kto kogo popchnął i kto się za to popchnięcie odwzajemnił, jak dużo śmiechu jest podczas gry w łapki, berka czy w „papier, nożyce, kamień”. Czyż nie byłoby pięknie, gdyby po kilku lub kilkunastu nawet takich dniach wszyscy uśmiechnięci rozjechali się do swoich klubów? Niestety, ktoś wymyślił te cholerne mecze i one wszystko psują. 

Gdyby nie te mecze…

Dzielni, uśmiechnięci chłopcy jak za dotknięciem różdżki zgorzkniałej wiedźmy zamieniają się w naszych oczach w zapatrzonych w siebie nieudaczników, podrzędnych piłkarzy, z których większość w ogóle nie powinna znaleźć się w kadrze. A jeśli już w niej jakimś cudem są, powinni jak najszybciej wylecieć.

Przed meczami są dla nas Tymkiem, Jaśkiem, Zdziśkiem, Ryśkiem, po meczach twardo i z lekką pogardą wymieniamy ich z nazwiska. Przecież doskonale wiemy, że gdyby nas słuchali i gdyby do tego wszystkiego naprawdę im się chciało, swobodnie wygraliby każdy mecz. Ale nie chcą, więc trzeba im to uświadomić, co czynimy już od razu podczas konferencji prasowych, coraz bardziej przypominających farsę grupy Monty Pythona (Cleese, Gilliam i Idle pewnie by się za to porównanie obrazili). A potem pozostaje już tylko zasiąść w niezliczonych studiach i dyskutować, dyskutować, dyskutować…

Zobacz inne