...
Dom SportCały świat patrzy na Świątek i Abramowicz. „To kolejna czerwona flaga”

Cały świat patrzy na Świątek i Abramowicz. „To kolejna czerwona flaga”

przez admin

– Patrząc na to, czuję się, jakbym kogoś szpiegowała – przyznaje Sport.pl Ava Wallace z „The Athletic”, odnosząc się do roli Darii Abramowicz w sztabie Igi Świątek. Ona i inni dziennikarze tenisowi wskazują niebezpieczeństwa, jakie mogą się wiązać z konsekwencjami mocnej pozycji psycholożki sportowej. Ale też nieco uspokajają w sprawie wielomiesięcznych kłopotów utytułowanej Polki.

Oczywiście, najwięcej uwagi Idze Świątek poświęcamy w Polsce – zarówno media, jak i kibice. 25-latka to jednak zdobywczyni sześciu tytułów wielkoszlemowych i była liderka światowego rankingu, która ma w dorobku także 19 wygranych imprez WTA i dlatego obserwuje ją cały tenisowy świat. I on też dostrzega jej trudny czas. Zagraniczni dziennikarze, pracujący przy największych turniejach, zwracają uwagę m.in. na zwątpienie dostrzegane w oczach Polki. Ale zwracają również uwagę, że ostatnio w światowej czołówce cierpi nie tylko ona.

Triumf w Wimbledonie jako plaster. Czy Iga Świątek powinna polecieć do Indii i ćwiczyć jogę?

Zbliżający się coraz większymi krokami US Open będzie ostatnią szansą Świątek na zdobycie w tym roku tytułu wielkoszlemowego. Poprzednio sezon bez takiego sukcesu zanotowała w 2021 roku. Nie brakuje jednak głosów, że już mocno zaskakujący ubiegłoroczny triumf w Wimbledonie był tylko plastrem na rozległą ranę. Niektórzy jako początek kryjących się pod nim problemów wskazują nawet końcówkę sezonu 2024. A wszyscy w ubiegłym i obecnym roku już wyraźnie widzieli jej zmagania na korcie nie tylko z rywalkami, ale i samą sobą.

Przez ostatnie siedem miesięcy Polka tylko raz dotarła do półfinału i zrobiła to w Rzymie. W rywalizacji wielkoszlemowej zaś w trzech kolejnych startach notowała tendencję spadkową – w Australian Open odpadła w ćwierćfinale, w Rolandzie Garrosie w 1/8 finału, a w niedawnym Wimbledonie w trzeciej rundzie. Po londyńskim turnieju po raz pierwszy od ponad roku wypadła z top 5 światowego rankingu. Poprzednio na powrót do ścisłej czołówki czekała niecały miesiąc. Pytanie, ile teraz jej to zajmie.

– Nie wiem, co się dzieje z Igą. Fakt, w ubiegłym roku wygrała Wimbledon, ale już wtedy się męczyła. Szczerze mówiąc, po tych kilku latach dominacji nigdy bym nie podejrzewał, że wypadnie teraz z top 5 listy WTA – zaznacza w rozmowie ze Sport.pl Lorenzo Ercoli z włoskiego dziennika „Corriere dello Sport”.

Sebastian Varela, założyciel portalu „CLAY”, na wstępie zwraca uwagę na całokształt dotychczasowych dokonań Świątek i bardzo ją docenia. Nazywa najlepszą tenisistką w erze po zakończeniu kariery przez legendarną Serenę Williams (45-letnia Amerykanka ostatnio wznowiła karierę, ale raczej tylko na kilka startów).

– Żadna z obecnie regularnie grających zawodniczek nie ma na koncie tylu tytułów wielkoszlemowych co Iga. Ona już się zapisała w historii. Gdyby zakończyła karierę teraz, to jako najwybitniejsza zawodniczka obecnej ery i jedna z najwybitniejszych w historii. Każdy zawodnik przechodzi okres mniejszych sukcesów, ale ona w ostatnich dwóch latach może przecież pochwalić się wygraniem Wimbledonu i turnieju WTA 1000. Zwykle tenisiści daliby się pokroić za takie wyniki – wskazuje Chilijczyk.

I zastanawia się, czy Polce nie zrobiłaby dobrze dłuższa przerwa. Jej obecny start w Toronto, a poprzedzający go Wimbledon, dzieli miesiąc. Była liderka światowego rankingu nieco odpoczęła, ale także trenowała, przygotowując się do drugiej części sezonu, w której rywalizuje się na kortach twardych. Czy zdaniem Vareli 25-latce przysłużyłby się dłuższy rozbrat z rywalizacją, który postrzegany jest często jako ryzykowny, ze względu na stratę punktów rankingowych?

– Jeśli masz na koncie takie osiągnięcia jak Iga, możesz robić, co chcesz. Jeśli wygrałaś sześć tytułów wielkoszlemowych, możesz powiedzieć: „Lecę do Indii, będę ćwiczyć jogę, odetnę się i wrócę za rok całkowicie odnowiona”. To oczywiście tylko taki pomysł, dla niektórych pewnie głupi, ale chodzi mi o to, że Iga może zrobić teraz wszystko. Nie powinna ulegać presji czasu – już tak wiele osiągnęła, a wciąż ma przed sobą ok. 10 lat gry na wysokim poziomie, jeśli nic dziwnego się nie wydarzy – przewiduje dziennikarz.

Zobacz wideo Chwalińska o najtrudniejszym momencie

Cierpi nie tylko Świątek. „W jej oczach widać zwątpienie. We wszystko”

Świątek jednak na razie dłuższej przerwy nie robi. I choć media z całego świata też doceniają jej imponujące osiągnięcia, zauważają również dołek, w który wpadła.

– Określiłabym to z pewnością jako kryzys, ale chyba nie tak duży jak ten, który można było dostrzec wcześniej w tym roku. Sądzę, że teraz Iga lepiej sobie z tym radzi. Miałam wrażenie, że w marcu w Miami nie rozumiała, co się dzieje. Teraz brzmi, jakby była tego bardziej świadoma. Mówi o rzeczach, nad którymi musi pracować. To nie jest już gwałtowne spadanie – analizuje Ava Wallace z „The Athletic”.

I zwraca uwagę, że dużym wyzwaniem dla 25-latki jest mierzenie się z własnymi oczekiwaniami. – Wydaje mi się, że wymaga od siebie bardzo dużo. Chce być perfekcyjna cały czas. Myślę, że bardzo trudno jej taką nie być – stwierdza.

Zobacz inne