W barażach o awans na mistrzostwa świata nie ma miejsca na najmniejszy błąd. Liczy się nie tylko jakość, lecz także doświadczenie i oswojenie z potężną presją. Właśnie dlatego Jan Urban – poza Oskarem Pietuszewskim – powołał tych, których dobrze zna, a nie młodzież i debiutantów.
Piątkowe powołania do reprezentacji Polski na baraże o awans na mistrzostwa świata nie wzbudziły we mnie żadnych emocji. Byłem pewien, że Jan Urban nagle nie wymyśli rzeczy z kosmosu. Równo o 16 tylko zerknąłem, aby upewnić się, czy selekcjoner przypadkiem nie okazał się sabotażystą i nie ominął Oskara Pietuszewskiego. Ale rewelacyjny 17-latek z FC Porto w kadrze się znalazł, bo znaleźć się musiał.
Zobacz wideo Urban zaskoczy Albanię Pietuszewskim? Kosecki: To będzie jego ulubieniec!
Reszta? Bez zaskoczeń. Oczywiście zaraz po publikacji powołań w sieci pojawiło się mnóstwo mniej lub bardziej poważnych komentarzy, ale naprawdę do wyborów Urbana nie można się przyczepić. Nawet jeśli w drużynie narodowej część zawodników znalazła się bardziej z uwagi na doświadczenie niż na aktualną formę.
Mowa tu przede wszystkim o Kamilu Grosickim i Bartoszu Bereszyńskim, którzy wzbudzili w internecie największe emocje. Część kibiców – nie bez powodu – pyta, czemu Urban powołał ich, a nie rewelacyjnego w ekstraklasie Bartosza Nowaka albo grającego regularnie w Serie A Sebastiana Walukiewicza. Odpowiedź jest banalna: bo nie miał innego wyjścia.
Urban nie miał wyjścia
Urban nie ma czasu na eksperymenty. Baraże – nieważne w jakim stylu – po prostu musimy wygrać. A do tego selekcjoner potrzebuje piłkarzy nie tylko najlepszych, lecz także najbardziej doświadczonych. O ile Pietuszewski może dać drużynie coś ekstra, o tyle Nowak i Walukiewicz jej gry by nie odmienili. A czasu na wkomponowanie ich do zespołu po prostu nie ma. Zgrupowanie oficjalnie zaczyna się w poniedziałek po południu, mecz z Albanią na Stadionie Narodowym gramy już w czwartek wieczorem.
Tak, Nowak z dwoma golami i pięcioma asystami w 2026 r. wyglądał lepiej niż Grosicki, który w tym samym czasie miał tylko jedną asystę. Tak samo jak Walukiewicz gra więcej i na wyższym poziomie niż Bereszyński. Ale to doświadczenie i znajomość presji obu powołanych będzie w marcu kluczowa.
Zresztą spójrzmy na inne liczby. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że 100-krotny reprezentant Polski, czyli Grosicki, jest pewniejszym wyborem na najważniejsze mecze niż absolutny debiutant Nowak. Podobnie jest w przypadku Bereszyńskiego, który w kadrze ma 59 meczów, a nie 10 jak Walukiewicz.
Jeszcze inni pytają, gdzie są Kacper Potulski i Marcel Reguła. Tu odpowiedź jest taka sama: baraże to nie czas na eksperymenty i kombinowanie z młodszymi zawodnikami. W marcowych meczach, gdzie trzeba będzie unieść potężną odpowiedzialność, liczyć się może każdy najmniejszy detal. Czy to miejsce i czas dla debiutantów? Absolutnie nie. Zresztą Urban już jesienią, kiedy to nie powołał Pietuszewskiego, pokazał dobitnie, że nie jest skory do powoływania zawodników, którzy tylko gdzieś błysnęli. Było pewne, że teraz tym bardziej tego nie zrobi.
Czas każdego z pominiętych może jeszcze nadejść. Być może nawet już na mistrzostwach świata. Ale najpierw na nie awansujmy.