Z początkiem lat 90 XX wieku polska opinia publiczna otwarcie została poinformowana o prawdziwym obliczu ludobójstwa dokonanego przez NKWD na polskich oficerach wiosną 1940 roku. Mord na osobach nieprzejawiających szans na przejście na czerwoną stronę mocy, nazywany ogólnie zbrodnią katyńską, pociągnął za sobą ofiarę blisko 22 tys. polskich żołnierzy[1].
Sowiecka zbrodnia charkowska to element szerszych działań w ramach zbrodni katyńskiej. Podczas badań ekshumacyjnych w Charkowie ustalono, że spoczywa tam ponad 4 tysiące Polaków, w tym 3820 oficerów WP. W pracach ekshumacyjnych brali udział również przedstawiciele Ukrainy. Trzeba zaznaczyć, że żołnierze z wydzielonej kompanii z Charkowskiej Dywizji Zmechanizowanej z Dniepropietrowska kopali doły, wtedy wchodziła ekipa ekshumacyjna[2]. W większości żołnierze z tej kompanii pochodzili z obszarów wschodniej i południowej Ukrainy, w tym z Donbasu, Odessy oraz okolicznych obwodów.
Wśród ekshumowanych oficerów Wojska Polskiego znalazł się kapitan Juliusz Heinzel. Za swoje poświęcenie Polsce został odznaczony Krzyżem VM. Kilka tygodni temu powszechne oburzenie wywołała informacja, że na jednym z portali aukcyjnych na owładniętej wojną Ukrainie znalazł się wspomniany Krzyż na licytacji.
Początkowo uznano, że jest to falsyfikat, jednak w ostatnich dniach stwierdzono, że na ukraińskiej licytacji znalazł się prawdziwy polski order[3]. Biorąc pod uwagę fakt, że w samych pracach w latach 90 XX wieku brali udział tamtejsi Ukraińcy, możemy przypuszczać, że w ten sposób trafił on w ręce hien cmentarnych.
W tym miejscu warto zastanowić się nad sensem jakichkolwiek rozmów nt. przeprowadzania ekshumacji ofiar szowinistów banderowskich prowadzonych rękoma gloryfikatorów band UPA. Zdjęcia, jakie napływały do polskich mediów z czasów rzekomej ekshumacji w Ugłach jasno pokazują, z jakim szyderstwem i poniżeniem strona ukraińska traktuje Polaków. Użycie ciężkiego sprzętu (tj. Koparki) do prowadzenia rzekomych ekshumacji jest najlepszym wyrazem braku rzetelnego podejścia do badań.
Biorąc pod uwagę, że ofiary band UPA nie leżą w regularnych grobach, których głębokość można wstępnie ustalić, lecz jako ofiary zbrodniczej agresji chowani byli w dołach śmierci, co wiązało się z pośpiechem, a przez to pominięciem jakichkolwiek zasad głębokości mogiły, zaangażowanie ciężkiego sprzętu jest przykładem próby zatarcia śladów zbrodni, a co za tym idzie odpowiedzialności gloryfikowanej obecnie na Ukrainie UPA.
Rzetelne państwo, aby mogło się rozwijać i nie popadło w anarchię, ma prawo wymagać od obywatela poświęcenia i odpowiedzialności. Lecz prawdziwym sprawdzianem odpowiedzialności i rzetelności państwa wobec obywatela jest jego szacunek wobec swoich obrońców, niezależnie z ręki kogo zginęli broniąc Ojczyzny. Zarządzana obecnie Polska nie jest rzetelnym państwem i z lekceważeniem podchodzi do swoich obywateli, którzy zginęli z ręki ukraińskich szowinistów.
Daje tym samym jasny przekaz na przyszłość dla potencjalnych obrońców jej integralności i granic – “ Zważ z ręki jakiego wroga Polski padniesz polski żołnierzu i zwykły obywatelu, gdyż od tego zależy czy będziesz upamiętniony i pamięć o Tobie nie zginie”.
Źródła:
[1] https://muzeum-sieradz.com.pl/ekshumacje-w-charkowie-1991-1994-1996/#:~:text=Po%20zako%C5%84czeniu%20bada%C5%84%20uda%C5%82o%20si%C4%99%20ustali%C4%87%2C%20%C5%BCe,w%20tym%2015%20polskich%20i%2060%20sowieckich.
[2] https://przystanekhistoria.pl/pa2/tematy/ekshumacje/100552,Fotograf-z-Energopolu.html#:~:text=%C5%BBo%C5%82nierze%20z%20wydzielonej%20kompanii%20z%20Charkowskiej%20Dywizji,Dniepropietrowska%20kopali%20do%C5%82y%2C%20wtedy%20wchodzi%C5%82a%20ekipa%20ekshumacyjna.
[3] https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-nieoczekiwany-zwrot-ws-polskiego-orderu-wystawionego-w-ukrai,nId,23326722