FC Porto powiększa przewagę w walce o mistrzostwo Portugalii! „Smoki” długo męczyły się z Tondelą, w pierwszej połowie zmarnowali nawet rzut karny. Jednak w drugiej w końcu przełamali głęboko stojącą obronę rywali i wygrali 2:0 z drużyną prowadzoną przez Goncalo Feio. Wszyscy trzej Polacy z FC Porto grali od pierwszej minuty, choć to nie oni tym razem byli głównymi aktorami tego widowiska.
FC Porto przeżywa ostatnio trudniejszy okres. Wygrali tylko jeden z poprzednich czterech meczów we wszystkich rozgrywkach, odpadając w tym czasie w 1/4 finału Ligi Europy z Nottingham Forest. Przyczynił się do tego niestety Jan Bednarek, który w rewanżu z Anglikami już po ośmiu minutach dostał czerwoną kartkę, a „Smoki” przegrały 0:1. Francesco Farioli wie jednak, że jeden mecz nie świadczy o całokształcie, a ten Polak ma imponujący. Dlatego nie posadził go na ławce na ligowe starcie z Tondelą. Ani Bednarka, ani też Jakuba Kiwiora oraz Oskara Pietuszewskiego. Wszyscy zaczęli od pierwszej minuty.
Zobacz wideo Poharatał twarz Mameda, a później go przeprosił. Mistrz zdradza kulisy walki
Porażka nie wchodziła w grę dla Porto
Dla Porto nadarzyła się dobra na papierze okazja do odkucia się po niepowodzeniu w Anglii. Tondela to przedostatnia drużyna tabeli, która trafi 5 pkt do 16. miejsca, dającego grę w barażu o utrzymanie. Każdy inny wynik niż wygrana „Smoków” byłby kolosalną sensacją. Drużynę Francesco Farioliego miał za zadanie zatrzymać Goncalo Feio. Krótko po burzliwym odejściu z Radomiaka Radom krewki Portugalczyk wrócił do ojczyzny i objął właśnie Tondelę. Zaczął koszmarnie, bo od porażki 0:5 z Vitorią Guimaraes, ale potem zremisował 2:2 z Gil Vicente.
Argentyńczyk zmarnował bowiem rzut karny. Porto dostało go za ewidentne zagranie ręką jednego z pomocników Tondeli. VAR to jeszcze weryfikował, ale wątpliwości nie było. W 39. minucie do piłki podszedł Varela, lecz jego płaski strzał blisko prawego słupka wyczuł i wybronił golkiper gości! Bramkarz Tondeli był zdecydowanym bohaterem pierwszej połowy, bo w doliczonym czasie kapitalnie obronił podkręcony strzał Pietuszewskiego zza pola karnego. Dzięki niemu do przerwy było 0:0!
Obrona Tondeli w końcu pękła i Porto już wiedziało, jak to wykorzystać
Porto jak tlenu potrzebowało jakiejś składnej akcji. Takiej, w której wszystko pójdzie dobrze, włącznie z wykończeniem. W drugiej połowie szybko się doczekali. W 48. minucie świetnie w polu karnym zachował się Deniz Gul. Wziął dwóch obrońców na plecy, wypatrzył Gabriego Veigę i podał do niepilnowanego kolegi, który nie zmarnował okazji, uderzając mocno oraz precyzyjnie!
Gospodarze dopięli swego, ale nastawienia nie zmienili. Inna sprawa, że Tondela nie zmuszała ich do żadnych większych roszad. Nadal skupiali się na przeszkadzaniu Porto. Przy czym nieskutecznie. W 65. minucie udowodnił to Victor Froholdt. Mimo asysty obrońcy wbiegł z piłką w pole karne i oddał zaskakujący (bo z trudnej pozycji), płaski strzał, którym pokonał bramkarza!
Na tym zasadniczo emocje się skończyły. Tondela wiele zrobić nie umiała. Porto wiele więcej nie musiało. Blisko był Bednarek, który główkował jednak minimalnie obok słupka. Nie podwyższył na 3:0, ale to nic nie zmieniło. Porto wygrało i powiększyła przewagę w tabeli nad drugą Benfiką Lizbona do siedmiu punktów!
FC Porto – Tondela 2:0 (Veiga 48′, Froholdt 65′)
- Porto: Diogo Costa – Alberto Costa, Bednarek, Kiwior (46. Rosario), Zaidu (62. Silva) – Varela, Froholdt, Mora (46. Veiga) – Pepe, Gul (88. Fofana), Pietuszewski (70. Gomes)
- Trener: Francesco Farioli
- Tondela: Bernardo – Manso, Marques, Antunes, Medina (70. van der Heide), Conceicao – Ouattara (64. Sithole), Hodge (64. Aiko), Rodriguez, Maranhao (70. Afonso) – Lopes (78. Felix)
- Trener: Goncalo Feio
- Sędzia: Claudio Pereira
- Żółte kartki: Kiwior, Mora, Alberto Costa, Veiga (Porto) – Hodge, Conceicao, Sithole, Felix (Tondela)