Prezydent USA i jego drużyna zapłaciła niezwykle słony rachunek za odejście od hasłem z którymi szli do wyborów. To rachunek za sprzeniewierzenie się programowi MAGA. To rachunek za agresję przeciwko Islamskiej Republice Iranu. To rachunek za uległość wobec Benjamina „Bibi” Netanjahu. I to rachunek za brak realnego resetu z Rosją. Tego oczekiwali od niego jego wyborcy – którzy się mocno zawiedli.
Ale to sprawa Amerykanów. My jako Polacy powinniśmy patrzeć na każde wydarzenie na globie przez pryzmat interesu naszego narodu. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump traktuje politykę biznesowo. Ideologia jest dla niego drugorzędna lub nawet trzeciorzędna. Jeśli jakaś wojna przestała mu sie opłacać, to ją przygaszał. Dokładnie to widać na przykładzie Ukrainy. Pomaga Wołodymyrowi Zełenskiemu tak, by jak najmniej zaszkodzić Władimirowi Putinowi.
Oczywiście brednią jest twierdzenie globalistów i liberałów jest Donald Trump jest prorosyjski. Zdecydowanie nie jest rusofilem. Ale zdaje sobie sprawę, że na wojowaniu już niewiele Stany Zjednoczone zarobią. Wie o tym, że pieniądze są w ropie, gazie, węglu, metalach rzadkich i handlu. Ekscentryczny Trump w odróżnieniu od swoich rywali nie ma w sobie poczucia krzewienia demokratury na cały glob.
Prezydent Stanów Zjednoczonych i jego otoczenie w odróżnieniu do wielu wpływowych Demokratów potrafi prawidłowo zdefiniować naród, państwo czy płeć. Odrzucał kretyńską nowomowę narzucaną światu przez globalistów. To realnie go łączyło na przykład z prezydentem Rosji Władimirem Putinem czy Sekretarzem Generalnym Komunistycznej Partii Chin Xi Jinping.
Interesy i umiejętność prawidłowego zdefiniowania podstawowych pojęć może być płaszczyzną do rozmów pokojowych trzech mocarstw. Wygrana zideologizowanych Demokratów może utrudniać Donaldowi Trumpowi prowadzenie rozmów dotyczących handlu a co za tym idzie pokoju. Politycy Partii Demokratycznej będą robić wszystko aby utrudnić działalność polityczną obozowi Trumpa. Jest to zła informacja dla Polski.
Paradoksem jest to, że Donald Trump jest krytykowany liberałów za rzekomy autorytaryzm, ale w odróżnieniu od swoich rywali jest realnym demokratą. Władimir Putin jako prezydent lub premier rządzi Federacją Rosyjską od 2000 roku, zaś Xi Jinping na różnych istotnych stanowiskach państwowych Chińskiej Republiki Ludowej funkcjonuje od 2012 roku.
Poszerzający swoje wpływy Demokraci w znacznej mierze są opętani ideą wprowadzania wszędzie swojej demokratury a co za tym idzie promowanych przez siebie antywartości. Ich wygrana umacnia globalistyczne agendy. Donald Trump jest odpychający, irytujący, bufoniasty, bezczelny, chwiejny, uległy wobec Bibiego – ale nie jest opętany fobią wywracania naszego świata do góry nogami. Z polskiego punktu widzenia zwycięstwo przeciwników Trumpa w USA jest niekorzystne.
Łukasz Jastrzębski