– Jego wyjaśnienia nie brzmią ani trochę wiarygodnie – mówi Leszek Blanik. – Przede wszystkim jest to bardzo przykre dla polskiego sportu – dodaje Tomasz Chamera. Oto jak zatrzymanie Radosława Piesiewicza komentują jego współpracownicy z Polskiego Komitetu Olimpijskiego, którzy nie zgadzają się z polityką prezesa.
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
W czwartek rano Radosław Piesiewicz został zatrzymany z polecenia katowickiego wydziału Prokuratury Krajowej. TVN 24 i Wirtualna Polska poinformowały, że prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego w jego domu zatrzymali funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości.
Kilka dni temu dziennikarze wspomnianych mediów opublikowali tekst, w którym twierdzili, że Piesiewicz przyjął kosztowny prezent od Przemysława Krala, szefa giełdy kryptowalut Zondacrypto. Chodzi o zegarek o wartości ponad 170 tysięcy złotych.
Piesiewicz nie liczył się ze zdaniem zarządu
Jesienią 2025 roku Piesiewicz bez konsultacji z zarządem PKOl-u, a nawet bez poinformowania o tym członków zarządu, związał komitet umową sponsorską z firmą Zondacrypto. Pół roku później budząca ogromne kontrowersje giełda kryptowalut upadła, narażając 30 tysięcy osób w nią inwestujących na stratę w sumie 350 milionów złotych.
– Nikt nie miał dostępu do tej umowy. Prezes miał ją przynieść na prezydium zarządu, mieliśmy poznać szczegóły, ale nigdy nic się takiego nie wydarzyło. Teraz można się tylko gorzko zaśmiać, że z tego ogromnego zamieszania z Zondacrypto prezes załatwił zasięgi medialne – największe w historii PKOl-u. Ale oczywiście stawiające sport i komitet tylko w negatywnym świetle – mówił Blanik w rozmowie ze Sport.pl w kwietniu.
W opublikowanym niedawno tekście o związkach Piesiewicza z Kralem Szymon Jadczak z WP i Michał Fuja z TVN 24 napisali, że prezes PKOl obiecał szefowi Zondacrypto pomoc w rozwiązaniu problemów jego firmy u prominentnych polityków Prawa i Sprawiedliwości. W ramach podziękowania miał według autorów artykułu dostać zegarek Patek Philippe Calatrava 6007G-001 w białym złocie. Piesiewicz twierdzi, że niedostępny w regularnej sprzedaży zegarek tylko „zamówił” u mającego lepsze kontakty Krala i w ratach spłacił mu ten zakup.
Zobacz wideo Politycy uwikłani w aferę Zondacrypto
Rzetelność i honor. Ale o wiarę w Piesiewicza trudno
Po zatrzymaniu Piesiewicza poprosiliśmy o komentarz dwóch członków prezydium zarządu PKOl-u, którzy od dłuższego czasu krytycznie oceniają poczynania prezesa. Tomasz Chamera, który jest wiceprezesem komitetu i wiceprezesem Polskiego Związku Żeglarskiego oraz Leszek Blanik, który na co dzień kieruje Polskim Związkiem Gimnastycznym, są kluczowymi działaczami opozycji, jaka utworzyła się w PKOl-u wobec prezesa. Wiele razy Chamera i Blanik podkreślali, że Piesiewicz działa niejawnie i oceniali, że ze szkodą dla komitetu.
– Przede wszystkim jest to bardzo przykre dla polskiego sportu, że taka sytuacja ma miejsce – mówi teraz Chamera. – Trzeba jednak poczekać czy i jakie pojawią się zarzuty. Dopóki ich nie ma, trudno o komentarz. Rzetelność i honor wymagają, aby poczekać na zajęcie stanowiska, aż poznamy więcej szczegółów – dodaje.
– Mam tylko jeden komentarz: bardzo żałuję, że po raz kolejny wskutek działań prezesa Piesiewicza cierpi Polski Komitet Olimpijski i cały polski sport. Bardzo żałuję, że kilka miesięcy temu u pana Piesiewicza zabrakło refleksji i decyzji o rezygnacji. Wielu ludzi z zarządu go do tego namawiało i już nie pierwszy raz próbowaliśmy go odsunąć od władzy. Ale on się za wszelką cenę trzyma stanowiska – słyszymy od Blanika.