Hubert Hurkacz wrócił na kort. Tym razem uczestniczy w turnieju w Monte Carlo. W pierwszej rundzie Polak mierzył się z wyżej notowanym Luciano Darderim. „Hubi” walczył o przełamanie po siedmiu przegranych meczach. Początek tego spotkania w wykonaniu Polaka był imponujący, ale rywal z czasem zaczął dochodzić do głosu. Ostatecznie to spotkanie zakończyło się wynikiem 7:6, 5:7, 6:1 dla Hurkacza.
Seria Huberta Hurkacza mogła przerażać wielu kibiców. Polak przegrał ostatnich siedem meczów, a jedyne zwycięstwo w tourze zanotował w styczniu – w pierwszej rundzie Australian Open przeciwko Zizou Bergsowi. Tenisista wciąż nie może wrócić do siebie po koszmarnej kontuzji. Przez to spadł na 74. miejsce w rankingu ATP.
Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej
Hurkacz walczył o przełamanie w Monte Carlo
Jednak „Hubi” nie zamierza się poddawać. We wtorek stanął przed kolejną szansę na przełamanie. Wrocławianin zgłosił się do turnieju w Monte Carlo, gdzie zmierzył się z Luciano Darderim. Włoch bardzo dobrze rozpoczął sezon i plasuje się na 21. miejscu w rankingu ATP. Ostatnio dotarł do półfinału turnieju w Marakeszu. Tam poległ z niżej notowanym Marco Trungellitim 4:6, 6:7. Hurkacz i Darderi jeszcze nigdy nie grali ze sobą.
To spotkanie bardzo dobrze zaczęło się dla Hurkacza – Polak szybko wyszedł na prowadzenie 3:0. Kiedy wydawało się, że ma ten set pod kontrolą, rywal zaczął grać agresywniej. Tym samym dał radę doprowadzić do wyrównania 3:3, odłamując rywala. W końcówce tego seta oglądaliśmy zaciętą rywalizację. Zwycięzcę ostatecznie musiał wyłonić tie-break. Lepszy w nim był Hubert Hurkacz, który wygrał 7-4.
Polak prowadził już 6-2. Włoch w pewnym momencie nie wytrzymał ciążącej na nim presji – rzucił rakietą i kopnął w bandę. To jednak mu nie pomogło.
W drugim secie Hurkacz znów świetnie zaczął. Miał dwie okazie do przełamania w pierwszym i trzecim gemie. Niestety żadnej z trzech piłek nie wykorzystał, co napędziło rywala, który wyszedł na prowadzenie 3:1. Niewiele brakowało, by Włoch odskoczył na 5:1 – miał już cztery break pointy, ale Polak kapitalnie się wybronił i obronił swoje podanie.
To było bardzo ważne w kontekście dalszych losów w tego meczu, bo chwilę później Hurkacz odłamał rywala, a potem wygrał gema serwisowego. To sprawiło, że na tablicy widniał wynik 4:4 i gra zaczęła się od nowa. W końcówce więcej zimnej krwi zachował Darderi, który przełamał w końcówce Polaka i zatriumfował 7:5.
W decydującym secie lepszy był Hubert Hurkacz. Dwukrotnie przełamał swojego rywala, któremu puściły nerwy i – według komentatorów Polsatu Sport – został upomniany przez sędziego. Ostatecznie ta partia padła łupem Polaka – 6:1 i Hurkacz mógł się cieszyć z wyczekiwanego zwycięstwa.
W 1/32 finału Polak zmierzy się z triumfatorem pojedynku Damir Dzumhur (81. ATP) – Fabian Marozsan (43. ATP). Z Marozsanem miał mierzyć się Jakub Mensik (26. ATP), ale ostatecznie się wycofał z turnieju.