Cała Polska uległa złudzeniu. Chyba nie ma kibica, który oglądał mecz Polska – Szwecja, i nie skwitował go stwierdzeniem: przegrała drużyna lepsza. Czy aby na pewno? Gdybyśmy spojrzeli na ten mecz na chłodno, nasze oceny mogłyby być inne.
Wielka ikona włoskiego dziennikarstwa XX wieku Gianni Brera uważał, że perfekcyjny mecz piłkarski musi zakończyć się wynikiem 0:0. Były naczelny „La Gazzetty dello Sport” i autor niezliczonych publikacji na temat piłki nożnej był wielkim zwolennikiem taktycznego i racjonalnego podejścia do tej dyscypliny sportu. Każdy gol w tej filozofii była bardziej świadectwem tego, że któraś z drużyn popełniła błąd, a nie efektem geniuszu kogokolwiek. Gdy w 1970 roku półfinał mundialu Włochy – Niemcy Zachodnie zakończony wynikiem 4:3 po dogrywce okrzyknięto „meczem stulecia”, Brera stwierdził, że to „obraza dla piłki nożnej”. Włoch uważał, że gole padły w tym spotkaniu po karygodnych błędach w obronie i cały mecz charakteryzował się raczej bałaganem na boisku niż taktycznym porządkiem. Dla wielbiciela catenaccio to było nie do przyjęcia.
Zobacz wideo
Jak można mówić, że to był dobry mecz Polaków?
Jakiś pogłos podejścia Brery do piłki nożnej usłyszałem po meczu Szwecja – Polska w słowach Mateusza Borka. Znany komentator wobec licznych głosów, że Polska zagrała dobry mecz, a być może jeden z najlepszych od bardzo dawna skwitował krótko: „Nie można powiedzieć, że rozegraliśmy dobry mecz, skoro straciliśmy trzy gole”.