...
Dom SportAbsolutna miazga Igi Świątek! Pegula nie wiedziała, co się dzieje

Absolutna miazga Igi Świątek! Pegula nie wiedziała, co się dzieje

przez admin

Iga Świątek miała zostać poważnie przetestowana przez Jessicę Pegulę w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Rzymie. Tymczasem Polka zdmuchnęła Amerykankę z kortu! Zwycięstwem 6:1, 6:2 i awansem do półfinału Świątek już zapewniła sobie najlepszy wynik w tym roku, ale widać, że chce więcej. Iga znów fruwa po ulubionej nawierzchni ziemnej. To świetne wieści przed zbliżającym się wielkoszlemowym Roland Garros.

Po zaledwie 11 minutach Iga Świątek prowadziła z Jessiką Pegulą 3:0, a my z niepokojem patrzyliśmy na kort centralny w Rzymie. Dlaczego z niepokojem? Bo wtedy widzowie zaczęli zakładać przeciwdeszczowe peleryny.

Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! „Bardzo jej ufa”

W ćwierćfinale ostatniego turnieju przed wielkoszlemowym Roland Garros Świątek była w swoim żywiole. Od początku było widać, że rywalka – choć przecież świetna – Polki nie zatrzyma. Taką Świątek zastopować mogłyby chyba tylko siły natury.

Na szczęście deszcz jednak się nie rozpadał. A Świątek dalej szła jak burza. Po zaledwie kwadransie gry Pegula tylko przewracała oczami. W akcji na 4:0 dla Polki zdołała jedynie zahaczyć piłkę ramą rakiety. Potężny topspinowy forhend Igi był poza zasięgiem Amerykanki. Numer trzy światowego rankingu tenisistek nie dawała żadnych szans numerowi pięć. Oglądaliśmy taką Świątek, za jaką bardzo tęskniliśmy.

Świątek skończyła z czarnymi seriami

  1. Ćwierćfinał Australian Open – porażka z Jeleną Rybakiną
  2. Ćwierćfinał turnieju WTA 1000 w Dosze – porażka z Marią Sakkari
  3. Ćwierćfinał turnieju WTA 1000 w Indian Wells – porażka z Eliną Switoliną
  4. Ćwierćfinał turnieju WTA 500 w Stuttgarcie – porażka z Mirrą Andriejewą

Z tą niekorzystną serią przegranych ćwierćfinałów Świątek właśnie skończyła. Awansując do półfinału „tysięcznika” w Rzymie, Polka już osiągnęła swój najlepszy wynik w 2026 roku. A wszystko na to wskazuje, że chce i może pójść po więcej.

  1. Porażka z Rybakiną w WTA Finals 2025
  2. Porażka z Amandą Anisimovą w WTA Finals 2025
  3. Porażka z Rybakiną w ćwierćfinale Australian Open 2026
  4. Porażka z Coco Gauff w półfinale United Cup 2026
  5. Porażka ze Switoliną w ćwierćfinale Indian Wells 2026
  6. Porażka z Andriejewą w ćwierćfinale w Stuttgarcie 2026

Tę czarną serię Świątek też właśnie przerwała. Przez pół roku nie potrafiła pokonać żadnej rywalki z top 10 rankingu WTA. A teraz rozbiła jedną ze swoich najbardziej niewygodnych rywalek w całym tourze.

Świątek i Pegula zmierzyły się już w 12. oficjalnym meczu. Dotychczas sześć z nich wygrała Polka, a pięć Amerykanka. Ale ostatnio Pegula miała na Świątek patent.

Pegula wie, jak włożyć Świątek kij w szprychy. Ale tym razem nie mogła za Polką nadążyć

W ćwierćfinale US Open 2024 nie dała Idze szans – wygrała 6:2, 6:4. – Musiałam tylko panować nad emocjami – powiedziała po tamtym meczu w przypływie szczerości. Taka prawda, niecierpliwa Świątek pokonywała się wtedy sama. Mnożyła niewymuszone błędy, nie słuchała podpowiedzi trenera, biła głową w mur. To był zresztą ostatni mecz, w którym w roli trenera Świątek wystąpił Tomasz Wiktorowski. Teraz, w Rzymie, Świątek w poprzedniej rundzie zagrała świetny mecz przeciw Naomi Osace, którą obecnie prowadzi Wiktorowski. A po Osace poszła za ciosem. I Peguli, która jak mało kto potrafi włożyć rywalce kij w szprychy, nie pozwoliła zbliżyć się do siebie na tyle, żeby jakoś przez jej sztuczki ucierpieć.

Świątek imponowała rotowanym forhendem a’la Rafael Nadal. Zachwycała poruszaniem się po wilgotnej, ciężkiej mączce. A najbardziej cieszyło nas, że atakując, zachowywała margines błędu. Że nie biła z całej siły po liniach, chcąc kończyć punkty jednym uderzeniem, tylko cierpliwie budowała punkty.

Zobacz inne