...
Dom SportZagłada Ekstraklasy w Pucharze Polski. Tak źle jeszcze nie było

Zagłada Ekstraklasy w Pucharze Polski. Tak źle jeszcze nie było

przez admin

Tylko cztery drużyny Ekstraklasy awansowały do 1/8 finału Pucharu Polski! Od czasu jego ostatniej reformy, tak mało na tym etapie nie było ich tu nigdy. To dobrze czy źle? Czy faworyci zlekceważyli mniejszych, czy poziom się wyrównuje? A może „winne” są zasady, które nie chronią najlepszych? Polska w pucharowym krajobrazie zbliża się do Francji.

Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google

We Francji taka sytuacja to norma. Jak wynika ze statystyk z ostatnich 15 lat, nad Sekwaną szansa, że profesjonalna ekipa z Ligue 1 lub 2 polegnie w starciu z amatorami z czwartej lub niższej ligi wynosi ponad 20 procent. To dlatego nawet w finale Coupe de France co jakiś czas oglądamy czwartoligowca (Calais w 2000 roku) czy trzecioligowca (Quevilly w 2012, Les Herbiers w 2018). W Polsce, która pucharowy system i regulamin ma zbliżony do Francji, na razie rzadkością są finaliści spoza Ekstraklasy. Choć ostatnio za sprawą Wisły Kraków wrócili do łask. Ten sezon może być jednak bardzo francuski, bo w pucharze już rządzą outsiderzy. Czy duża niespodzianka jest na wyciągnięcie ręki?

Zobacz wideo Musieliśmy się wstydzić za polską piłkę. I to w miejscu, które sprawiało nam ból

Odpadło 78 proc. ekstraklasowej stawki

Wszystko na to wskazuje. To dlatego, że potentaci potknęli się tuż po tym, jak weszli do gry. Przy większości ekstraklasowych drużyn można nawet użyć słowa, że potentaci się skompromitowali. Jak inaczej opisać fakt, że trzecioligowy średniak, znajdujący się zresztą w przebudowie, wyrzucił z Pucharu Polski najpierw Zagłębie Lubin, a potem mistrza Polski? Wraz z gratulacjami dla Siarki idzie krytyka Lecha, że na mecz z ekipą o dwie klasy gorszą wystawił drugi skład i uznał, że wyprawa do Tarnobrzegu to formalność. Zdumiewające było też, że bijący się o europejskie puchary GKS Katowice nie poradził sobie z drugoligowcem z Łęcznej, a Radomiak poległ z drugoligową Avią Świdnik. Ta już wcześniej wyrzuciła z rozgrywek, składaną za miliony euro, ekstraklasową Wieczystą. Na deser Śląsk Wrocław, prowadzący do ostatnich minut i grający kilkoma młodszymi zawodnikami, przegrał ostatecznie z przedostatnią drużyną 1. Ligi, Odrą Opole.

Tym sposobem, nim skończył się październik, z Pucharu Polski wyleciało już 14 ekstraklasowych ekip, czyli 78 proc. stawki. Do 1/8 finału rozgrywek awansowały tylko 4! Do tego mamy tu 6 drużyn z 1. Ligi, aż 4 drużyny z 2. Ligi i dwie z 3., czyli czwartego poziomu rozgrywek. Szanse, że w finale na Stadionie Narodowym zagra Polonia Środa Wielkopolska czy Sokół Kleczew wzrastają. Oczywiście jest to pewien urok Pucharu Tysiąca Drużyn, który ma dodawać futbolowi kolorytu, uroku i być świętem dla mniejszych miejscowości, ale na koniec przychodzi poważny sprawdzian, który ma wpływ na całą piłkarską rodzinę. Zdobywca tegorocznego krajowego pucharu stanie do walki w 4. rundzie playoff Ligi Europy, więc zagra co najmniej w Lidze Konferencji. Dla polskiej ligowej piłki, która buduje swój ranking i marzy o Lidze Mistrzów (ciągle oddalonej poziomem o lata świetlne), zabawy w europejskie puchary drużyn z zerowym rankingiem i małym potencjałem, często bez zaplecza infrastrukturalnego, są raczej ekstrawagancją.

Najgorzej od początku reformy

Ten sezon już przeszedł zresztą do historii, bo tak małej reprezentacji Ekstraklasy w 1/8 finału Pucharu Polski nie było od ostatniej reformy tych rozgrywek. Przypomnijmy, że w sezonie 2018/2019 „włożono” ekstraklasowiczów już do 1/32 finału (wcześniej zaczynali od 1/16) i zdecydowano o jednym meczu w ćwierćfinale i półfinale. To sprawia, że łatwiej jest o zaskakujące rozstrzygnięcia. Outsider może zagrać jedno dobre spotkanie, w dodatku na własnym stadionie i nie musi martwić się o rewanż. To scenariusz, który premiuje słabszych. W Pucharze Polski nie ma też rozstawień najlepszych drużyn Ekstraklasy tak, by na siebie nie trafiały na początku rozgrywek. Od sezonu 2021/22, gdy Ekstraklasę rozszerzono do 18 drużyn, więcej jej przedstawicieli zaczyna grę w pucharze, a 5 ekip grających w europejskich pucharach wchodzi do gry od 1/16 finału rozgrywek. W tym roku ten bonus na niewiele się zdał. W ostatnich latach w 1/8 finału pucharu było średnio 10 ekstraklasowiczów, a teraz jest o ponad połowę mniej. Mniej nawet niż w poprzednich sezonach było ich w ćwierćfinałach.

Zagłada Ekstraklasy w Pucharze Polski. Tak źle jeszcze nie było

Każde odpadnięcie faworyta ma swoją historię, kilka elementów jest w nich jednak zbieżnych: zlekceważenie słabszego rywala, inny skład, mecze „w delegacji”, gorsza dyspozycja dnia… Innym razem też konieczność bicia się z mocną drużyną, bo przecież kilka ekstraklasowych starć też w minionych rundach było. Może też następuje to, co widać było w Ekstraklasie w ostatnim sezonie – wyrównywanie się poziomu? Z drugiej strony, skoro są kraje, które mają tendencję do pucharowych niespodzianek, a inne historii o Kopciuszkach nie doświadczają, to może warto przyjrzeć się samej konstrukcji rozgrywek?

Zobacz inne