...
Dom GospodarkaTo przełom. Przedsiębiorcy już nie boją się sprzedaży firmy i przekazania sterów

To przełom. Przedsiębiorcy już nie boją się sprzedaży firmy i przekazania sterów

przez admin

Coraz mniej firm rodzinnych zostawia sukcesję przypadkowi. Już co czwarta ma formalną strategię przekazania sterów. Zwiększa się otwartość na wpuszczenie do firmy nowego kapitału.

Polacy coraz częściej planują sukcesję w firmie. Raport EY

Przez Polskę przelewa się fala sukcesji. W ostatnich latach przybiera na sile, bo zdecydowana większość krajowych przedsiębiorstw to firmy rodzinne, które startowały w latach 90., a teraz ich założyciele stoją przed dylematem, co dalej. Ciekawe wnioski płyną z badania EY, które „Rzeczpospolita” opisuje jako pierwsza. Coraz mniej założycieli firm wyklucza sprzedaż udziałów: w 2025 r. odpowiedziało tak 66 proc., a w 2026 r. już tylko 57 proc. To i tak zaskakująco dużo, zważywszy że aż co trzeci założyciel chce odejść z biznesu w ciągu 5-10 lat. I tylko niespełna jedna trzecia z nich planuje oddać stery rodzinie.

To przełom. Przedsiębiorcy już nie boją się sprzedaży firmy i przekazania sterów

Jakie jest podejście Polaków do sukcesji

Dla większości polskich przedsiębiorców opuszczenie firmy jest traktowane jako decyzja średnio- lub wręcz długoterminowa.

– Polska wyróżnia się w regionie silniejszym przekonaniem, że wyjście z firmy będzie konieczne. Widać też rosnącą skłonność do recyklingu kapitału (strategia polegająca na sprzedaży dojrzałych aktywów i reinwestowaniu kapitału w nowe, bardziej dochodowe projekty – red.), ograniczania ryzyka lub nawiązywania strategicznych partnerstw w miarę dojrzewania przedsiębiorstw lub oceny przyjętych ścieżek rozwoju. Nadal jednak duża grupa przedsiębiorców ma długofalową perspektywę posiadania udziałów w firmie – komentuje Paweł Bukowiński, partner zarządzający EY-Parthenon Polska.

W porównaniu z regionem polskie firmy rodzinne znacznie przewyższają średnią w zakresie edukacji finansowej spadkobierców. Natomiast kładą mniejszy nacisk na zatrzymywanie zysków w celu reinwestycji (37 proc. w porównaniu z 56 proc. w regionie).

– Nasze firmy rodzinne w coraz większym stopniu zmierzają w kierunku strukturalnego zabezpieczania majątku, opartego na planowaniu sukcesji i zasadach ładu korporacyjnego, przedkładając edukację i formalne planowanie nad zwykłe reinwestowanie środków, co świadczy o dojrzałym podejściu do długoterminowego zarządzania kapitałem – ocenia Bukowiński.

Już co czwarte rodzinne przedsiębiorstwo ma formalną strategię sukcesji. To o 5 pkt proc. więcej niż rok temu. Nadal jednak dominują nieformalne rozmowy w gronie najbliższych, chociaż tę odpowiedź wskazało teraz o 4 pkt proc. mniej respondentów niż w 2025 r. Natomiast liczba firm, które w ogóle nie zajęły się kwestią przekazania władzy, jest taka sama.

Jak wygląda sukcesja w praktyce

Dziedziczenie w ramach rodziny jest najchętniej wybieraną opcją wyjścia z inwestycji przez obecnych właścicieli. Na drugim miejscu znalazła się sprzedaż innej osobie fizycznej. Aż 26 proc. przedsiębiorców wybrało opcję „żadne z powyższych”, co sugeruje, że albo są niezdecydowani, albo po prostu nie planują wyjścia z firmy.

Historia polskiego biznesu pokazuje zróżnicowany krajobraz. Od diametralnych zmian właścicielskich, do formalnego przekazania władzy bez roszad kapitałowych.

– Wbrew pozorom decydującym momentem sukcesji nie jest zmiana stanowisk. To tylko przypieczętowanie całego procesu, który był przygotowywany przez lata. Myślę, że w sukcesji najważniejszy jest sam początek, tzn. moment, kiedy rodzic widzi, że dziecko „czuje” biznes, a ono wyraża chęć podążania w tym kierunku – mówi Wiesław Żyznowski, założyciel Mercator Medical, który kilka lat temu przekazał stery córce.

Część firm rodzinnych zdecydowała się natomiast na sprzedaż udziałów i wpuszczenie inwestora zewnętrznego. Przykładem jest informatyczny Comarch, kontrolowany wcześniej przez rodzinę Filipiaków, a obecnie przez fundusz CVC Capital Partners. Inną ścieżką poszło Asseco. – Sukcesja w Asseco jest procesem, który planowaliśmy od wielu lat. Od początku zależało mi na tym, aby zapewnić firmie ciągłość zarządzania i dalszy rozwój w oparciu o ludzi, którzy najlepiej znają jej kulturę, wartości i sposób działania. Dlatego na nowego prezesa wskazałem Rafała Kozłowskiego, menedżera związanego z Asseco od kilkunastu lat, który w ostatnim czasie intensywnie przygotowywał się do objęcia tej funkcji – mówi Adam Góral, założyciel rzeszowskiej firmy. Zaznacza, że sukcesja nie oznacza jego odejścia z Asseco. Nadal będzie uczestniczył w życiu spółki, choć w innej roli, bo przechodząc do rady nadzorczej.

– Równie istotna jak sukcesja menedżerska jest dla mnie ciągłość właścicielska. Posiadany przeze mnie pakiet akcji pozostanie w Fundacji Rodzinnej, co daje stabilność i stanowi gwarancję, że Asseco pozostanie polską firmą, rozwijaną z myślą o długoterminowym budowaniu wartości dla klientów, pracowników i akcjonariuszy – deklaruje Adam Góral.

W jego opinii największym wyzwaniem, przed którym stoją dziś firmy rodzinne, jest odpowiedzialne przygotowanie sukcesji. Nie chodzi wyłącznie o przekazanie stanowiska czy majątku, ale o stworzenie trwałych mechanizmów, które zapewnią stabilność i możliwość dalszego rozwoju niezależnie od zmian pokoleniowych.

– Dlatego sukcesji nie można zostawiać na ostatnią chwilę. Równie ważne jest to, aby ustępujący prezes nie znikał z dnia na dzień, lecz mógł przez pewien czas wspierać swojego następcę, dzieląc się doświadczeniem i służąc radą. Warto korzystać z wiedzy osób, które przez lata budowały firmę – podsumowuje Góral.

Fundusze PE coraz ważniejsze

W procesach sukcesyjnych coraz mocniej widoczny jest kapitał private equity. Szeroką perspektywę ma tutaj Enterprise Investors, czyli jeden z najstarszych i wiodących funduszy w Europie Środkowo-Wschodniej.

– Procesy sukcesyjne znamy w EI doskonale, również z autopsji. Mija właśnie dwadzieścia lat od czasu, kiedy przejęliśmy stery i udziały w EI od naszych założycieli. Najważniejszy problem w takich rozmowach to – jak śpiewał W. Młynarski – „wyczuć, kiedy wstać i wyjść” – mówi Jacek Siwicki, prezes Enterprise Investors.

Dodaje, że dotyczy to nie tylko przypadków, kiedy założyciel sprzedaje wszystkie swoje udziały, bo takie decyzje paradoksalnie mogą być relatywnie proste. – Coraz częściej bowiem wypracowujemy plany sukcesji w spółkach, w które zainwestowaliśmy wraz z założycielami, którzy zostawili sobie większościowy lub mniejszościowy pakiet akcji, jakie chcieliby za kilka lat sprzedać wraz z nami – mówi Siwicki. Dodaje, że taki proces wymaga wielu wcześniejszych uzgodnień z założycielem, zidentyfikowania jego następców (którzy mogą pojawić się z wewnątrz lub zewnątrz firmy), a przede wszystkim musi się rozpocząć z odpowiednim wyprzedzeniem. – Trzeba dać czas wszystkim zainteresowanym, żeby mogli dostosować się do swoich nowych ról i zakresów obowiązków w firmie – podsumowuje szef EI.

Zobacz inne