Aleksander Balcerowski w Barcelonie – to brzmi dumnie. Ale dla środkowego koszykarskiej reprezentacji Polski to przede wszystkim duże wyzwanie. Trafia do zespołu wielkiego, ale ostatnio rozczarowującego. Trafia na poziom, od którego ostatnio się odbił.
Odchodzi Lewandowski, przychodzi Balcerowski – liczba reprezentantów Polski w Barcelonie musi się zgadzać. Oczywiście, mówimy o innych dyscyplinach i o innym formacie sportowców, ale dla polskiej koszykówki transfer 26-letniego Aleksandra Balcerowskiego do Barcelony to duże wydarzenie. Środkowy reprezentacji będzie drugim Polakiem po Macieju Lampem, który zagra dla tego wielkiego utytułowanego klubu.
Balcerowski, mierzący 217 cm wzrostu środkowy, jest po swoim najlepszym sezonie w karierze. W barwach Unicaji Malaga zdobywał przeciętnie po 10,5 punktu oraz 3,4 zbiórki. I choć miał ważny kontrakt z klubem, to jednak go rozwiązał za porozumieniem stron, bo na horyzoncie pojawiła się oferta z Barcelony. A takim klubom się nie odmawia i Balcerowski dobrze o tym wie. O tym, co dobre i o tym, co złe.
Trzy lata temu Polak przeszedł z Herbalife Gran Canaria do wielkiego Panathinaikosu Ateny, który budował silny zespół z trenerem Erginem Atamanem na czele. Grecki potentat Euroligę wygrał, Balcerowski mógł się cieszyć z kolejnego trofeum w karierze, ale ze swojej roli już nie. W Eurolidze grał przeciętnie po 7,5 minuty, zdobywał po 2,8 punktu oraz 1,3 zbiórki.
– Jeden błąd, a nawet jaki tam błąd – nietrafiony rzut i już lądowałem do końca meczu na ławce. To mnie łamało coraz bardziej i bardziej. Pogodziłem się z tą sytuacją dopiero na koniec sezonu, ale wcześniej? Byłem bardzo sfrustrowany, nie wiedziałem, dlaczego tak się dzieje. Nie ukrywam – psychicznie było trudno. Dopiero potem powiedziałem sobie: przetrwam to – opowiadał koszykarz w rozmowie ze Sport.pl.
A Balcerowski jest typem zawodnika, który do dobrej gry potrzebuje dużej pewności siebie. Im więcej minut dostaje, im większą rolę ma, tym lepiej. Widać to choćby po reprezentacji Polski, w której na pozycji środkowego trochę lepiej spisuje się ostatnio Dominik Olejniczak, ale trener Igor Milicić wie, że to Balcerowski powinien wychodzić w pierwszej piątce, bo tak łatwiej zbudować jego pewność i „otworzyć” jego potencjał.
Zobacz wideo Marcin Gortat o najgłupszej plotce na swój temat: Ponoć zrobiłem coś takiego Alicji Bachledzie-Curuś
Transfer, który jest zaskoczeniem
Dlatego można się zastanawiać, czy – zostawiając na boku zapewne większe zarobki i splendor – transfer do Barcelony jest dobry dla rozwoju Balcerowskiego. Czy wywalczy ważne miejsce w rotacji, czy będzie grał po około 20 minut, czy będzie miał istotną rolę? Czy może w chcącym walczyć o trofea zespole znajdzie się na drugim planie?
– Przejście Aleksandra do Barcelony to przede wszystkim zaskoczenie. On poprzedni sezon rozpoczął bardzo dobrze, ale skończył średnio, tak jak zespół z Malagi. Trudno powiedzieć, że w jego karierze wydarzyło się coś przełomowego – mówi Adam Romański, ekspert koszykarski, który komentuje mecze Euroligi w Polsacie Sport.
– Złapał trochę pewności siebie pod koszem. Pokazywał, że ma ciąg do obręczy, jak dostawał piłkę w polu trzech sekund, to wiedział, co chce zrobić – opisuje Radosław Spiak ostatni sezon Balcerowskiego, komentator ligi hiszpańskiej. – Statystyki trudno było mieć lepsze, bo w Maladze jest duża rotacja, wszyscy grają średnio najwięcej po 20 minut. Balcerowski grał w lidze właśnie po 20 i to świadczy o tym, że to był dla niego dobry sezon. Przez minuty zyskał pewność siebie.
– Na pewno ten transfer jest docenieniem tego, co Balcerowski zrobił przez lata gry w Hiszpanii. Znaczenie ma fakt, że ze względu na długi pobyt w tym kraju od czasu, gdy był nastolatkiem, jest traktowany jako gracz miejscowy, co jest ważne w kontekście w lidze hiszpańskiej, gdzie jest wymóg posiadania w składzie właśnie takich koszykarzy – dodaje Romański.
Dla Balcerowskiego rola rezerwowego
Barcelona, która zawsze ma wielkie ambicje, w ostatnich sezonach rozczarowuje. Przez trzy lata nie zdobyła żadnego trofeum – ani w lidze hiszpańskiej, ani w Pucharze Króla, ani w Eurolidze. Ostatni taki przypadek miał miejsce w latach 70. i widać, że w klubie mają problem ze stabilizacją i stworzeniem jakościowego zespołu.
Teraz w Barcelonie budowa drużyny na nowe rozgrywki, po minionym sezonie odeszło z niej kilku ważnych graczy – m.in. środkowi Jan Vesely i Willy Hernangomez. Na ich pozycję – poza Balcerowskim – zespół pozyskał na razie Josha Nebo. Amerykanin ze słoweńskim paszportem ostatnio grał w Armani Mediolan, gdzie notował średnio 10,2 punktu oraz 5,5 zbiórki w Eurolidze.