Aryna Sabalenka w trzeciej rundzie turnieju w Rzymie wpadła już na rozstawioną zawodniczkę. Pierwszy set meczu z Soraną Cirsteą nie zapowiadał dużych problemów liderki rankingu, która drugią partii nagle się pogubiła. W trzeciej Sabalenka nie znalazła sposobu na świetnie dysponowaną Rumunkę i przegrała 6:2, 3:6, 5:7!
Aryna Sabalenka (1. WTA) w bardzo dobrym stylu rozpoczęła turniej WTA 1000 w Rzymie, wygrywając 6:2, 6:3 z utytułowaną Barborą Krejcikovą (53. WTA). W trzeciej rundzie liderka światowego rankingu wpadła na Soranę Cirsteę (27. WTA), rozstawioną z numerem 26.
Zobacz wideo Bogusław Leśnodorski finansował karierę Igi Świątek? „To on polecił Darię”
Aryna Sabalenka przycisnęła Soranę Cirsteę w Rzymie. Potem sytuacja się zmieniła
28-latka zaczęła odważnie i już w pierwszym gemie miała break point. Zmarnowała go, lecz potem już nie pomyliła się przy stanie 1:1. Przewagi przełamania musiała bronić od razu, co zrobiła skutecznie i było 3:1. W kolejnym gemie miała dwie kolejne szanse na odebranie podania Rumunce, ale ich nie wykorzystała.
Dominująca Sabalenka z czasem dopięła swego. Mając prowadzenie 4:2, bardzo skutecznie zagrała na returnie, dzięki czemu zgarnęła kolejny gem. W następnym serwowała po zwycięstwo w całej partii – wystarczyła jej jedna piłka setowa i skończyło się 6:2.