Wenezuela triumfuje na amerykańskiej ziemi. Amerykanie sięgają po człowieka, który twierdzi, że zabił Osamę bin Ladena. Włosi nagle dowiedzieli się, że są potęgą w sporcie, którego nie znają. Ten turniej to czyste szaleństwo.
World Baseball Classic, choć został wymyślony jako baseballowy odpowiednik piłkarskiego mundialu, nigdy dotąd nie był traktowany w Stanach Zjednoczonych zbyt poważnie. Major League Baseball, która razem ze związkiem zawodników organizuje te zawody, widziała w nich raczej imprezę promocyjną niż rzetelne zmagania narodowych reprezentacji. Kluby MLB dość chętnie zwalniają zawodników na te zawody, ale mają też prawo tego odmówić bez podania przyczyny. Gracze też nie mogą dać z siebie wszystkiego. Miotacze np. są pod szczególną ochroną, by nie rzucali zbyt długo i zbyt często, aby nie ryzykować przeciążenia przed rozpoczynającym się na przełomie marca i kwietnia sezonem zasadniczym MLB. Zawodnicy są rozdarci między pasją gry dla barw narodowych a odpowiedzialnością wobec swoich pracodawców.
Zobacz wideo
Włosi okazali się baseballowym gigantem
Turniej od samego początku został pozbawiony określenia „mistrzostw świata”, choć taką funkcję de facto pełni. Organizatorzy nie chcieli jednak umniejszać rangi swojego World Series, czyli finałów MLB, które od przeszło 120 lat wyłaniają „mistrzów świata”. W tym roku tytułu bronią Los Angeles Dodgers.