Iga Świątek nie pracuje już z Wimem Fissettem, a belgijscy eksperci tłumaczy Sport.pl, co ich zdaniem zadecydowało o rozstaniu, jak w Belgii jest to odebrane, co dalej z Fissettem i dlaczego jego pozycja w kraju pozostaje niezagrożona. – Nikt w niego nie wątpi – mówi Christophe Moons z popularnego serwisu Tennis Plaza.
Rozstanie Igi Świątek z Wimem Fissettem odbiło się szerokim echem nie tylko w Polsce, ale także w Belgii, gdzie Wim Fissette cieszy się statusem trenerskiej ikony. Rozmawialiśmy z belgijskimi dziennikarzami, którzy zajmują się tenisem i opowiadają o tamtejszej perspektywie na współpracę Świątek – Fissette.
Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej
Pracowali razem od października 2024 do marca 2026. Decyzja Polki o zakończeniu relacji nie zaskoczyła ekspertów w Belgii, którzy przyznają, że widzieli sygnały ostrzegawcze już od dłuższego czasu. Filip Dewulf, były tenisista, obecnie dziennikarz i współpracownik Belgijskiego Związku Tenisowego, który dobrze zna Wima Fissette’a, wskazuje, że komunikat o rozstaniu nie był dla niego niespodzianką.
– Nie byłem zaskoczony tym ogłoszeniem, ponieważ czuło się, że w zespole i w wynikach coś nie idzie. Sama Iga mówiła, że nie jest do końca szczęśliwa na korcie. Zazwyczaj to trener jest tym, który jako pierwszy zostaje pociągnięty do odpowiedzialności – zauważa Dewulf.
Koniec wspólnej drogi Świątek i Fissette’a
Podobnego zdania jest Christophe Moons z serwisu Tennis Plaza, który podkreśla, że timing tej decyzji jest niezwykle logiczny. – W ciągu ostatnich tygodni i miesięcy kilka czynników wskazywało na taką decyzję: brakowało wielkich zwycięstw i tytułów, a coraz więcej ekspertów, mediów, a nawet koleżanek Igi z kortu zaczęło o tym wspominać. Moment rozstania jest wymowny i ma sens – tuż przed startem sezonu na kortach ziemnych – ocenia Moons.
